10 powodów, dlaczego warto odwiedzić Warszawę – według „New York Timesa”
„Drugim Berlinem Warszawa może nie jest, ale tożsamość tego miasta wyraźnie się wykluwa” – zauważa reporter jednego z najbardziej prestiżowych amerykańskich dzienników.
.
Sebastian Deptula/Flickr CC by 2.0

.

„New York Times” przyjrzał się Warszawie w ramach cyklu „36 Hours in…” – co oznacza, że jeden z reporterów tego prestiżowego dziennika (w tym wypadku Charlie Wilder) spędził w polskiej stolicy dokładnie 36 godzin. I na tej podstawie wyrobił sobie na jej temat opinię, którą dzieli się głównie z Amerykanami.

Dla Polaków to cenny punkt widzenia – jak nas widzą za oceanem? Czym się wyróżniamy, czym możemy zaimponować? „NYT” postrzega Warszawę jako „elegancką, kulturalną stolicę wschodniej Europy” – a przynajmniej do tego właśnie miana w jego opinii Warszawa aspiruje. Z jednej strony uwagę reportera przykuwa stołeczna sztuka, z drugiej – nasze kulinaria i restauracje. Ale nie tylko.

Mieliśmy w Polsce swoje wzloty i upadki – notuje reporter „NYT” – ale wydaje się, że obraliśmy w stolicy wyraźny kierunek rozwoju. Stawiając między innymi na architekturę, ciekawe muzea, lokalną kuchnię i miejsca tematyczne, o własnym charakterze. „Drugim Berlinem Warszawa może nie jest, ale tożsamość tego miasta wyraźnie się wykluwa” – zauważa dziennikarz. Zapewne ku uciesze polskich czytelników, którzy na ogół cenią bardziej swój indywidualizm niż kopiowanie rozwiązań z Zachodu.

Oto zatem dlaczego warto odwiedzić Warszawę – w opinii „New York Timesa”:

1. Łatwo tu pobrać lekcję historii – wystarczy odwiedzić jedno z naszych muzeów

A wcześniej przejść się uliczkami Starego Miasta. Reporter udał się ponadto do Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, które „imponuje rozmachem (43 tys. m kw. powierzchni) i otwartą w październiku wystawą, złożoną z materiałów multimedialnych i interaktywnych, artefaktów i replik”, opowiadających historię polskich Żydów od czasów średniowiecza przez Holokaust po współczesność.

.
Maciek Lulko/Flickr CC by 2.0

.

Charlie Wilder notuje, że Polska podczas II wojny światowej była krajem mocno zróżnicowanym. Żydzi stanowili 3,5 mln ludności (dziś, szacuje, to 35 tys. osób). POLIN, pisze reporter, wpisuje się w szeroki trend zainteresowania historią Żydów i jest fragmentem obszernej – oraz imponującej – opowieści o stosunkach polsko-żydowskich.

2. Łatwo tu odszukać relikty poprzedniego systemu – choćby w restauracji

Reporter odwiedził słynną Oberżę pod Czerwonym Wieprzem, restaurację i poza wszystkim miejsce kultowe. „Można tu zjeść jak w czasach PRL” – pisze. „Lubili się tutaj spotykać przywódcy komunistyczni i dygnitarze pokroju Fidela Castro, Leonida Breżniewa i Mao Zedonga. To tutaj się objadali i kreślili plany”.

Wilder docenia podział menu – osobną kartę dań dla „proletariatu” i „burżuazji”. Koncept (i ceny) wyraźnie przypadł mu do gustu.

3. Dla Pałacu Kultury i Nauki – dobrze zagospodarowanego, choć kłopotliwego prezentu od Stalina

Dziennikarz „NYT” o Pałacu Kultury i Nauki pisze, że zupełnie zdominował warszawską linię horyzontu – gdziekolwiek nie spojrzeć. „W połowie wieku był ohydnym symbolem moskiewskiej tyranii – pisze Wilder. – Później stał się ośrodkiem kulturalnym”.

Wylicza: mamy tu bary, restauracje, teatry, kino, muzea, salę koncertową, gdzie ściągają muzycy ze świata. Sam Pałac od czasu do czasu jest zaś imponująco podświetlony. Dobra nasza!

4. Po francusku też można u nas zjeść

Reporter odwiedził w tym celu miejsce, które nawet za oceanem postrzega się jako hipsterskie – słynny plac Zbawiciela. Na śniadanie w stylu francuskim można się tu udać do Charlotte. Na inne śniadania – do okolicznych knajp, bo z knajp właśnie, w opinii dziennikarza, plac od paru lat słynie. Gdyby odwiedził nas wcześniej, wrażenie zrobiłaby na nim zapewne również tęcza.

.
Krystian Maj/Reporter/EAST NEWS

.

5. Ze względu na lokalną sztukę

Nie ma w Warszawie typowej artystycznej dzielnicy – zauważa bez pretensji Charlie Wilder. Sztukę uprawia się tutaj w rozproszeniu, a poszczególne instytucje kultury działają we wzorcowej współpracy.

Reporter pospacerował po paru lokalnych galeriach. Odwiedził lokal_30 w kamienicy przy Wilczej, Galerię Grafiki i Plakatu oraz Galerię Raster. Ta ostatnia skupia – relacjonuje – młodych, aspirujących twórców. Pokazuje się tu prace między innymi Olafa Brzeskiego i Anety Grzeszykowskiej (oboje, co dodajemy już od siebie, byli nominowani do Paszportów POLITYKI – Aneta Grzeszykowska została laureatką w 2013 roku).

Wilder przypomniał poza tym, że w 2020 r. zostanie otwarty kompleks sztuki przy Muzeum Sztuki Nowoczesnej i TR Warszawa. Nad przedsięwzięciem czuwa architekt Thomas Phifer. „Oczekiwania są duże” – pisze Wilder.

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj