wino
-
Archiwum Polityki
Święta libacja
Wino we wszystkich kulturach, w których się pojawiało, było święte. W Grecji miało własnego boga – Dionizosa, patrona upojenia i religijnej ekstazy. Pośredniczyło między człowiekiem a sferą sacrum jako narzędzie wtajemniczenia. Jego kolor kojarzył się z krwią, a więc życiem, co zaprowadziło je do nieśmiertelności. W naszej erze stało się krwią Zbawiciela.
24.09.2005 -
Archiwum Polityki
Gasnące pragnienie
„Głębokie rozkosze czerpane w winie – któż was nie zaznał?” – pisał Baudelaire. Dziś Francuzi nie podzielają już jego entuzjazmu. Płyn bogów coraz trudniej sprzedać; trzeba go reklamować w telewizji niczym proszek do prania. Właśnie, po walkach, parlament zgodził się na to.
6.11.2004 -
Archiwum Polityki
Wina Marka Kondrata
Żarcik sprzed lat: w konkursie degustacyjnym spotykają się francuski sommelier i polski znawca rodzimej siwuchy, chary, mateczki naszej kochanej. Winiarz smakuje czerwone wino, wącha, miele nim w ustach, wypluwa do specjalnego naczynka i orzeka: Bordeaux-Château Lafite-Rothschild rocznik 1995. Brawo! – ocenia jury – co prawda to 1996, ale trafienie doskonałe. Kolej na naszego smakosza. Chlusnął w gardło setę, zmrużył oczy. Żytnia – mówi. Świetnie! Chwileczkę, nie skończyłem: Żytnia 42 mieszkania 34.
20.12.2003 -
Archiwum Polityki
Krajowe gronowe
Winnice w Polsce – krainie kwaśnego bełtu – wydają się pomysłem dość karkołomnym. Mimo to kilkadziesiąt osób z powodzeniem zajęło się uprawą winorośli. Jedni uważają, że to hobby, inni, że początek prawdziwych interesów.
26.04.2003 -
Klasyki Polityki
Zawód: picie wódki. Kiper mówi na zdrowie!
Kiperzy, zawodowi testerzy win, nie wyżyliby w Polsce ze smakowania win typu Arizona, a pewnie też by nie przeżyli. Mamy natomiast kilkuset degustatorów wódek odpowiadających za jakość mocnych trunków. Ich zawód to picie wódki. Ciekawe, że są to przeważnie kobiety.
19.10.2002 -
Archiwum Polityki
Gdzie ciecze Bycza Krew
Za Stefana Batorego Polska sprowadzała z Węgier 350 tys. hektolitrów wina rocznie. Z tego okresu pochodzą też powiedzenia "Nie masz wina nad węgrzyna!" oraz "Hungariae natum, Poloniae educatum", bo antałki tokaju dojrzewały w szlacheckich piwnicach. Pozostał też z tamtego czasu odcinek tokajskiego traktu od Dukli do Jasła, którym na wymoszczonych słomą furach wożono w beczkach węgierskie wino. Nie zniszczyły tej świetnej do dziś drogi nawet radzieckie czołgi szturmujące dukielską przełęcz. Dziś importujemy z Węgier tylko 30 tys. hl za ok. 3,5 mln dolarów rocznie, co stanowi zaledwie jedną piątą kontyngentu objętego ulgowym cłem w ramach układu wyszehradzkiego (CEFTA).
21.08.1999 -
Archiwum Polityki
Bukiet polityczny
Najpierw, gdzieś przed 10 laty, ludzie w RPA przestali pić whisky i zagryzać ginem, a zaczęli pić wino. Ledwo przyszła na nie moda, padł apartheid, Mandela stał się pieszczoszkiem mediów, a świat zniósł sankcje gospodarcze. Dwa plus dwa daje cztery: modne wino z modnej Republiki wypłynęło w świat.
10.07.1999