Kung Fu Panda
W związku ze zbliżającą się olimpiadą w Pekinie.

Niebywała popularność zielonego Ogra, postaci wymyślonej przez specjalistów od dziecięcej rozrywki studia DreamWorks, spowodowała pojawienie się całej armii podobnych bohaterów. Człekokształtnych, żarłocznych, zakompleksionych, a mimo to bardzo sympatycznych stworów, które nie zważając na swój nieporadny wygląd i tuszę osiągają to, o czym marzą.

Czarno-biały miś Panda o imieniu Po z filmu Marka Osborne’a i Johna Stevensona „Kung Fu Panda” też ma wiele wspólnego ze Shrekiem. Chciałby bardzo zostać mistrzem karate jak piątka jego idoli: Modliszka, Żmija, Małpa, Żuraw oraz elastyczna jak guma Tygrysica. Niestety, zamiast mięśni rośnie mu solidny brzuch, nie umie walczyć. Na dodatek, ciesząc się z nieokiełznanego apetytu syna, jego ojciec sprzedający kluski na ulicznym straganie widzi w nim godnego następcę rodzinnego interesu. Dalej jest jak w klasycznych bajkach o starciu sił dobra i zła, z tą różnicą, że akcja rozgrywa się nie w świecie zamków, rycerzy i smoków, tylko w mitycznych Chinach wśród wojowników klasztoru przypominającego Shaolin.

Nie ulega wątpliwości, że „Kung Fu Panda” powstał na fali ogólnego zainteresowania chińską kulturą w związku ze zbliżającą się olimpiadą w Pekinie, co nie znaczy, że nie sprawi przyjemności wszystkim fanom hollywoodzkich kreskówek.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj