Recenzja filmu: "Sala samobójców", reż. Jan Komasa

Być sobą
Można ten dramat odczytać jako próbę opisania destrukcyjnej siły Internetu.
Film ten można potraktować jako szlachetny protest przeciwko polskiej homofobii.
materiały prasowe

Film ten można potraktować jako szlachetny protest przeciwko polskiej homofobii.

Atutem pełnometrażowego debiutu fabularnego Jana Komasy „Sala samobójców” jest niewątpliwie atrakcyjny, nieporuszany dotąd w polskim kinie, gorący temat współczesny. Rzecz dotyczy niedostosowanych do życia nastolatków, którzy farbują włosy na czarno, pochodzą z inteligenckich, zamożnych rodzin, materialnie niczego im nie brakuje, a mimo to czują się z jakichś powodów nieszczęśliwi, czemu dają wyraz ostentacyjnym narzekaniem i kaleczeniem się na pokaz żyletkami.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną