Recenzja płyty: Levity, "Afternoon Delights"

Lewitacja i mutacja
Formułę klasycznego tria jazzowego zostawili za sobą jak owad stadium poczwarki.
materiały prasowe

Całkiem niedawno debiutowali płytą dość grzeczną, stosunkowo poprawną i przewidywalną, a już dziś trudno bez nich wyobrazić sobie polski jazz. Muzycy tria Levity zdążyli przez ten czas pokazać się w kilku kluczowych dla ostatnich miesięcy składach i nagrać jedną z najlepszych płyt Roku Chopinowskiego, fenomenalny zestaw zdekonstruowanych Preludiów „Chopin Shuffle”. Dziś widać, że ich główny problem to narzucenie sobie ograniczeń. „Afternoon Delights” nagrywali pod okiem Marcina Borsa, idąc na żywioł, bez ograniczeń formalnych i stylistycznych.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną