Wycieczkowicze
Film, który ślizga się miło po stereotypach.

Czeski reżyser Jiri Vejdelek najwyraźniej pozazdrościł artystycznego sukcesu swojemu koledze Vladimirovi Moravkovi, autorowi przebojowej komedii „Sex w Brnie”. Nakręcił bardzo podobny w nastroju, a zarazem całkiem odmienny film, który w panoramicznym skrócie ukazuje ten sam problem: erotycznej frustracji kilku pokoleń naszych południowych sąsiadów. Groteskowe perypetie mieszkańców pewnej kamienicy, niedających sobie rady ze swoim libido, zamieniają się w „Wycieczkowiczach” w lekką wakacyjną przygodę kilkunastoosobowej grupy turystów spędzających razem letni urlop nad Adriatykiem.

Każdy z uczestników wyprawy cierpi na jakieś zaburzenia emocjonalne. Niekochające się małżeństwo z 30-letnim stażem ma siebie serdecznie dość. Ich zakompleksiona, pozbawiona seksapilu córka zaprzyjaźnia się z jeszcze bardziej zdziwaczałym intelektualistą, podglądającym panie w czasie nurkowania. Wystrzałowa pilotka (Sarka Oprsalova) o urodzie i gabarytach Pameli Anderson okazuje się nieuleczalną romantyczką. Jest jeszcze para beznadziejnie zakochanych homoseksualistów, dojrzewający chłopiec niepewny swojej orientacji seksualnej, staruszka pielgrzymująca do miejsca, gdzie kilkadziesiąt lat temu spotkała męża, który niedawno umarł, oraz spragnione męskiego potu śliczne i beztroskie nastolatki. W tym zabawnym koktajlu sentymentów, rozbudzonych zmysłów i pożądania zderzają się ze sobą najrozmaitsze postawy, mówiące wiele o ludzkich ułomnościach ducha i ciała.

Film nie wnika głęboko pod powierzchnię męsko-damskich spraw. Raczej ślizga się miło po stereotypach, potwierdza potoczne wyobrażenia o miłości, dając nadzieję na szczęście w każdej, niezależnie od wieku, konfiguracji. Z typowym rzecz jasna dla Czechów ciepłym, pełnym wyrozumiałości humorem.

  
 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj