Kraj

Katastrofa MiG-a. Pierwsza śmierć pilota od Smoleńska

Samolot MIG-29 na międzynarodowych pokazach lotniczych Air Show Radom 2011. Samolot MIG-29 na międzynarodowych pokazach lotniczych Air Show Radom 2011. JACEK KOSIERADZKI / Agencja Gazeta
Katastrofa pod Pasłękiem to pierwszy w prawie 30-letniej historii użytkowania MiG-ów 29 w Polsce śmiertelny wypadek tej maszyny. Zginął doświadczony pilot.

Do katastrofy doszło nocą ok. 30 km od macierzystego lotniska w Królewie Malborskim. Samolot spadł na pole tuż przed drugą w nocy. Na porannych zdjęciach widać, jak ze zboża wystają stateczniki maszyny. Myśliwiec leży na brzuchu, zdjęcia z telewizyjnych dronów pokazują oblany strażacką pianą płatowiec ze zniszczoną przednią częścią. Nie ma świadków – poza tymi, którzy pytani przez media mówią, iż w nocy słyszeli huk.

Śmiertelny wypadek MiG-29 po raz pierwszy

„Do katastrofy doszło w czasie wykonywania lotów dzienno-nocnych w czasie wykonywania zadania przechwycenia dwóch samolotów” – powiedział płk pil. Maciej Trelka, były dowódca 23. bazy lotnictwa taktycznego w Mińsku Mazowieckim, ściągnięty na ministerialną konferencję prasową. Pułkownik zaapelował, by nie komentować katastrofy do czasu zakończenia prac wojskowej komisji – co jest postulatem tyleż rutynowym, co słusznym. Zamierzam się do niego stosować. Jako doświadczony pilot MiG-ów płk Trelka przypomniał, że w ciągu 29-letniej eksploatacji tych samolotów w Siłach Powietrznych RP śmiertelny wypadek zdarzył się po raz pierwszy.

Czytaj także: Pilot MiG-29 przeżył katastrofę myśliwca pod Warszawą

W 2014 r. to właśnie w mińskiej bazie uroczyście świętowano 25 lat służby MiG-ów 29 w Polsce. Były powody do dumy, bo ćwierć wieku bez poważnego wypadku przy ciągłym szkoleniu w dwóch eskadrach i wykonywaniu zadań operacyjnych w systemie dyżurów NATO to wielkie osiągnięcie załóg, personelu obsługi naziemnej i remontujących płatowiec i silniki zakładów WZL-2 w Bydgoszczy i WZL-4 w Warszawie. Tym bardziej że z czasem odczuwalny zaczął być brak nowych silników RD-33 napędzających myśliwce MiG-29. Wojsko kupowało je „na sztuki” z zapasów armii użytkujących te samoloty lub po remontach głównych.

W MiG-ach coś zaczęło się psuć

Dwa lata po święcie coś zaczęło się psuć. 11 czerwca 2016 r. w malborskiej bazie w czasie próbnego rozruchu na ziemi jeden z silników MiG-a zapalił się. Samolot po pożarze nie nadawał się do remontu i został skreślony ze stanu eskadry. W 2017 r. doszło do pierwszego wypadku w locie. Maszyna z mińskiej 23. bazy spadła wieczorem niedaleko lotniska. Pilot szczęśliwie opuścił samolot, ale eskadra go utraciła.

W wyniku dzisiejszej katastrofy w służbie pozostanie 29 sztuk samolotów MiG-29. Maszyny to jednak tylko technika, życia i wyszkolenia pilota nie zastąpi nic. Dzisiejsza lotnicza śmierć była pierwszym tragicznym wypadkiem w polskim lotnictwie wojskowym od ponad ośmiu lat, od czasu katastrofy smoleńskiej. To był bardzo długi okres bez śmiertelnego wypadku, za który siłom powietrznym należy się uznanie.

Uziemienie samolotów MiG-29

Obie niepełne już eskadry MiG-ów – w Malborku i Mińsku Mazowieckim – zostały rutynowo uziemione. Z reguły robi się tak do czasu wstępnego wykluczenia przyczyny technicznej wypadku. Smutną statystyką wypadków i katastrof lotniczych jest bowiem to, że sama technika zawodzi najrzadziej – a najczęściej do groźnych zdarzeń prowadzi splot okoliczności nazywany ogólnie błędem ludzkim.

Trzeba jednak mieć świadomość, że używane od niemal 30 lat myśliwce zbliżają się w naturalny sposób do okresu, gdy awarie będą w nich występować coraz częściej – i coraz więcej uwagi trzeba poświęcać na ich utrzymanie w sprawności. MiG-i mają latać w Siłach Powietrznych do 2025 r. Program ich zastąpienia nowym typem samolotu jest na bardzo wczesnym etapie, a każdy, kto zna realia budżetu modernizacyjnego, wie, że na dwie eskadry najprawdopodobniej nie wystarczy pieniędzy.

Czytaj także: Katastrofy przedsmoleńskie. Zginęły w nich tysiące pasażerów, w tym głowy państw i szef ONZ

Na pewno jeszcze do połowy przyszłej dekady, a może i dłużej bez MiG-ów 29 się nie obędzie. Dwie eskadry to jedna trzecia naszych bojowych sił lotniczych. To MiG-i jako pierwsze zaczęły polskie dyżury w systemie obrony powietrznej NATO, inaugurując polskie członkostwo w Sojuszu w marcu 1999 r. To na MiG-ach odbyło się sześć z siedmiu polskich misji w ramach natowskiego kontyngentu Orlik w krajach bałtyckich. Zresztą następna, ósma, już jest zaplanowana na przyszły rok. Wskutek nieuchronnego wzrostu awaryjności w miarę starzenia się maszyn każda kolejna misja będzie coraz większym wyzwaniem.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rzeź ptaków

Co roku myśliwi zabijają około 200 tys. ptaków. Wyłącznie dla własnej rozrywki. Żadnych innych powodów polowania na ptaki nie ma.

Joanna Podgórska
05.12.2019
Reklama