Kraj

DEBATA: Najważniejsze polskie problemy

Corbis
Polska debata publiczna coraz częściej dotyczy spraw błahych i nie dociera do sedna problemu. Wiele tematów ważnych i przyszłościowych rozmywa się codziennej informacyjnej papce. Dlatego rozpoczynamy cykl publikacji, które próbują odpowiedzieć na pytanie: o czym NAPRAWDĘ powinniśmy rozmawiać?

W przyszłym tygodniu do pracy, po wakacyjnej przerwie, wracają posłowie i senatorowie. Rozpocznie się nowy sezon polityczny, będący jednocześnie ostatnim rokiem funkcjonowania tego parlamentu. POLITYKA przygotowała zestaw 12 tematów, które naszym zdaniem powinny mieć swoje, choćby częściowe, zwieńczenia w finale kampanii wyborczej w 2011 r. Pełen raport specjalny publikuje najnowszy numer naszego Tygodnika (w kioskach od środy 15 września, również w e-wydaniu).

Chcielibyśmy Państwa zachęcić do włączenia się w stworzenie listy ważnych polskich problemów. Nad jakimi kwestiami powinniśmy zacząć poważnie rozmawiać, a które możemy sobie darować? Co jest ważne z punktu widzenia naszego kraju i naszego społeczeństwa w perspektywie 5, 10, 20 lat? Czekamy na Państwa głosy w dyskusji DEBACIE na FORUM POLITYKA.PL. Najciekawsze Państwa propozycje zbierzemy w jedną listę, którą zaprezentujemy posłom oraz przedstawicielom rządu.

Oto typy redakcji Tygodnika POLITYKA:

1. Dlaczego nasze partie polityczne przenika niemoc i pustka - pyta Janina Paradowska

Co wybory powraca ta sama melodia – nie ma na kogo głosować, znów wybieramy mniejsze zło, opowiadamy się przeciwko komuś czy czemuś, a nie za kimś czy za czymś, zwłaszcza za wyraźnie określonym programem. Społeczeństwo nie zarzuca politykom partyjniactwo, zawłaszczanie państwa. Szkodzi nam zasada opozycyjności totalnej, która - wprowadzona przez Leszka Millera - przyjęła się i utrwaliła. Nie ma dziś ważnej reformy czy choćby zmiany, dla której można byłoby osiągnąć minimalny konsens.

To są dominujące cechy naszego systemu partyjnego. Warto wreszcie podjąć nad tym dyskusję.

2. Czy możliwa jest przyjazna autonomia państwa i Kościoła - pisze Joanna Podgórska

Jedyny kompromis z Kościołem może polegać na tym, by prawo, nie przymuszając do niczego większości i zostawiając każdemu prawo do decydowania w zgodzie z własnym sumieniem, chroniło interesy mniejszości. To elementarz demokracji.

3. Jak ożywić naszą demokrację - pyta Jacek Żakowski

Trzeba nareszcie zostawić literę konstytucji w spokoju (poza poprawką umożliwiającą wprowadzenie euro) i poważnie zająć się budowaniem lepszej demokratycznej praktyki konstytucyjnej. Polska demokracja, podobnie jak polska gospodarka, nie potrzebuje kolejnych rewolucji. Potrzebuje wielu małych, czasem żmudnych i nieefektownych kroków, które ją usprawnią i uszlachetnią. Polskiej demokracji nie trzeba reformować. Trzeba ją ożywić. Na razie nie ma ani reform, ani ożywienia.

4. Czy wszyscy Polacy to jedna rodzina - zastanawia się Wiesław Władyka

Zamiana dwubiegunowego podziału, jako niszczącego i bardzo niebezpiecznego, na podział wieloraki jest w tej chwili największym wyzwaniem dla klasy politycznej i klasy umysłowej. Myśli i uczucia po obu stronach barykady powinny być rozpoznane i nazwane, wydobyte na wierzch i zdemistyfikowane. Warto dyskutować o tym, co naprawdę różni Polaków, gdzie te różnice są naturalne, a gdzie warto z nimi walczyć.

5. Dlaczego Unia Europejska utrwala skansen na polskiej wsi - pisze Joanna Solska

Na integracji z Unią Europejską skorzystali polscy rolnicy, ale straciło polskie rolnictwo. Żaden z posiadaczy kilkuhektarowych gospodarstw (a takich jest w Polsce większość) nie chce swego spłachetka sprzedać, ponieważ ziemia naprawdę stała się żywicielką. Ale nie dzięki plonom. Ziemia gwarantuje pseudorolnikom stały dopływ pieniędzy. Nie tylko z dopłat (obecnie 197 euro do każdego hektara), ale także wielu innych tytułów, np. dotacji do gospodarstw niskotowarowych, położonych na trudnych terenach, rozwoju obszarów wiejskich.

Strach pomyśleć, co może się stać z tymi karłowatymi gospodarstwami, gdy kształt Wspólnej Polityki Rolnej zmieni się i na wieś popłyną mniejsze pieniądze.

6. Czy da się wszystkich wyleczyć ze wszystkiego - pyta Paweł Walewski

Leczenie wydłużające życie w stanach beznadziejnych, współpłacenie czy choćby traktowana hasłowo prywatyzacja – to nie są wyimaginowane problemy, bo przyczyną zapaści wszystkich systemów ochrony zdrowia na świecie jest rosnący popyt na świadczenia, którego nie da się zaspokoić z publicznej kasy. Rozpaczliwie potrzebujemy szczerej publicznej rozmowy o pieniądzach i organizacji służby zdrowia, czyli: co, komu, kiedy, jak i za co.

7. Czy połowa narodu potrzebuje tytułu magistra - zastanawia się Ewa Wilk

Od lat pompujemy narodową dumę statystyką edukacyjną: połowa polskiej młodzieży studiuje i sam ten fakt jest niebywałym sukcesem cywilizacyjnym. To jest fałszywa duma i poręczna zasłona dymna, za którą odbywa się masowa produkcja sfrustrowanych absolwentów, niemoralna komercjalizacja instytucji naukowych i wielka mała stabilizacja profesury.

Socjolodzy ostrzegają od lat: wkrótce mit edukacyjnego skoku pryśnie, powstanie przekonanie o edukacyjnym oszustwie, którego ofiarą padło kilkanaście co najmniej roczników.

8. Kto tak naprawdę jest w Polsce wykluczony - pisze Ewa Wilk

Na Polskę współczesną składają się bez mała dwa osobne państwa: opiekuńcze – dla nieradzących sobie, i drenujące – dla odpowiedzialnych za siebie. Wyłączeni z pracy nabierają podziwu godnej biegłości w zdobywaniu pieniędzy i dóbr materialnych. Dla bezrobotnych mamy zasiłki, dla niewydolnych rodzin – zasiłki, dla dotkniętych kataklizmami – zasiłki.

To wcale nie wykluczeni, biedni, patologiczni są zagrożeniem dla ładu i politycznego status quo, czego pewnie obawiają się politycy wszystkich opcji, zgodnie głosując za rozwiązaniami w rodzaju pożałowania godnego becikowego. To średnio dorobieni i dorabiający się płatnicy podatków mają powody czuć się pokrzywdzeni i potraktowani niesolidarnie.

9. Ile jeszcze mamy czasu, żeby obyć się bez armii - pyta Juliusz Ćwieluch

Polska jest za małym, za biednym (i dość bezpiecznym) krajem, żeby mieć wielką i supernowoczesną armię. Ale utrzymywać armię słabą i nieudolną, nie ma żadnego sensu. Idealna byłaby taka, która będzie solidnym partnerem dla sojusznika, a ewentualnego przeciwnika może nie zniszczy, ale będzie zdolna zadać mu tak dotkliwy cios, że go odstraszy. I na taką armię pieniądze mamy, może nawet z naddatkiem, ale są one źle wydawane.

10. Czy sądy mają wszystko sądzić - zastanawia się Marek Ostrowski

Polski wymiar sprawiedliwości chce wszystko tak dokładnie i drobiazgowo zbadać, trzymać się rygorystycznych, nieraz archaicznych procedur, że wyrok przychodzi za późno, potwierdzając angielskie hasło: justice delayed = justice denied – sprawiedliwość, która przychodzi za późno, to niesprawiedliwość. W USA ponad 90 proc. spraw karnych załatwia się w trybie mocno skróconym – przez „układ” prokuratora i oskarżonego. I Polska musi iść tą, wcale nieidealną, lecz sensowną drogą. Nie można też badać, udowadniać i dokumentować wszystkich zarzutów (legalizm) – wystarczy skupić się na najważniejszym (oportunizm), bo to przynajmniej prowadzi do szybkiego zakończenia sprawy i ukarania sprawcy.

11. Czy reforma emerytalna doprowadzi kraj do bankructwa - pisze Joanna Solska

Po 10 latach od startu nowego – nowatorskiego w Europie – systemu emerytalnego coraz wyraźniej widać, że to zła konstrukcja. Na razie dostrzegamy tylko wierzchołek góry lodowej. 14 mln członków otwartych funduszy emerytalnych zaczyna się orientować, że tzw. kapitałowa część przyszłej emerytury będzie o wiele mniejsza, niż obiecywano. Dzięki składkom przyszłych emerytów mnożą się głównie zyski właścicieli towarzystw emerytalnych (czyli wielkich instytucji finansowych), ale nie nasze oszczędności na kontach. Rządzący już zdają sobie z tego sprawę, ale boją się to powiedzieć społeczeństwu.

12. Jak żyć z Rosją - pyta Wawrzyniec Smoczyński

Skoro Rosjanie okazali nam współczucie, pośrednio przyjmując naszą optykę historyczną (Westerplatte, Katyń), wzajemność nakazywałaby teraz okazać im zrozumienie, uznając ich potrzebę szacunku. Nie oznacza to rezygnacji z naszych wartości i akceptacji ich interesów, tylko szukanie wspólnego języka, by dało się rozmawiać i o Katyniu, i o Smoleńsku, i o gazie. Tą drogą zdaje się podążać rząd Tuska. Pozostaje pytanie, jak daleko może tą drogą pójść.

Pełny raport specjalny o najważniejszych tematach do polskiej debaty publicznej publikuje najnowszy numer naszego Tygodnika (w kioskach od środy 15 września, również w e-wydaniu).

Chcielibyśmy Państwa zachęcić do włączenia się w stworzenie listy ważnych polskich problemów. Nad jakimi kwestiami powinniśmy zacząć poważnie rozmawiać, a które możemy sobie darować? Co jest ważne z punktu widzenia naszego kraju i naszego społeczeństwa w perspektywie 5, 10, 20 lat? Czekamy na Państwa głosy w dyskusji DEBACIE na FORUM POLITYKA.PL. Najciekawsze Państwa propozycje zbierzemy w jedną listę. Zaprezentujemy je posłom oraz przedstawicielom rządu.

Polityka 38.2010 (2774) z dnia 18.09.2010; Raport; s. 38
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Jak rozpoznać depresję u dzieci?

Niedawno pisaliśmy o niewydolnym systemie pomocy dla najmłodszych, którzy coraz częściej zmagają się z problemami psychicznymi. Jak działać, gdy system nie działa? – pytamy Lucynę Kicińską z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, koordynatorkę telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111.

Joanna Cieśla
09.04.2019
Reklama