Blue Floyd pięknie gra Pink Floyd
Smakołyk dla fanów Pink Floyd i Beatlesów.

Jako człowiek podejrzliwy z jeszcze większym niepokojem niż w przypadku Kelly Richey oglądałem płytę czegoś, co nazwało się Blue Floyd. Odniesienie do Pinka oczywiste, zestaw tytułów wskazuje na to, że mamy do czynienia z cover bandem, czyli żabą, która podstawia łapę tam, gdzie konie kują. Już-już miałem odstawić Niebieskiego Floyda na półkę, gdy mój wzrok padł na dolepiony na opakowaniu zestaw nazwisk muzyków tworzących tę podejrzaną grupę.

No, i co Państwo powiedzą? Oto mamy towarzyskie spotkanie muzyków grających w tak renomowanych orkiestrach jak Gov’t Mule, The Black Crowes czy The Allman Brothers Band. Kupujemy w ciemno! I dobrze robimy. O tych nagraniach było wiadomo od dawna, ponieważ zarejestrowano je w 2000 r., ale dostępne były jedynie na specjalne zamówienie. Teraz mamy dwupłytowy zestaw, wypełniony po brzegi ubluesowioną muzyką Pink Floyd. No, niekonieczne tylko tyle. Na deser jeszcze niezwykle ciekawe dwa dodatkowe nagrania klasyki beatlesowskiej: „Come Together” i „Taxman”. Szczególnie ten drugi tytuł zasługuje na wyróżnienie.

Krótko mówiąc – smakołyk dla fanów Pink Floyd (i trochę Beatlesów) i jambandowego grania. Uwaga! Długie utwory! Na przykład „Us&Them” – 18 minut. Specjalnie dla niespieszących się miłośników długasów.
 

Blue Floyd, Begins, Airline Records 2008 

  
 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj