Organ, którego nie ma

Jak pisać o czymś, czego nie ma? Bo jeśli czytelnik, zaintrygowany tytułem książki Catherine Blackledge, spróbuje w polskich źródłach wyjaśnić sens słowa wagina, polegnie.

Słowniki, encyklopedie, leksykony z powściągliwością traktują temat narządów płciowych. Jeśli już, to pozbawiając je jakiegokolwiek kontekstu erotycznego. Wielkiego ratunku nie przyniesie Internet, pytany o waginę wskazuje głównie odniesienia do pornografii. Właśnie o tej wielkiej nieobecności żeńskich genitaliów, czy też raczej obecności ukrytej pod różnymi niedomówieniami, pochrząkiwaniami i wulgaryzmami, traktuje książka „Wagina. Kobieca seksualność w historii kultury”.

Tytuł oryginału „The Story of V. Opening Pandora’s Box” jest mniej dosłowny od przekładu. Ale też od razu pokazuje, że cała kultura Zachodu ma problem z tym słowem na „w”. A przecież wagina towarzyszy ludziom od tysiącleci nie tylko jako fragment żeńskiej anatomii, ale również jako obiekt myślenia mitycznego, uosobienie fundamentalnych prawd o człowieku i kosmosie. Owa puszka Pandory z angielskiego tytułu to jedno z mitycznych przedstawień waginy jako źródła niepokoju i złej siły. Powraca w antropologii pod pojęciem „vagina denata”, uzębionej pochwy grożącej kastracją.

Blackledge tropi mityczne odniesienia do tej tajemnej siły ukrytej w organie niosącym życie i seksualną rozkosz. Gdy Cuchulain, bohater mitologii celtyckiej, rozgrzany bitewnym szałem zagroził swojemu ludowi, powstrzymać go mogły tylko kobiety. Jak? Odsłaniając swoje przyrodzenia, co tak onieśmieliło wojownika, że odwrócił wzrok. Podobny fortel kobiet powtarza się w przekazach wielu kultur. Przed odsłoniętą waginą ucieka nawet diabeł.

W kulturze Zachodu z czasem to źródło tajemnej siły uległo transformacji do pudendum, obiektu związanego ze wstydem. Blackledge tropi, w jaki sposób kobieca seksualność była w historii definiowana przez aktualną kulturę, co właśnie najlepiej widać w stosunku języka i społeczeństwa do żeńskich genitaliów. Autorka zwraca uwagę, że największych „prześladowań” wagina doznała w epoce rozkwitu metody naukowej. W społeczeństwie przemysłowym seks został podporządkowany rozrodczości. Kobiety, które domagały się od swej seksualności czegoś więcej, traktowano jak ladacznice. Wzór dawała królowa Wiktoria, której przed nocą poślubną udzielono rady, jak ma się zachowywać: „Leż spokojnie i myśl o Imperium”.

Blackledge odkrywa świat, z którego opisaniem ma nawet problem nauka, bo tak silne są uprzedzenia, seksistowskie stereotypy, bigoteria. Pokazuje przy tym, że o świecie tym można mówić pełnym, bogatym językiem, bez obłudnego pochrząkiwania i niezdrowego podniecenia.


 Catherine Blackledge, Wagina. Kobieca seksualność w historii kultury, przekł. Katarzyna Kartuzi, Prószyński i S-ka, Warszawa 2005, s. 390
 
 
Przeczytaj fragment książki  

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj