Klasyki Polityki

Honor generała

Jeśli ktoś nie umie mierzyć się z rzeczywistością, musi się podpierać fantasmagoriami.

Felieton ukazał się w tygodniku POLITYKA 9 kwietnia 2014 r.

Po bezkarnym zabraniu Krymu Ukrainie można się było spodziewać dalszego ciągu lawiny cynicznej putinowskiej propagandy. A jednak, gdy czytam w „Wyborczej” korespondencję Wacława Radziwinowicza z Moskwy, sam do siebie mówię: niemożliwe. Diabły w piekle mogłyby się uczyć, jak łgać. Oto bliskie Kremlowi „Izwiestia” – dziennik wprawdzie podławy (jak go określa Radziwinowicz) – zamieściły tekst o tym, że trzeba odróżniać „dobrego” ­Hitlera sprzed 1939 r. od tego po 1939. Napisał go Andranik Migranian, historyk, szef rosyjskiego Instytutu Demokracji i Współpracy w Nowym Jorku, gdzie za kremlowskie pieniądze uczy Amerykanów zasad demokracji i przestrzegania praw człowieka. „Gdyby Hitler zajmował się zbieraniem ziem, byłby sławny” – pisze Migranian – bo przecież bez przelania kropli krwi zjednoczył Niemcy z Austrią i Sudety z Niemcami, co się nie udało nawet Bismarckowi.

Osobną sprawą jest, że artykuł Migraniana był polemiką z opiniami publicystów, że aneksję Krymu przez Putina można śmiało porównywać do zagarnięcia w 1938 r. Austrii i Sudetów. Kremlowskie udowadnianie, że Hitler do 1939 r. „nie przelał kropli krwi”, jest zresztą kłamstwem i bzdurą. Przed 1939 r. pracowały już obozy koncentracyjne – choćby w Dachau – dla podludzi, czyli Żydów, i opozycji politycznej. Ludzi tych mordowano wraz z rodzinami, niszczono im domy, palono synagogi. To przerażające, że Putin może pójść dalej – a że pójdzie, co do tego nie mam wątpliwości – drogą zagarniania cudzej ziemi, prowokacji, kupowania demonstrantów, wreszcie także przelewania krwi. Czeczeńcy, Gruzini, marynarze z „Kurska” umierający bez pomocy na dnie Morza Białego – są tego najlepszym dowodem. Dobry Hitler sprzed 1939 i dobry dzisiejszy Putin to chyba słuszne skojarzenie. Krym już mu się sprawdził, więc w ten sam sposób właśnie zaczyna zżerać wschód Ukrainy – Donieck, Ługańsk i Charków. Ktoś go zatrzyma?

Sprawy ukraińskie są też oczywiście komentowane i u nas, bo stanowią jeden z elementów kampanii wyborczej do europarlamentu. Niektóre opinie są obezwładniające. „Musimy mieć takie wojsko, aby napad na Polskę wywołał prawdziwą wojnę” – mówi Jarosław Kaczyński. Ciekaw jestem, co znaczy dla prezesa PiS prawdziwa wojna. Czy chodzi mu o liczbę zabitych, o czas trwania czy może odpowiedni wymiar zniszczeń? Szef opozycji chyba nie wie, jak dzisiaj wyglądałaby „prawdziwa” wojna. Że będzie to walka na technologie, drony i inne bezzałogowe, a nie bieganie po lasach z karabinem.

Jeśli ktoś nie umie mierzyć się z rzeczywistością, musi się podpierać fantasmagoriami. Czwarta rocznica katastrofy smoleńskiej świetnie się do tego nadaje. Antoni Macierewicz zapowiada ją jako kolejny krok w „udowadnianiu zbrodni”. PiS przypomniał nam już, jak to polscy eksperci odarli z honoru i godności gen. Andrzeja Błasika, przyjmując bez komentarza rosyjski raport Anodiny. Stwierdzono w nim, że w próbkach krwi generała znaleziono alkohol. Komisja Millera zaprzeczyła tej informacji, a dziś prokuratura ogłosiła, że załoga Tu-154 była trzeźwa. Mnie zaś interesuje, jak to możliwe, że dowódca wojsk powietrznych kraju gen. Błasik, pilot i żołnierz czynnej służby, od czterech lat jest podejrzewany przez PiS, że złożył fałszywy meldunek, mówiąc prezydentowi Kaczyńskiemu: samolot jest bezpieczny i gotowy do startu. Ja wiem, że były to odpowiedzialne słowa. Żadnych bomb na pokładzie nie było. Są one wymysłem Macierewicza, Hofmana, Dudy i oczywiście Jarosława Kaczyńskiego. To, że pisowcy nie wierzą w uczciwość gen. Błasika, jest ich prywatną sprawą.

Reklama

Czytaj także

Kultura

Kompozytorki wchodzą do gry

Kiedyś mieliśmy wśród kompozytorek pojedyncze przykłady spektakularnych karier. Ale najmłodsze pokolenie idzie całą ławą, co było widoczne na jesiennych festiwalach muzyki współczesnej.

Dorota Szwarcman
01.12.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną