Po festiwalu filmowym w Gdyni

Lwy na plaży
Po poprzednim festiwalu zapanowały nastroje wręcz euforyczne, wydawać się mogło, że nasze kino to już potęga. W tym roku wszystko wróciło do normy.

Czy w konkursie głównym musiało się znaleźć aż 20 tytułów, skoro były w tej stawce filmy wybitnie nieudane, w tym niemal wszystkie komedie, niby-komedie i obyczajowe kawałki telenowelowej proweniencji? Aż strach pomyśleć, co oglądali w tym czasie widzowie wybierający tytuły, które do konkursu nie zostały dopuszczone, prezentowane w cyklu „Panorama polskiego kina”...

Znęcanie się nad polskim kinem jest jednak zajęciem zbyt łatwym i próżnym, poszukajmy zatem jakichś plusów.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną