turystyka
-
Archiwum Polityki
Bawaria grzechu warta
W Polsce Bawaria kojarzy się z góralami jodłującymi i tańczącymi dreptaka w skórzanych portkach, z piersiastymi dziewczynami w ludowych strojach, roznoszącymi w piwiarni półlitrowe kufle piwa – po pięć w każdej ręce. Bawaria to też bajkowe zamki na alpejskich szczytach, Hitler planujący pożar świata w swej willi na Obersalzbergu, wioski z ogromnymi „drzewkami majowymi” na rynku oraz malowane miasteczka, żywcem przejęte z baśni Grimmów, nawet jeśli ci swe Jasie i Małgosie zbierali raczej w Hesji.
8.07.2000 -
Archiwum Polityki
Słońce po kursie
Wakacyjne rachunki to równanie z dwiema niewiadomymi – ile w terminie naszego wyjazdu będzie kosztowała na świecie ropa, natomiast w kraju złotówka. Organizatorzy wypoczynku starają się ryzyko przerzucić na klienta, określając cenę w dolarach. Płacimy wprawdzie złotówkami, ale po takim kursie, jaki obowiązuje w dniu zakupu wycieczki. Jeśli dolar nagle zdrożeje, trzeba zapłacić więcej.
24.06.2000 -
Archiwum Polityki
Reszta niech się boi
Dwa tygodnie temu Komenda Główna Straży Granicznej jednym ruchem wymiotła załogę przejścia granicznego w Bezledach, a następnie rozrzuciła ją po kilku oddalonych strażnicach. Zarzuty wobec pograniczników są niesprecyzowane, konsekwencje decyzji kosztowne, rezultaty wątpliwe.
17.06.2000 -
Archiwum Polityki
Inspekcja graniczna
Publikacje „Polityki” poświęcone trwającym od lat szykanom wobec polskich turystów na granicy czesko-austriackiej w Drasenhofen (POLITYKA 31 i 39/99 r. oraz 6 z br.) miały w Austrii duży rozgłos. Cytowały je gazety wiedeńskie („Der Standard”) i lokalne („Salzburger Nachrichten”), omawiała telewizja, wspomniała o nich posłanka do wiedeńskiego parlamentu Urszula Stenzel, nie kryjąc słów oburzenia wobec straży granicznej w świetle przedstawionych przez „Politykę” faktów.
3.06.2000 -
Archiwum Polityki
Austriacki szlaban
W lipcu i wrześniu ub. roku „Polityka” (31 i 39) poświęciła dwie publikacje szykanom, którym systematycznie i od lat poddaje się polskich obywateli na austriackim przejściu granicznym w Drasenhofen. Podjęły ten wątek (z licznymi cytatami z „Polityki”) austriackie media. Cytat austriackiego celnika, przytoczony w „Polityce”: „Nie chcemy tu żadnych Polaków, także turystów”, zrobił w prasie jego kraju karierę.
5.02.2000 -
Archiwum Polityki
Europa w Europie
Od kilku lat Orbis nie inwestuje w Hotel Europejski. Toczy się bowiem sprawa o reprywatyzację obiektu, który przez z górą 140 lat był w Warszawie zaiste symbolem Europy.
25.12.1999 -
Archiwum Polityki
Czyste szaleństwo
"Emerytkę, emeryta w podróż dookoła świata, grudzień, styczeń, luty, zapraszam..." Pani Alina, autorka anonsu, zapewnia, że nie chodzi o ofertę biura podróży. Prywatna wyprawa, taka samolotowa dwumiesięczna włóczęga.
27.11.1999 -
Archiwum Polityki
Blackpool pachnie tłuszczem i seksem
- Jedziesz do Blackpool? - zapyta z uśmiechem politowania typowy Anglik z klasy średniej. Blackpool jest wczasowym rajem angielskiej klasy robotniczej. Ale coraz trudniej jest się snobować na robociarski, niewyszukany kurort. W 1998 r. spece od public relations Partii Pracy ogłosili, że mimo miłości dla klasy robotniczej i związków zawodowych laburzyści nie będą już organizować swoich dorocznych konferencji w kurorcie tak mało wyszukanym i przenieśli się do modnego Bournemouth. Na złość Blairowi konserwatyści nadal obradują w Blackpool.
6.11.1999 -
Archiwum Polityki
Żadnych Polaków
Artykuł o szykanowaniu polskich podróżnych na granicy czesko-austriackiej w Drasenhofen ("Na granicy jest strażnica", POLITYKA 31) wywołał reakcje, których liczebność i ton trudno było przewidzieć. Piszą ludzie nie tylko z całego kraju, lecz także z odległego świata (np. z USA), a opisywane przez nich zdarzenia miały miejsce w różnym czasie od 1994 r. zaczynając. Z tych listów układa się obraz, w którym szykany i wrogość austriackich celników przeplatają się z całkowitą bezczynnością ich zwierzchników.
25.09.1999 -
Klasyki Polityki
Polacy idą w Tatry
Józek? No cześć, to my, z Giewontu dzwonimy. Z Gie-won-tu! No tak, z góry. Jasne, że spod krzyża. Niby prosty komunikat, wypowiedziany do telefonu komórkowego, ale jakże on brzmi, odbijając się stokrotnym echem od giewonckich turni, niosąc się aż po Kopę Kondracką i dostojny Małołączniak.
18.09.1999