Wiosna rośnie na Platformie
Czy nowe ugrupowanie Roberta Biedronia pomoże opozycji odsunąć PiS od władzy? Czy też zakonserwuje obecny układ?
Robert Biedroń
Marcin Stępień/Agencja Gazeta

Robert Biedroń

W kolejnym sondażu nowa partia zdobyła kilkunastoprocentowe poparcie. Najpierw było przeprowadzone tuż po konwencji Wiosny badanie Kantar Millward Brown dla Faktów TVN i TVN24, w którym nowa partia miała 14 proc. Teraz w sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” ugrupowanie Biedronia uzyskało 16 proc. To naprawdę przyzwoity wynik, dający Wiośnie duże szanse na przekroczenie progu w tegorocznych wyborach, zarówno w maju do Parlamentu Europejskiego, jak i jesienią do Sejmu.

Czytaj też: Ciekawy sondaż, poproszę następny

Kredyt zaufania można wykorzystać lub roztrwonić

Piszę ostrożnie, o progu wyborczym, bo na razie mamy do czynienia z efektem świeżości. Tuż po powołaniu nowego ugrupowania najczęściej notuje ono tymczasowy szczyt poparcia. Najczęściej stabilizuje się potem na znacząco niższym poziomie. Tak było np. z Nowoczesną w wyborach sejmowych 2015 r. czy Europą Plus Janusza Palikota w poprzednich eurowyborach.

O tym, co będzie dalej, decydują już kolejne posunięcia nowych partii. Nowoczesna w pewnym momencie w oczach wyborców stała się realną alternatywą PO dla wyborców opozycyjnych, więc przeskoczyła swoje początkowe poparcie (choć wiadomo, czym się to skończyło). Z kolei Europa Plus nie dowiozła swoich kilkunastu procent nawet do wyborów i przepadła w pomroce dziejów.

O tym, co Wiosna zrobi z tym dużym kredytem zaufania, jaki dostała od wyborców na starcie, zdecydują następne posunięcia Roberta Biedronia i jego współpracowników. Z jednej strony partię będzie budować trwająca „wiosenna trasa” jej liderów po kraju, z drugiej trzeba będzie zajmować stanowisko w dziesiątkach codziennych spraw, co może oznaczać erozję poparcia. Dla partii Biedronia zaczyna się codzienna medialno-partyjna młócka.

Czytaj też: Czy Wiosna będzie trzecią siłą, jak kiedyś Kukiz

Traci głównie Platforma (na razie)

Z wymienionych sondaży wynika też, że – wbrew zapowiedziom części sympatyków i niektórych publicystów – Wiosna zyskuje wyborców przede wszystkim kosztem Platformy, a w mniejszym stopniu innych ugrupowań opozycyjnych. Tylko niewielka część poparcia pochodzi dziś od wyborców do tej pory niezdecydowanych lub biernych (niegłosujących).

To także żadna niespodzianka. Platforma była do tej pory dość nietypową konstrukcją: centroprawicową formacją, której znacząca część elektoratu pozostawała centrolewicowa. Ci wyborcy, po pierwsze, zostali osieroceni przez polityków, bo na lewicy nie było za bardzo wiarygodnych partii i liderów. Po drugie uznali, że największe szanse na pokonanie PiS ma Platforma. I z tego względu to PO od lat była najsilniejszym ugrupowaniem wśród elektoratu deklarującego się jako lewica. Teraz spora część tych centrolewicowych wyborców postanowiła zaufać Biedroniowi. Dołączyła do nich też część liberałów, rozbitków po Koalicji Obywatelskiej.

Do Wiosny przepływa też część elektoratu antysystemowego – zgodnie z badaniem IBRiS start partii Biedronia zabiera prawie jedną trzecią głosów Kukiz ′15 (choć to już tylko niecałe 2 punkty proc.). To, czy Wiosna przebije się do innych grup społecznych, czyli niezdecydowanych i niegłosujących, dopiero się okaże. Wyborcy pozostający poza elektoratami partyjnymi z definicji są mniej aktywni i wiadomości polityczne wolniej do nich przenikają, nie mówiąc już o zmianach postaw.

Z inauguracji Biedronia już coś wynikło: wprowadził do publicznej debaty tematy omijane lub nietraktowane priorytetowo przez większość partii (emerytury socjalne, ekologia, stosunek do Kościoła). Może to doprowadzić do pewnego przesunięcia sceny politycznej na lewo – w kraju, w którym od wielu lat pozostaje ona wyraźnie przechylona na prawo.

Czytaj też: Czy Biedroń umie liczyć

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj