Oskarżony Wołodyjowski
Kryptonim gracz, reż. Agnieszka Lipiec-Wróblewska, Teatr Telewizji, 28 stycznia 2008 r., godz. 20.20. TVP 1

W spektaklu Agnieszki Lipiec-Wróblewskiej „Kryptonim gracz” szermierza Jerzego Pawłowskiego gra Zbigniew Zamachowski, który wprawdzie nie jest podobny do pierwowzoru, ale kojarzy się z rolą Wołodyjowskiego w „Ogniem i mieczem”. To z pewnością celowy zabieg. Jerzy Pawłowski był bowiem nie tylko pierwszą szablą Rzeczpospolitej (wówczas Ludowej), ale i świata. Jego długotrwała kariera została przerwana nagle w 1975 r., kiedy został oskarżony o szpiegostwo na rzecz Stanów Zjednoczonych i skazany na 25 lat więzienia. W 1985 r. miał szansę wybrać wolność na Zachodzie w wyniku wymiany szpiegów, ale wykonał spektakularny gest odmowy. Pozostał w kraju, próbował wrócić na planszę, gdzie jednak nie był mile widziany. Zmarł w 2005 r. Kim zatem był Wołodyjowski Peerelu? Zwyczajnym szpiegiem, jak go przedstawiały władze, czy pierwszym polskim oficerem w NATO, jak widział sam siebie? Autorka przedstawienia pokazuje człowieka uwikłanego, który prowadzi skomplikowaną grę z systemem. Wybiera karierę wojskowo-sportową (był majorem), a w latach 50. zobowiązuje się do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa (czy naprawdę dlatego, by jego ojcu, byłemu akowcowi nie stała się krzywda?). Jednocześnie manifestuje niechęć do ustroju, a kiedy w 1964 r. zjawia się agent CIA, ochoczo nawiązuje z nim współpracę. Ostatnią kwestią, jaka pada w spektaklu, już zza kadru, jest dawna oscarowa zapowiedź „and the winner is...”, której towarzyszy szyderczy śmiech samego Pawłowskiego. Teraz już sam widz musi stać się sędzią i wskazać zwycięzcę.

„Kryptonim gracz” to teatr telewizji zrealizowany w konwencji filmowej. Zwraca uwagę niezwykła staranność inscenizacji, ruchliwość kamery (chwilami aż do przesady), precyzyjny montaż oraz doborowa stawka aktorów.

Zdzisław Pietrasik

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj