PiS nie odpuszcza w sprawie sądów. 8 najważniejszych punktów
Za nami burzliwe dzień i noc w Sejmie i na ulicach. Kolejny gorący polityczny dzień przed nami. Co wiemy do tej pory?
Nocny protest pod Sejmem w obronie sądów
Krystian Maj/Forum

Nocny protest pod Sejmem w obronie sądów

1. Ustawa o Sądzie Najwyższym niespodziewanie włączona do wtorkowego porządku obrad

We wtorek rano okazało się, że właśnie wtedy odbędzie się pierwsze czytanie ustawy o SN. Posłowie opozycji wskazywali, że powodem pośpiechu może być chęć odebrania głosu przedstawicielom najważniejszych zainteresowanych instytucji. Ale Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego, prezes KRS oraz Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpili przed Sejmem, broniąc niezawisłości sądów i wskazując na niekonstytucyjność ustawy o SN.

W nocy z wtorku na środę odbyło się drugie czytanie projektu ustawy. PiS złożył kilka poprawek, które mają wzmacniać kompetencje prezydenta – to on będzie określał regulamin urzędowania SN, wskaże, którzy sędziowie zostaną w jego składzie. PiS chce też, by to Sejm wybierał członków KRS większością 3/5 głosów. Klub Nowoczesnej zgłosił ponad tysiąc poprawek do ustawy. Jerzy Jachnik (Kukiz′15) zgłosił też poprawkę do projektu ustawy o SN, by to prezydent, a nie minister sprawiedliwości, wygasił kadencję sędziów Sądu Najwyższego.

2. Emocje sięgają zenitu: Jarosławowi Kaczyńskiemu puściły nerwy w Sejmie

Późno wieczorem podczas drugiego czytania ustawy w Sejmie na mównicę niespodziewanie wyszedł Jarosław Kaczyński. Była to reakcja na wystąpienie Borysa Budki (PO), który tłumaczył, że PiS nie proponuje reformy, ale „wielkie kłamstwo”. – Macie swój Sejm, Senat, prezydenta, chcecie mieć Sąd Najwyższy. Ale nie po to, by Polakom było lepiej, tylko po to, by swoich kolesi uniewinniać, a ewentualnie unieważnić wybory, które nas czekają – stwierdził Budka.

Ale to te słowa Borysa Budki najbardziej zdenerwowały prezesa: – Pan jest wyjątkową osobą, ponieważ amnezję, którą pan potrafił uruchomić we właściwym czasie, pan ją uruchamia wtedy, gdy zmieniają się pana poglądy. Dopóki był śp. Lech Kaczyński, pan nie odważył się podnieść ręki na wymiar sprawiedliwości, bo na szczęście był ktoś, kto rozumiał, na czym polega trójpodział władzy. Tym aktem prawnym, tym zestawem ustaw państwo próbujecie zdusić polską demokrację.

Kaczyński: – Panie marszałku, przepraszam, ale ja bez żadnego trybu. Wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie sobie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojej świętej pamięci brata. Niszczyliście go, zamordowaliście, jesteście kanaliami.

Później głos zabrała Kamila Gasiuk-Pihowicz (Nowoczesna), która poprosiła o zarządzenie przerwy. Stwierdziła również, że to, co się zdarzyło, łamie wszelkie możliwe zasady. – W trzy minuty chcecie skasować demokrację. Wychodzi prezes Kaczyński w nieznanym w polskim Sejmie, nieregulaminowym trybie, schodząc z mównicy obraża kobietę i mówi do niej „won”, do posła Rzeczpospolitej. Nas wybrał suweren, tak jak i was.

Wniosek o przerwę zgłosił też Adam Szłapka (Nowoczesna), by dać szansę prezesowi PiS na przeprosiny posłanki. Również Ryszard Petru zaapelował do Kaczyńskiego, by przeprosił za słowa, które prezes wypowiedział pod adresem opozycji. Lider Nowoczesnej złożył też wniosek do komisji etyki o zajęcie się wypowiedzią Kaczyńskiego. Podczas jego wystąpienia z ław PiS słychać było okrzyki: „Przeproś żonę”, „Przeproś dziecko”. Z kolei Cezary Tomczyk powiedział, że doszło do fizycznej napaści posła PiS Dominika Tarczyńskiego na posłankę Kingę Gajewską (PO). Jak relacjonowali posłowie na Twitterze, podczas przerwy w obradach Tarczyński miał wyrwać posłance Gajewskiej telefon, którym nagrywała m.in. prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj