Saturno Contro. Pod dobrą gwiazdą
Film grzęźnie w telenowelowej konwencji.

Najnowszy film Ferzana Ozpeteka (m.in. „Noc w haremie”, „Okna”) porusza temat wewnętrznej uczciwości i umiejętności dzielenia się emocjami. Grupa przyjaciół w średnim wieku, klasycznych mieszczan pozbawionych trosk życia codziennego, spotyka się regularnie na domowych przyjęciach, na których wytrawne posiłki oraz gładkie rozmówki stanowią mile widziany przez wszystkich rytuał.

Pod maską towarzyskiego luzu kryją się jednak głęboko skrywane tajemnice, takie np. jak pozamałżeński romans odgrywającego rolę przyzwoitego męża i ojca rodziny bankiera albo narkotykowy nałóg i rozchwianie emocjonalne pewnej pięknej dziewczyny. W przeciwieństwie do nich postawą absolutnej szczerości imponuje wzięty pisarz, gej, przeżywający romantyczne uniesienia ze swoim młodym kochankiem, równie mocno w nim zakochanym. Dla reżysera to właśnie ta para stanowi w filmie godny podziwu wzór prawości. „Saturno Contro. Pod dobrą gwiazdą” pod pretekstem opisu przemian współczesnych obyczajów stawia pytania niewygodne, podważające w pewnym sensie istotę tradycyjnie rozumianej rodziny. Każdy przecież, sugeruje Ozpetek, miewa ochotę na zdradę, ale tłumi ją w sobie dla dobra bliskich albo ukrywa romans w tajemnicy.

Niestety, mimo dobrych intencji (ukazać życie bez kłamstw), film grzęźnie w telenowelowej konwencji, a tak pożądana szczerość niepostrzeżenie zamienia się w naciąganą i psychologicznie nieprawdziwą psychodramę.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj