W środę 16 grudnia 2015 roku, w 93. rocznicę zamachu na prezydenta RP Gabriela Narutowicza, odbędzie się zorganizowana oddolnie uroczystość upamiętniająca to wydarzenie. O godzinie 18.00 przed gmachem warszawskiej Zachęty, w którym został zamordowany prezydent, będzie można złożyć kwiaty i zapalić znicze. Przewidziano też krótkie przemówienia.
Chwilę po godzinie 18.00 w holu Zachęty rozpoczyna się specjalne rocznicowe oprowadzanie po budynku zorganizowane przez galerię, pt. „Apollo, Grunwald i rewolwer”. Grupę poprowadzi Paweł Freus (wstęp wolny).
O godzinie 19.00 w Pracowni Duży Pokój (Warszawa, ul. Warecka 4/6, wstęp od ul. Kubusia Puchatka), odbędzie się bezpłatny pokaz filmu Jerzego Kawalerowicza „Śmierć prezydenta” (1977) opowiadającego o zamachu (czas trwania: 137’, wstęp wolny, po seansie – poczęstunek).
Spotykamy się, by złożyć hołd Gabrielowi Narutowiczowi – pierwszemu prezydentowi RP, który choć dążył do zgody, stał się obiektem nienawiści i histerii rozkręconej w imię bieżących politycznych interesów. Przyjdź zapalić świeczkę pod gmachem Zachęty, gdzie prezydent poniósł ofiarę za demokratyczną, otwartą i sprawiedliwą Polskę.
W rocznicę krwawego zamachu mówimy NIE łamaniu prawa, podważaniu konstytucji, ignorowaniu legalnych procedur i instytucji, lekceważeniu demokracji w imię politycznego interesu. Tam, gdzie kończy się demokratyczny porządek, wkrada się chaos i przemoc. 16 grudnia 1922 roku w warszawskiej Zachęcie Eligiusz Niewiadomski zastrzelił Gabriela Narutowicza – pierwszego prezydenta RP, męża, ojca dwójki dzieci, Polaka, Europejczyka, patriotę, który porzucił karierę za granicą, by budować niepodległe państwo.
Zamachowca sprowokowała nagonka prawicy, która po zwycięstwie w wyborach parlamentarnych dążyła do przejęcia pełni władzy i nie mogła pogodzić się z porażką swojego kandydata na prezydenta. Umiarkowany w słowach i poglądach Narutowicz chciał pogodzić skłócone obozy i budować szeroką koalicję, wyciągał rękę do niedawnych rywali. Choć dostawał anonimy z pogróżkami, nikt nie wierzył, że w nowoczesnej Polsce możliwe jest zabicie prezydenta – dopóki się to nie stało.