Kraj

Internet się śmieje, ale co gdyby postulaty pani poseł Mateusiak-Pieluchy weszły w życie?

Posłanka PiS chce deportować wszystkich nie-katolików. Dlaczego nikt nie powie: dosyć? Posłanka PiS chce deportować wszystkich nie-katolików. Dlaczego nikt nie powie: dosyć? Tim Gouw / StockSnap.io
Posłanka PiS chce deportować wszystkich niekatolików. Dlaczego jednak nikt nie powie: dosyć?

Blisko pół wieku od marca’68 polskie władze wracają do pomysłu deportowania z kraju elementów obcych. Szokujący pomysł wydalania z kraju niekatolików, którzy nie podpiszą deklaracji lojalności wobec Konstytucji RP, zaproponowała posłanka PiS Beata Mateusiak-Pielucha.

Na portalu wPolityce oświadczyła, że „powinniśmy wymagać od ateistów, prawosławnych czy muzułmanów oświadczeń, że znają i zobowiązują się w pełni respektować polską konstytucję i wartości uznawane w Polsce za ważne. Niespełnianie tych wymogów powinno być jednoznacznym powodem do deportacji”. Posłanka żąda „bezwzględnego egzekwowania tego obowiązku przez państwowe służby” i oczekuje od rządzących „rozwiązywania rzeczywistych problemów”.

O tym, że podpisywanie podobnych oświadczeń jest niezgodne z polską konstytucją i rażąco narusza prawa i wolności obywatelskie, wiele już napisano. Taki pomysł nie mógłby być zalegalizowany – przynajmniej na gruncie obecnie obowiązujących przepisów. To też przy okazji odpowiedź na pytanie, po co nam Trybunał Konstytucyjny czy Rzecznik Praw Obywatelskich.

Co jednak, gdyby te instytucje nie działały, a postulaty pani poseł weszły w życie?

Posłanka chce deportacji, ale co to oznacza w praktyce?

Po pierwsze, z pomysłu wynika, że podobnych oświadczeń nie musieliby podpisywać katolicy. Tak jakby automatycznie byli uznawani za „swoich”, znających ustawę zasadniczą i szanujących jej postanowienia oraz respektujących wartości „uważane w Polsce za ważne”.

Co zawiera katalog tych wartości? Tego jeszcze posłanka nie sprecyzowała. Pytanie, jak poseł chciałaby sprawdzać, kto jest wystarczająco dobrym katolikiem? Czy wystarczyłoby figurować w kościelnej księdze chrztów? Czy trzeba by regularnie wpisywać się na listę dominicantes, uczestniczących w niedzielnych mszach, czy communicantes, przyjmujących ciało Chrystusa? Może niezbędne byłoby uzyskanie zaświadczenia podczas wizyty duszpasterskiej zwanej „kolędą”, która zwyczajowo łączy się z ofiarowaniem koperty?

Po drugie, niespełnianie wymogów oznaczałoby deportację. Deportacja to z łacińskiego „wyrzucenie za drzwi” – ale posłanka nie mówi, dokąd polskie władze miałyby wyrzucać wszystkich ateistów, prawosławnych, muzułmanów czy innych odstających od modelu Polaka katolika. Bo co z Polakami ewangelikami? Co z Polakami agnostykami? Czy dla nich stworzony zostanie specjalny „Ateistan”, jak żartują internauci? Czy raczej zaczniemy zamykać ich w gettach – niby na polskiej ziemi, ale w izolacji od zdrowej reszty społeczeństwa. Pomysł w Polsce nienowy, wielokrotnie sprawdzony. Pani poseł odwołuje się do starej tradycji. Szkoda, że bliższa jej „Kryształowa noc” i klimat marca’68 niż filozofia papieża Franciszka, który otwiera drzwi, a nie za nie wyrzuca. Czy Franciszek zdałby egzamin na prawdziwego Polaka? Czy jego postawa raczej go wykluczy?

A technicznie – posłanka wzywa do egzekwowania tego obowiązku przez polskie służby? Czy to oznacza, że od dziś ochotnicy z Obrony Terytorialnej mieliby faktycznie decydować, kto może mieszkać w Polsce, a kto nie? Jakby to mogło wyglądać, przekonujemy się co rusz podczas patriotycznych demonstracji, od rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego po Marsz Niepodległości 11 listopada.

Dziś Mateusiak-Pielucha tłumaczy się na Facebooku: „Przypisywanie mi tego, że napisałam o Polakach ateistach, których należałoby deportować i wszelkie wynikające z takiej interpretacji opinie są zwykłą manipulacją”. Ale oryginalny tekst pani poseł, za który do teraz nie przeprosiła, nadal jest w sieci dostępny. Trudno jego dosłowne odczytywanie brać za manipulację.

Czy Beata Mateusiak-Pielucha zostanie ukarana?

Do sejmowej Komisji Etyki ma wpłynąć wniosek o ukaranie posłanki, chce go złożyć opozycja. Prawo i Sprawiedliwość, od którego należy pani poseł, nabrało wody w usta. Jakby nawoływanie do stygmatyzowania, zastraszania i wyrzucania obywateli z powodu innej wiary czy innych wartości mieściło się w kanonie zachowań akceptowanych przez PiS. Wymowne milczenie rządzących wiele mówi o pomysłach władzy na to, kto ma prawo być w Polsce, a kto nie.

Do tej pory śmialiśmy się z dzielenia ludzi na gorszy i lepszy sort Polaków. Teraz w internecie powstaje lista życzeń: dokąd ktoś chciałby dać się deportować. Odjazd pociągiem z Dworca Gdańskiego.

Dlaczego jednak nikt nie powie: dosyć? To także mój kraj, nie dam się z niego deportować. Dlaczego milczymy, kiedy ktoś chce wyrzucić nas z domu? Powtórka z ’68 wydawała się niemożliwa. Teraz widać, jak pod rządami PiS niewiele już do niej brakuje.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dr Joanna Wardzała o pokoleniu 20-latków odrzucających konsumpcyjny styl życia rodziców

Rozmowa z dr Joanną Wardzałą, socjolożką i badaczką zachowań konsumpcyjnych, o tym, dlaczego dzisiaj młodzi ludzie nie chcą kupować i gromadzić dóbr.

Joanna Podgórska
12.11.2019
Reklama