Telewizja Polska prosi rząd o pieniądze

TVP żartuje czy szantażuje
Jeżeli nie dostaniemy od rządu 200 mln złotych będziemy stopniowo wycofywać się z zadań misyjnych – oznajmili członkowie zarządu Telewizji Polskiej.

Zabrzmiało to jak ponury żart w dniu, kiedy akurat ogłoszono raport NIK, która uznała, że lata 2007 – 2009 do najgorszy okres, jeśli chodzi o zarządzanie finansami spółki i gdy okazało się, że ta bogata kiedyś firma po raz pierwszy w historii znalazła się pod kreską. Teraz woła – rządzie pomóż.

A niby dlaczego rząd miałby pomagać partyjno – prywatnej telewizji, która hojną ręką płaciła odprawy, honoraria i zatrudniała armie „krewnych i znajomych królika”, zwalnianych przez kolejne partyjno – koleżeńskie ekipy? Argument, że zmalały wpływy z abonamentu o niczym tu nie przesądza, zwłaszcza, że przedstawiane rachunki są wyjątkowo mało wiarygodne, a finansowanie tak zwanej misji zupełnie nieprzejrzyste.

Dlaczego minister skarbu miałby teraz dawać pieniądze, skoro wcześniej zgłaszał bardzo poważne wątpliwości co do sposobu zarządzania spółką, które zupełnie lekceważono i nawet utajniono przed nim audyt. Trwała przecież walka o to, że media publiczne (zwane takimi wyłącznie z przyzwyczajenia) nie mogą być finansowane przez rząd, bowiem staną się od rządu zależne. Z kolejnych projektów ustaw starannie wykreślano jakiekolwiek uprawnienia ministra skarbu, bądź co bądź formalnego właściciela spółki.

Zależność od kaprysów pana Borysiuka, który jest jedną z głównych osób rozdających karty na Woronicza, czy kolejnych prezesów zatrudniających rzesze doradców jest lepsza? To niech pan Borysiuk i jego koledzy zrzekną się pensji, odpraw, niech ratują to swoje gospodarstwo coraz bardziej przypominające upadający, marny PGR.

Rację miał więc premier Tusk, gdy odmówił finansowania w wysokości prawie miliarda złotych mediów publicznych. Nie miał racji SLD, który poparł weto prezydenta Kaczyńskiego i wziął udział w kolejnym politycznym rozdrapywaniu telewizji, a teraz apeluje do rządu o pieniądze. Na dodatek apeluje na tle toczącego się „konkursu”, mającego wyłonić władze TVP, o którym już słychać, że jest ustawiony pod konkretne osoby.

Jak widać w TVP żartom z opinii publicznej nie ma końca. I tak będzie aż ta firma zupełnie się zawali, który to moment zbliża się wielkimi krokami. Tej instytucji zreformować się po prostu nie da. Ją trzeba budować od nowa. Mniejszą, lepiej zarządzaną i rzeczywiście realizującą misję publiczną, a nie tylko misję rozdawania posad i programów partyjnym kolegom.

 

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj