„Guardian”: Polska upodabnia się do Węgier. Europa nie może do tego dopuścić
Jarosław Kaczyński jest głodny władzy. Chciałby przejąć nad Polską całkowitą kontrolę – podsumowuje brytyjski dziennik.
Facebook

„Zachód nie może nadziwić się temu, co się w Polsce wyprawia” – konkluduje Remi Adekoya na łamach „Guardiana”. Znamienne, że w ocenie zachodnich obserwatorów faktyczną władzę dzierży w Polsce nie Beata Szydło, lecz Jarosław Kaczyński. Publicysta uznanego brytyjskiego dziennika widzi w nim głównego stratega. I zagrożenie: „Paraliż Trybunału Konstytucyjnego to niepokojący sygnał, że Jarosław Kaczyński prowadzi swój kraj w stronę antyliberalnych Węgier”.

56 proc. Polaków uważa, że demokracja jest w ich ojczyźnie zagrożona – odnotowuje Adekoya, powołując się na sondaż TVP. Cytuje Lecha Wałęsę, który w niedawnym wywiadzie dla „Die Welt” podkreślał, że działania PiS ośmieszają Polskę na arenie międzynarodowej. Cytuje też Mateusza Kijowskiego, lidera KOD, który stwierdził, że w chwili przyjęcia nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym polska demokracja się skończyła.

Jarosław Kaczyński widzi rzecz inaczej – relacjonuje publicysta. Trybunał w ocenie prezesa PiS jest jedynie reliktem komunizmu, w dodatku instytucją mocno upolitycznioną. „Choć Kaczyński nie pełni formalnie żadnej funkcji, to jest politycznym weteranem. Wydaje rozkazy prezydentowi Andrzejowi Dudzie i premier Beacie Szydło, jego lojalnym protegowanym” – puentuje Adekoya.

Publicysta pisze też o pisowskiej wizji mediów narodowych: „Minister skarbu będzie mógł powoływać szefów radia i telewizji. To tak jakby George Osborne [Kanclerz Skarbu w Wielkiej Brytanii] mógł decydować o tym, kto będzie szefem BBC”.

Adekoya dziwi się też projektowi ustawy o służbach specjalnych i policji. Polscy obywatele będą mogli być inwigilowani nawet przez 18 miesięcy, i to bez zgody sądu. „A przecież w Polsce nie ma zagrożenia terrorystycznego, nikt nie uderza na alarm” – pisze publicysta. „Wydaje się, że ustawa ma służyć wyłącznie kontrolowaniu »nieprzyjaznych« dziennikarzy i przedstawicieli NGS-ów” – notuje.

Zdaniem „Guardiana” Jarosław Kaczyński obrał sobie za patrona Viktora Orbána. Kampanię prowadził miękko, od chwili przejęcia władzy nie marnuje zaś czasu, żeby Polskę „orbánizować”. „Im bardziej PiS lekceważy zasady demokracji, tym bardziej liderzy tej partii będą się obawiać utraty władzy – w obawie przed ewentualnymi karami, które spotkają ich w przyszłości za lata rządów”. Dlatego, uważa Adekoya, PiS zrobi wszystko, żeby wygrać kolejne wybory. Albo tak zreformować kraj, aby – na wzór węgierski zresztą – nie dało się tej partii zdetronizować.

Jak temu przeciwdziałać? – zastanawia się publicysta. Po pierwsze, sami Polacy muszą dawać władzy odpór, głośno i tłumnie manifestując. Po drugie, zdecydowane działania powinny podjąć Bruksela i Waszyngton. „Przykład węgierski stwarza niebezpieczny precedens” – pisze Adekoya. Węgrom udało się wymknąć i UE, i USA, Kaczyński też zechce spróbować je zlekceważyć.

„Europa nie może do tego dopuścić” – pisze „Guardian”. Polska jest kluczowym członkiem Unii Europejskiej, jest stale dofinansowywana. Poza wszystkim Polacy nie chcą rezygnować z korzyści, jakie płyną z członkostwa, chcą na Zachód – konkluduje Adekoya. Dodając: „Jeśli kluczowi gracze UE będą piętnować działania PiS, to jakoś to wpłynie na polską opinię publiczną”.

„Komunikat dla PiS musi być przejrzysty – uważa publicysta. – Jeśli Bruksela i Waszyngton nie podejmą zdecydowanych działań, PiS wciąż będzie demontować liberalną demokrację, przyjmując ustawę po ustawie. Naród, w którym powstała Solidarność, nie zasługuje na taką przyszłość. Nie powinniśmy opuszczać Polaków w tych trudnych dla nich czasach”.

Czytaj także: W Polskę uderza krytyka z Zachodu

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj