Historia

Filipiny, kolonialna wojna USA

Barong, tradycyjna broń z Filipin. Barong, tradycyjna broń z Filipin. Wikipedia
Sto lat temu, 15 czerwca 1913 roku, amerykańska armia zdławiła rebelię islamskiego ludu Moro. Był to ostatni poważny epizod trwającej od 1899 roku krwawej wojny amerykańsko-filipińskiej.
Wojownicy Moro ze swoim tradycyjnym uzbrojeniem.AN Wojownicy Moro ze swoim tradycyjnym uzbrojeniem.
John J. Pershing na Filipinach. Na zdjęciu jeszcze w mundurze kapitana.Biblioteka Kongresu w Waszyngtonie/AN John J. Pershing na Filipinach. Na zdjęciu jeszcze w mundurze kapitana.
Żołnierze z ludu Moro w mundurach lokalnych oddziałów. Uwagę zwracają szerokie bagnety.Biblioteka Kongresu w Waszyngtonie/AN Żołnierze z ludu Moro w mundurach lokalnych oddziałów. Uwagę zwracają szerokie bagnety.
Amerykańskie porządki. Wieszanie buntowników z ludu Moro, 1911 r.Wikipedia Amerykańskie porządki. Wieszanie buntowników z ludu Moro, 1911 r.

Amerykańska obecność na Filipinach, dawnej hiszpańskiej kolonii, była skutkiem krótkiej, zwycięskiej wojny, toczonej w 1898 roku przez Stany Zjednoczone i Hiszpanię. Dogodnego casus belli dostarczył nieszczęśliwy wypadek – 15 lutego wyleciał w powietrze stojący na redzie portu w Hawanie stary amerykański pancernik USS „Maine”. Opinia publiczna, skutecznie podżegana przez gazety Williama Hearsta, uwierzyła w raport floty stwierdzający, że Maine został wysadzony przez Hiszpanów (w rzeczywistości, jak podano wiele lat później, zatonięcie pancernika spowodowała eksplozja pyłu węglowego). Dzięki miażdżącej przewadze na morzu, Amerykanie pobili Hiszpanów w mniej niż trzy miesiące. W ich ręce wpadły obfite, kolonialne łupy – na Karaibach Kuba, na Pacyfiku – Filipiny.

Filipińczycy przywitali amerykańskich żołnierzy jak wyzwolicieli, licząc na pełną niezależność, jednak ani Amerykanie, ani kapitulujący Hiszpania nie uznali proklamacji niepodległości Pierwszej Republiki Filipińskiej. Jeden z punktów kończącego wojnę traktatu paryskiego (1898 r.) mówił wprost o przekazaniu USA kontroli nad Filipinami za 20 mln dolarów. W lutym 1899 r., po incydencie sprowokowanym przez amerykańskiego żołnierza, wybuchły gwałtowne walki o stolicę Filipin, Manilę.

Kolonialna wojna

Wojna amerykańsko-filipińska trwała do 1902 roku. Słabo wyposażone i jeszcze gorzej dowodzone oddziały filipińskich powstańców nie miały szans w otwartej konfrontacji z amerykańską armią. Walki szybko nabrały charakteru wojny partyzanckiej – ukryci w wysokich trawach, odważni powstańcy atakowali znienacka, często używając zabójczych w bliskim dystansie, tradycyjnych białych broni. Nieprzygotowani do takiej walki i spanikowani Amerykanie odpowiedzieli masowymi represjami. Dobrym przykładem są masowe mordy na wyspie Samar, gdzie miejscowi zmasakrowali garnizon stacjonujący w miejscowości Balangiga (1901 r). W odwecie amerykański generał Jacob H. Smith nakazał swoim podkomendnym zabić na Samar wszystkich mężczyzn powyżej dziesiątego roku życia. Liczba ofiar sięgnęła 2,5 tys. ludzi, a Smith stanął przed sądem wojennym, jednak jedyną konsekwencją okazało się odejście ze służby skompromitowanego generała wymuszone przez prezydenta Theodore Roosevelta. Nie powstrzymało to jednak dowódców od brutalnych pacyfikacji.

Mimo sprzeciwu opinii publicznej (armia starała się nie dopuszczać na Filipiny dziennikarzy i wprowadziła ścisłą cenzurę korespondencji), represje stosowano nie tylko wobec schwytanych partyzantów, ale również wobec ludności cywilnej, gromadzonej w zamkniętych „bezpiecznych strefach”, przypominających obozy koncentracyjne. W wyniku działań wojennych, głodu i szalejącej w tym czasie epidemii czerwonki stracić życie mogło nawet od miliona do półtora miliona mieszkańców Filipin. 4 lipca 1902 roku prezydent Roosevelt ogłosił zakończenie działań wojennych na Filipinach. Z wyjątkiem, jak napisano w dokumencie, „terytoriów Moro”.

Straszliwi wojownicy

Lud Moro zamieszkuje południowe Filipiny – część wyspy Mindanao oraz archipelag Sulu. Nazwę Moro (Maurowie) nadali tubylcom Hiszpanie, zorientowawszy się, że część mieszkańców tych odkrytych przez Magellana ziem wyznaje islam (na wyspy docierali już wcześniej arabscy żeglarze).

Hiszpanie, kolonizujący Filipiny przez prawie 400 lat nie zdołali nigdy podbić ziem ludu Moro. Kontrolowali jedynie ufortyfikowane miasta na wybrzeżach, niechętnie zapuszczając się w głąb lądu. Lud Moro należy do najbardziej wojowniczych społeczności południowo-wschodniej Azji. Mężczyźni Moro pielęgnowali przez stulecia ideał życia oparty na przemocy. Morderstwa, napady na sąsiednie wioski, kradzieże bydła, porwania kobiet, piractwo, handel niewolnikami, wszystko to dodatkowo zmieszane z religijnym islamskim fanatyzmem, uniemożliwiało jakąkolwiek pokojową koegzystencję czy to z katolickimi mieszkańcami Filipin, czy z przedstawicielami narzuconej z zewnątrz władzy.

Najbardziej przerażającym obyczajem Moro było juramentado – młody wojownik, inspirowany przez lokalnego imama, po dokonaniu rytualnego oczyszczenia rzucał się z białą bronią w samobójczym ataku na przypadkowych chrześcijan, najchętniej żołnierzy lub policjantów, starając się przed śmiercią zamordować jak największą liczbę niewiernych. (Wojownicy Moro w swych plemiennych walkach używali najczęściej mieczy i włóczni, nosili też zbroje, tarcze i żelazne hełmy, a ufortyfikowanych wiosek broniły ładowane odprzodowo armaty z brązu.) W amerykańskich żołnierzach, których broń i wyszkolenie pochodziły już z innej epoki, juramentado budziło po prostu grozę. Tym większą, że silnie zmotywowanych Moro nie potrafiły zatrzymać kule z rewolwerów Colt M 1892 o kalibrze .38 (9,7 mm) i karabinów Krag-Jorgenson o kalibrze 7,8 mm – w raportach opisywano przypadki wojowników, atakujących mimo wielu otrzymanych trafień (stąd najpierw wymiana broni bocznej na rewolwery .45 (o kalibrze 11,43 mm), następnie zaś zamówienie przez armię słynnych pistoletów Colt M1911, również o kalibrze .45).

Początek końca

Trzecim, i jak się miało okazać ostatnim wojskowym gubernatorem prowincji Moro został w 1909 r. generał John J. Pershing. Ten doskonały i wymagający oficer jako jeden z niewielu amerykanów cieszył się szacunkiem Moro. Znając lokalne uwarunkowania, wolał opierać się na dyplomacji, nie wahał się jednak przed użyciem siły. Jego plan uspokojenia prowincji przewidywał powszechne rozbrojenie Moro, na co zgodziła się większość lokalnych wodzów. Oporni znów szukali schronienia w kraterze wulkanu – większość po negocjacjach z Pershingiem zeszła z gór, reszta zginęła w grudniu 1911 r. w drugiej bitwie o Bud Dajo. Amerykanów i Moro czekał jednak jeszcze jeden, ostatni akt tragedii.

W styczniu 1913 rządowi agenci, dokonujący rekwizycji broni palnej, trafili do nadmorskiej wioski Taglibi. Miejscowy przywódca, Nakil Amil, przepędził ich, przekazując przy okazji wiadomość: „Powiedźcie żołnierzom, żeby przyszli i walczyli (wzięli broń siłą)”. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. 21 stycznia oddział złożony ze 150 lokalnych filipińskich zwiadowców, dowodzonych przez amerykańską kadrę, zaatakował Taglibi. Jednak mimo dwukrotnej przewagi i uzbrojenia w nowoczesne karabiny, żołnierze zostali pokonani. Wojownicy Amila zdobyli dużo nowoczesnych karabinów i amunicji do nich. Co gorsza, Moro wygrywając pierwszą otwartą bitwę z regularnym oddziałem armii, zdobyli również przewagę psychologiczną. W kilka dni później ośmiu juramentados zaatakowało nocą obóz 8 regimentu piechoty.

Spodziewając się amerykańskiego kontrataku, Amil wycofał się w góry, wybierając na swoją pozycję Bud Bagsak – otoczony pierścieniem ufortyfikowanych cotta (umocnionych osiedli) wygasły wulkan, na szczycie którego wznosiła się kamienna forteca. Do wojowników dołączyły kobiety i dzieci.

Pershing zareagował spokojnie – zwołał w Jolo zebranie wodzów, gdzie przy udziale sułtana usiłował namówić Amila do złożenia broni. Bezskutecznie. W końcu rozkazał zablokować Bud Bagsak – amerykańskie oddziały zajęły pozycje wyjściowe 11 czerwca 1913 r.

Bitwa o Bud Bagsak

W akcji wzięły udział cztery kompanie miejscowych zwiadowców dowodzonych przez amerykańskich oficerów, kompania artylerii wyposażona w działa górskie oraz elementy 8 regimentu piechoty (te nie brały bezpośredniego udziału w szturmie). Bud Bagsak broniło około pięciuset wojowników, dowodzonych przez Amila.

Bitwa zaczęła się od ostrzału artyleryjskiego. Siły amerykańskie, podzielone na dwie kolumny marszowe, niszczyły kolejne cotta ogniem z dział, następnie szły do szturmu. Mimo użycia artylerii i nowoczesnej broni, Moro bronili się bardzo dzielnie – przetrwawszy przygotowanie ogniowe, ruszali do walki wręcz, ścierając się ze swoimi pobratymcami w amerykańskich mundurach, walczącymi szerokimi bagnetami, przypominającymi tradycyjne filipiński barongi. Moro, wyparci z pierwszych, najniżej położonych cotta, uparcie kontratakowali, szarżując z szaleńczą odwagą, ale bez szans na sukces, przez otwarty teren na umocnione pozycje żołnierzy Pershinga.

Rankiem 15 czerwca działa Amerykanów przeprowadziły dwugodzinny ostrzał. O 9 rano ruszyła pierwsza fala ataku, która po godzinach walki wyparła Moro z okopów broniących kamiennej fortecy. Od jej murów atakujących dzieliło około 70 metrów. Kolejne fale kontratakujących Moro masakrował ogień z dział i karabinów. O godzinie 17 generał Pershing, stojący na pierwszej linii wśród swoich żołnierzy, wydał rozkaz przeprowadzenia generalnego szturmu. Żołnierze sforsowali mur i wybili resztkę obrońców (bitwę przeżyło zaledwie kilku).

Bitwa o Bud Bagsak była ostatnim zbrojnym zrywem ludu Moro przeciw amerykańskim rządom na Filipinach, kończącym piętnastoletni okres oporu. Generał Pershing, krytykowany ponownie za straty wśród ludności cywilnej, niebawem opuścił Filipiny. Cztery lata później osiągnął szczyt swojej wojskowej kariery, zostając dowódcą Amerykańskich Sił Ekspedycyjnych w czasie I wojny światowej. Pięciu filipińskich żołnierzy, biorących udział w bitwie o Bud Bagsak, zostało w styczniu 1914 r. odznaczonych przez prezydenta Wilsona za szczególne męstwo medalem zasługi.

Od 1916 roku Filipiny porzerzały stopniowo swoją niezależność, by w roku 1934 otrzymać faktyczną, a w 1946 prawnie potwierdzoną niepodległość.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Lekarka: Polska odwróciła się od pacjentek

„Osoby, które argumentują ten wyrok troską o życie i rodzinę, kradną czas kobietom. Decyzja trybunału sprawi, że te z nich, które chciały być matkami, nigdy nimi nie będą. A nas stawia w sytuacji nieetycznej” – mówi Kaja Filaczyńska, inicjatorka listu otwartego do TK, pod którym podpisało się niemal tysiąc lekarek i lekarzy.

Mateusz Witczak
23.10.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną