Zbigniew Bujak, legenda „solidarnościowej” opozycji, głosował na Andrzeja Dudę
Zbigniew Bujak obnaża rządy swoich przyjaciół – donoszą z nieukrywaną satysfakcją prawicowi komentatorzy. Chodzi o niedawny wywiad, którego ten legendarny przywódca „solidarnościowej” opozycji udzielił „Rzeczpospolitej”.
Atakowano go nie tylko za aktywność w Unii Demokratycznej, Unii Wolności i Unii Pracy.
Jacek Herok/Newspix.pl

Atakowano go nie tylko za aktywność w Unii Demokratycznej, Unii Wolności i Unii Pracy.

Wspomnieni komentatorzy dodają przy tym kąśliwie, że dziś już nie przepraszałby za „Solidarność” (taki tytuł miała kiedyś jego książka), że w wyborach prezydenckich głosował na Andrzeja Dudę i że jego zdaniem już czas, by Platforma Obywatelska oddała władzę.

Tej satysfakcji akurat trudno się dziwić: taka wolta symbolicznej przecież postaci. Warto wszak, na początek, pamiętać, że jeszcze niedawno w tych samych środowiskach Bujak odsądzany był od czci i wiary. Atakowano go nie tylko za aktywność w Unii Demokratycznej, Unii Wolności i Unii Pracy.

Grzechem miał być także udział w negocjacjach Okrągłego Stołu czy też fascynacja tzw. lewicowym nurtem KOR (czyli osobami Jacka Kuronia i Adama Michnika) w okresie, gdy jako młody robotnik Ursusa jeszcze przed Sierpniem’80 zaczynał opozycyjną działalność. Najwięksi dranie sugerowali, jakoby kierowanie z ukrycia przez Bujaka podziemiem po 13 grudnia 1981 r. było na rękę komunistycznej bezpiece.

Muszą natomiast dziwić oceny, jakie Bujak wystawia nie tylko ostatnim latom – czyli rządom PO, ale generalnie Wolnej Polsce. Ot mówi on na przykład, że bywa często na Ukrainie i ma tam kłopot ze wskazaniem swoim gospodarzom, „co myśmy przez te 25 lat zrobili dobrze”.

Na szczęście Bujak nie twierdzi, jak niektórzy, że kraj jest „w ruinie” i że po upadku komunizmu „nic się nie zmieniło”. Uznaje jednak Polskę po 1989 roku za kraj niewykorzystanej „niesamowitej koniunktury” – w porównaniu choćby z II RP.

Prócz historycznej, drugą perspektywą ma być to, „co dzieje się na dole”. Co z tego, że mamy Pendolino, skoro spóźnia się kolejka z Żyrardowa do Warszawy? – pyta i przypomina, że właśnie opozycja demokratyczna nauczyła go, by „w losie jednego człowieka, który się znalazł w kłopocie, dostrzec błędy całego systemu”.

Tym zresztą tłumaczy zasadę dostrzegania w szklance napełnionej do połowy szklanki raczej pustej niż pełnej. Gorzej, że nie widzi niszczących skutków takiego podejścia do rzeczywistości. I tego, że owa mentalność porażki i wielkiej przegranej została w dużej mierze cynicznie wykreowana i bezwzględnie wykorzystana przez polityków niechętnych III RP (przede wszystkim przez obóz Jarosława Kaczyńskiego i Andrzeja Dudy właśnie).

W myśleniu Bujaka najbardziej jednak zdumiewa co innego. Traktuje on mianowicie ewentualną zmianę ekipy rządzącej po jesiennych wyborach jako sytuację w demokracji rutynową. Byłoby tak może, gdyby nie doświadczenia okresu tzw. IV RP i ostatnie wypowiedzi przebierających nogami do władzy aktywistów Zjednoczonej Prawicy. Otóż akurat ta ekipa standardów demokratycznych i wolnościowych trzymać się raczej nie będzie.

Nie mówiąc o tym, że w jej wizja historii pojawia się wariant „Solidarności” manipulowanej przez agentów SB i lewaków z KOR, a już na pewno zdrady przy Okrągłym Stole, kapitulanckiego rządu Tadeusza Mazowieckiego i wrednej Unii Wolności. A to zaprzecza biografii samego Bujaka, nie wspominając o tym, że godzi w jego politycznych mistrzów.

W 1987 r., niedługo po tym, jak Bujak wyszedł z więzienia, przeprowadzałem z nim wywiad dla podziemnej prasy. Zapytałem Zbyszka (zwyczajem tamtych czasów od razu przeszliśmy na „ty”), czy uważa się za polityka. Odpowiedział skromnie, że chciałby nim być, ale jeszcze dużo mu do tego brakuje. W rzeczywistości oczywiście cały czas się o politykę ocierał, więcej – tworzył ją. Ale w pamięci pozostaje przecież jako pełen pasji bojownik o prawa obywatelskie. W tej roli jest mu też najbardziej do twarzy.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj