Szef MON: Powązki nie dla komunistycznych generałów
Honory tylko dla zasłużonych generałów
Minister obrony ustalił reguły pochówku wojskowych w podlegającej mu części Powązek. Decyzja ma wymiar tyleż polityczny, co symboliczny.
Flickr CC by 2.0

Jest przecież w istocie głosem w dyskusji dotyczącej roli armii w czasach PRL, a potem w demokratycznej już Polsce. Oraz szerzej: istoty zmiany ustrojowej 1989 roku (a w przypadku wojska w zasadzie roku 1990, bo dopiero wtedy resort obrony przejął niekomunistyczny minister w osobie Janusza Onyszkiewicza). W końcu: jest stanowiskiem w sprawie ciągłości polskiej państwowości.

Co najważniejsze: jest to głos rozumny. Może przyczynić się do uczciwej oceny przeszłości i poprawy świadomości historycznej.

Tomasz Siemoniak uznał, że miejscem w narodowej nekropolii nie powinni być honorowani ci generałowie, którzy szlify zdobyli w czasach PRL, a trudno ich uznać za zasłużonych „w walce o niepodległość i suwerenność Rzeczypospolitej”. Jeśli jednak takie dokonania mieli – na przykład pełnili funkcje kierownicze także w armii wolnej Polski (a więc i wykazali chęć służby dla demokratycznego już państwa, i zostali do niej dopuszczeni, i wreszcie się w niej sprawdzili) – to nic nie stoi na przeszkodzie, by wyróżnić ich także miejscem pochówku.

Podobne kryteria stosowane mają być wobec odznaczonych w PRL najwyższymi orderami (m.in. Orła Białego czy Virtuti Militari). Także w tych przypadkach decydujące o zgodzie na pochówek na wojskowej kwaterze Powązek mają być faktyczne zasługi dla wolności kraju.

Formalnym tropem może być już to, czy stopnie i odznaczenia zostały nadane jeszcze przez instytucje PRL czy też już przez prezydenta RP (znamiennym jest to, że także zatem przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego). Przesądzającym kryterium musi być jednak merytoryczna ocena roli każdej postaci.

Istotą stanowiska ministra Siemoniaka jest sprawiedliwe ważenie dokonań. Nawiązuje to do ducha porozumień Okrągłego Stołu i filozofii takich Ojców Założycieli wolnej Polski, jak Tadeusz Mazowiecki czy Jacek Kuroń. Tym bardziej zresztą, że minister nie kryje, że nowe regulacje są reakcją na serię skandali z uroczystym pochówkiem mundurowych z mało chlubną przeszłością czy wręcz krwią na rękach. Mówi „nie” historycznej amnezji, a także politycznej zemście i oglądowi przeszłości jedynie w czarno-białych barwach.

Oczywiście Tomasz Siemoniak już zbiera cięgi – z obu zresztą stron politycznej sceny. Jasne jest też, że choć w istocie spornych przypadków nie jest już pewnie wiele, to będziemy jeszcze świadkami paru awantur nad trumnami. Lecz przyjęte przez ministra obrony rozwiązanie jest i rozsądne, i cywilizowane. W przeciwieństwie do zgłaszanych niedawno pomysłów usuwania niepasujących politycznie grobowców z prestiżowych cmentarzy gdzieś poza ich mury. 

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj