sztuki wizualne
-
Archiwum Polityki
Szkoła jak malowana
Głoszono upadek polskiej szkoły plakatu. Brałem udział w tym żałobnym chórze, a teraz muszę zmienić zdanie. A to za sprawą Salonu Plakatu Polskiego, który do końca roku otwarty będzie w wilanowskim muzeum. Odżywają dobre tradycje ulicznego malowania i to w momencie – cóż za smutny paradoks – gdy dowiedzieliśmy się o śmierci jednego z najlepszych i najoryginalniejszych przedstawicieli owej szkoły Jana Lenicy.
20.10.2001 -
Archiwum Polityki
Zapach truskawki
Do Rotterdamu przywieziono prawie wszystkie dzieła Hieronima Boscha – jednego z najwybitniejszych artystów schyłku średniowiecza i ojca wszystkich surrealistów. Po raz pierwszy święci i bestie z jego ponad 20 zachowanych prac spojrzą sobie w oczy.
6.10.2001 -
Archiwum Polityki
Dzieło ma działać
Christian Boltanski jest twórcą, który od lat poświęca swe prace problemowi pamięci przeszłości, a głównie Holocaustu. Jednak jego obszerna wystawa w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie w całkiem niezamierzony sposób przerodziła się z wiwisekcji przeszłości w przejmujący komentarz do tragicznych wydarzeń z Nowego Jorku i Waszyngtonu. Zmienił się – jakby to powiedzieli poloniści – „podmiot domyślny”, ale problemy pozostały te same: śmierć, pamięć, okrucieństwo, zło.
29.09.2001 -
Archiwum Polityki
Apel Muzeum Niepodległości
29.09.2001 -
Archiwum Polityki
Marzenia, fantazje, żądze
Balthus, czyli Balthazar Klossowski de Rola, bo tak brzmiało pełne jego nazwisko, nie lubił wystaw. Może właśnie dlatego dopiero teraz, w pół roku po jego śmierci, otworzono wystawę, jakiej nigdy nie doświadczył za życia; gromadzącą praktycznie wszystkie ważne prace, jakie stworzył.
22.09.2001 -
Archiwum Polityki
Malowana fuga
Okazuje się, że zasada „kto pierwszy ten lepszy”, obowiązuje nie tylko na bieżni czy basenie pływackim. Także historycy sztuki lubią tropić tych, którzy namalowali coś lub wyrzeźbili tak jak nikt przed nimi. A nominacja na pioniera zapewnia stałe i niepodważalne miejsce w różnych encyklopediach. Czasami jednak kandydatów do pierwszeństwa jest kilku i sprawa nabiera rumieńców. Jak na przykład w kwestii ustalenia, kto wymyślił abstrakcję. Jest okazja, by ten spór przypomnieć, albowiem wmieszany weń jest Mikalojus Čiurlionis, litewski artysta, którego prace oglądać można w Muzeum Narodowym w Warszawie.
15.09.2001 -
Archiwum Polityki
Mahomet sobie, góra sobie
Na tradycyjne, zadawane z nutą biadolenia, pytanie, co zrobić, by ludzie bratali się ze sztuką, już jakiś czas temu znaleziono dość prostą odpowiedź: to sztuka, niczym góra do Mahometa, winna powędrować naprzeciw przeciętnego obywatela. W ten sposób zrodziło się pojęcie sztuki publicznej; opuszczającej tradycyjnie przypisane jej bastiony – muzea i galerie, i dopadającej nas tam, gdzie się wcale jej nie spodziewamy. Niestety, choć poziom analfabetyzmu plastycznego w naszym kraju jest szczególnie niepokojący, rzadko mamy okazję do takich kontaktów.
1.09.2001 -
Archiwum Polityki
Pieszczoty pędzlem
Czy sztuka powinna zmieniać świat, czy cieszyć oko? Ów stary dylemat zdaje się powracać w Polsce z nową siłą. Przez minione dziesięć lat prestiżowymi galeriami i przychylnością krytyków zdecydowanie zawładnęli artyści tropiący, obnażający, krytykujący, walczący. Dziś podobno nadchodzi czas tych twórców, którzy nie będą nas pouczać, ale będą nas bawić.
11.08.2001 -
Archiwum Polityki
Rozbieranie zbiorów
Przyjęło się uważać, iż muzea istnieją po to, by gromadzić i poszerzać swoje zbiory. Wygląda jednak na to, że w Polsce – w sposób prawdziwie pionierski w skali światowej – zaczyna działać mechanizm odwrotny: miast przybywać, muzeom ubywa eksponatów. I tak gdyby chcieć na przykład poważnie potraktować wszystkie roszczenia zgłaszane wobec Muzeum Narodowego w Warszawie, to na ścianach i w gablotach pozostałby średnio co drugi obiekt.
4.08.2001 -
Archiwum Polityki
Arcydzieło zniszczenia
Światowej sławy artyści, uczestnicy imprezy pod nazwą Konstrukcje w Procesie, tworzyli i zostawiali swoje dzieła wartości setek tysięcy dolarów w różnych miastach na świecie. Trzy z siedmiu edycji przedsięwzięcia odbyły się w Łodzi. Nikt nie spodziewał się zapewne, że powstałe tu prace skończą w skupach złomu, wyrzucone na śmietnik lub spalone w piecach. Ojcowie imprezy – a są nimi założyciele łódzkiego Muzeum Artystów – aż boją się ujawnić prawdę światu.
14.07.2001