Kaczyński pierwszy raz o taśmach: „Tam przecież nic nie ma”
Prezes PiS udzielił obszernego wywiadu tygodnikowi braci Karnowskich „Sieci”. Tłumaczy, dlaczego chciał zbudować dwa wieżowce.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński
Michał Dyjuk/Polityka

Prezes PiS Jarosław Kaczyński

„Od wielu lat mam takie marzenie, które jest w pełni legalne, choć może się nie podobać w wielu środowiskach, by Instytut Lecha Kaczyńskiego stał się poważną konkurencją dla Fundacji Batorego. Bo dziś Batory właściwie nie ma konkurencji, także gdy chodzi o staranie się o różne zagraniczne fundusze” – tłumaczy Jarosław Kaczyński. I dodaje, że byłoby to poważne przedsięwzięcie typu ideowego, „może coś w rodzaju Fundacji Adenauera, stanowiące istotne zaplecze polskiego patriotyzmu i myśli państwowej”.

Marcin Celiński: Wywiad Jarosława Kaczyńskiego to kapiszon

Wieżowce dawałyby ogromne możliwości działania

Wieżowce miały być nowoczesną inwestycją z częścią biurową, częścią konferencyjną i hotelem. Kaczyński: „W pierwszych latach, w czasie spłacania kredytu, pozwalałoby to uzyskać dochody, choć znacznie mniejsze niż to, co ma Batory”. Po spłacie zadłużenia za około – jak wyliczył prezes PiS – ćwierć wieku ta kwota byłaby większa. „Dawałoby to instytutowi ogromne możliwości działania – kontynuuje. – Ale oczywiście nie miałoby to nic wspólnego z moją osobistą sytuacją finansową, bo celem byłoby wyłącznie choćby częściowe zrównoważenie szans na rynku idei w Polsce”.

Prezes PiS podkreśla, że wieżowce miały być przeznaczone wyłącznie do zarabiania pieniędzy. Ponoć zdecydowanie odrzucał pomysły, aby pojawiły się na nich inicjały „JK” czy „LK”.

Czytaj także: CBA odmawia kontroli oświadczeń majątkowych Jarosława

Prezes był pod naciskiem części rodziny

Kaczyński opowiada, w jaki sposób nawiązał współpracę z Geraldem Birgfellnerem, austriackim przedsiębiorcą. Mówi, że to „mąż córki znanego w wielu warszawskich kręgach Jana Tomaszewskiego”, ale nie wyjaśnia wprost, że chodzi o zięcia jego brata ciotecznego. „Byłem pod pewnym naciskiem moralnym ze strony części rodziny, bo oni się tu sprowadzili, kupili sobie dom, a ten Austriak doszedł chyba do wniosku, że będzie po prostu z tej inwestycji żył” – mówi prezes PiS o kulisach zaangażowania spółki Srebrna.

Kaczyński twierdzi, że Austriak sam zainteresował się sprawą: „Deklarował, że z góry wynajmie część lokali i że uzyska kredyt w zachodnim banku. Z naszego punktu widzenia, biorąc pod uwagę problemy, na jakie natrafialiśmy, takiej propozycji nie można było odrzucić”.

Prezes PiS wyjawia też, na czym polegały prace wykonane przez Birgfellnera. „Prowadził rokowania z bankiem Pekao SA, a nie z zachodnim bankiem, jak miał uczynić. I robił to z własnej, nie mojej, inicjatywy. Poza tym Birgfellner ściągnął z Wiednia profesora architektury, którego klasy i pozycji nie podejmuję się weryfikować. I to ten profesor przedstawił koncepcję dwóch wież, dziś wszędzie prezentowanych”. Inny architekt, który oglądał wizualizację – opowiada Kaczyński – uznał, że „tego typu projekt przy dzisiejszych możliwościach można zrobić w kilkanaście godzin”.

Czytaj także: Czy karuzela afer z ostatnich tygodni przewróci PiS?

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj