dzieci
-
Archiwum Polityki
Akwarium
Wszędzie szyby. Nie kraty – kraty obecne są tylko dyskretnym cieniem na podłodze, na sprzętach. Szklane tafle oddzielają sypialnię od bawialni, bawialnię od następnej sypialni, a kolejne sypialnie i bawialnie od korytarza. Przezroczyste życie widać z korytarza, ale go nie słychać, zupełnie jakby podglądało się akwarium. Matki z samiczą rutyną karmią, przewijają, wiążą kolorowe gumki na delikatnych lokach półtorarocznych córek. Można by uznać to za jakieś misterium macierzyńskie, gdyby nie świadomość, że większość matek odłowiono do akwarium z mułu, z dna, i nie na pokaz, ale za karę. A dzieci znalazły się tu nie tyle dla swego dobra, co dla mniejszego zła. Zakład Karny nr 1 w Grudziądzu, więzienny Dom Matki i Dziecka.
27.05.2000 -
Archiwum Polityki
Dzieci wojny
W zachodnim zakątku Afryki, w ogarniętym wojną Sierra Leone, rebelianci walczą przeciwko wszystkim. Walczą rękoma dzieci tresowanych do zabijania, jak psy do walki z innymi psami. Pięciuset żołnierzy ONZ, skierowanych do nadzorowania rozejmu, zostało porwanych i dobrze nie wiadomo, co się z nimi dzieje. Brytyjscy spadochroniarze, którzy wylądowali we Freetown, rozpoczęli ewakuację białych cudzoziemców.
20.05.2000 -
Archiwum Polityki
Pigułka na trudne dziecko
W USA leki psychotropowe coraz częściej zastępują tradycyjne metody wychowawcze. Miliony dzieci są codziennie faszerowane pigułkami, które mają poprawić im nastrój i stopnie, zwiększyć koncentrację, uspokoić nadaktywnych, zaś nieśmiałych zamienić w przebojowych zwycięzców. Nikt nie wie, jak wpłynie to na rozwój dzieci. Jakie będą dalekosiężne efekty tego niekontrolowanego eksperymentu.
6.05.2000 -
Archiwum Polityki
Zawodowi rodzice
Joanna Staręga-Piasek. Sekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej
15.04.2000 -
Archiwum Polityki
Salomonowe potomstwo
Dzieci salomonowe – mówi o nich Maria Łopatkowa. Rozrywane z nienawiści. Zaprawione nienawiścią, rosnące w niej od najmłodszych lat. Ofiary rozwodów.
15.04.2000 -
Archiwum Polityki
Dziedziczna niezaradność
Tak się złożyło, że gdy do „Polityki” napływała korespondencja w sprawie dzieci żyjących w ubóstwie, zaniedbanych wychowawczo i poddawanych przemocy w rodzinie (reakcja na raport „Gorsze dzieci” POLITYKA 9), w Sejmie odbyła się debata nad dokumentem „Polityka prorodzinna państwa”, przygotowanym przez biuro pełnomocnika rządu ds. rodziny. Zestawienie obu tych zapisów wprawia w konsternację.
8.04.2000 -
Archiwum Polityki
Rejestr przyjętych
Marta, Jaś, Staś, Grześ, Wojtek, Piotruś, Andrzej, Kajtek, Sebastian, Kasia, Kacper, Magda, Henio, Patrycja – roczny nabór do jednego z domów dziecka pod Warszawą.
1.04.2000 -
Archiwum Polityki
Iść gdzieś dalej
Za siedmioma pagórkami, za siedmioma powiatowymi drogami, trzy kilometry od najbliższego przystanku PKS żyje 13-osobowa rodzina Klamerusów, która ma wszędzie daleko. Małe wioski dawnego województwa słupskiego po upadku PGR zmieniły się w czarne dziury bez wyjścia.
18.03.2000 -
Archiwum Polityki
Gorsze dzieci
„Moja mama choruje na raka, mam troje młodszych braci, prosimy o pomoc” – podobne tabliczki żebrzących dzieci stały się codziennością wielkich miast. Zmorą stołecznych rogatek są agresywni chłopcy z brudnymi szmatami, którzy wymuszają mycie samochodowych szyb. Nikt nie przechodzi bez lęku obok grupy osiedlowych wyrostków. Prawie nikt nie reaguje, gdy zza ściany słychać łomot, wyzwiska i płacz katowanych dzieci. Policję wzywa się w przypadkach skrajnych, wiedząc, że nie lubi ingerować w „rodzinną prywatność”. Dopiero gdy dochodzi do zbrodni, rozlega się chór moralnego potępienia. „Gorsze dzieci” – ofiary odrzucenia uczuciowego, przemocy fizycznej, alkoholizmu, biedy, zaniedbań wychowawczych – są dla społeczeństwa niczym wyrzut sumienia. Jaskrawo odstają bowiem od przeciętnej, od rówieśników adorowanych i hołubionych, którzy – jak pokazują badania – są jednocześnie głównym przedmiotem dumy statystycznej polskiej rodziny i główną lokatą rodzinnych dochodów. Te „gorsze” niejednokrotnie mają już wypisany wyrok na całe życie: gdy podrastają, kopiują najgorsze zachowania rodziców, często też same popełniają przestępstwa, z najcięższymi włącznie. Ale właśnie dlatego, że stanowią margines – w statystycznym i policyjnym znaczeniu tego słowa – powinniśmy znaleźć sposób, jak im pomóc. Sposób, aby je wyrwać z feralnego kręgu degradacji.
26.02.2000 -
Archiwum Polityki
Krok ponad podłogę
Dzieci głuchoniewidome żyją w jednolitej smudze trwania. Bez czasu, bez przeszłości, bez przyszłości. Niektóre udaje się stamtąd wydostać.
19.02.2000