Kraj

Debata prawyborcza w PO. Jaśkowiak kontra Kidawa-Błońska

Małgorzata Kidawa-Błońska i Jacek Jaśkowiak podczas debaty prawyborczej w Platformie Obywatelskiej Małgorzata Kidawa-Błońska i Jacek Jaśkowiak podczas debaty prawyborczej w Platformie Obywatelskiej Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
„Ten wygra wybory, kto znajdzie język rozmowy z obywatelami” – przekonywała Kidawa-Błońska. „Niech wygra ten, kto ma większe szanse z Andrzejem Dudą” – stwierdził Jacek Jaśkowiak. PO zdecyduje, kto z nich stanie do rywalizacji o prezydenturę.

Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska przedstawiła się jako osoba zdolna do kompromisów i otwarta na dialog. Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak przekonywał, że jest w stanie skutecznie przeciwstawić się PiS. Na początku debaty oboje wygłosili oświadczenia. „Kandyduję, bo nie zgadzam się na kolejnych Banasiów, kolejnych Misiewiczów, kolejnych Piotrowiczów” – mówiła Kidawa. A jej konkurent zapewnił, że zawsze będzie „stał po stronie wykluczonych, po stronie słabszych, po stronie obywateli”.

Prezydent wśród ludzi

W sobotę Małgorzata Kidawa-Błońska i Jacek Jaśkowiak przystąpili do debaty. Oboje chcą zostać kandydatami PO w majowych wyborach prezydenckich. Dziś mieli za zadanie zaprezentować swoje cele, osobowości i styl. A także skonfrontować się z tym, co ich czeka w kampanii, np. z debatami.

Dzisiejszą debatę w Centrum Prasowym Foksal prowadził dziennikarz Przemysław Szubartowicz (kiedyś w Telewizji Publicznej). Była podzielona na trzy części. Kandydaci najpierw wygłaszali oświadczenia, potem odpowiadali na pytania (w części trzeciej były to pytania internautów).

Jaśkowiak mówił, że „prawdziwy prezydent to prezydent wśród ludzi”. Zdaje sobie sprawę, że jego rywalka ma z ludźmi dobry kontakt. Kidawa przekonywała – odwołując się do doświadczenia – że Polacy „chcą słyszeć prawdę” i są gotowi przyjąć trudne rozwiązania, „jeśli im się je wytłumaczy”. Podkreślała wagę bezpośredniej komunikacji. Jaśkowiak zapewniał zaś, że przyjmie „wyprostowaną postawę” wobec Kościoła, będzie otwarty na inność i proeuropejski.

Atuty Kidawy i Jaśkowiaka

Kidawa wskazywała na swoją przewagę. „Kandyduję także dlatego, że jestem kobietą. Uważam, że w tych trudnych czasach kobieta lepiej da radę stworzyć Polsce możliwość dialogu, rozwoju i współpracy, pozwoli zasypać podziały w społeczeństwie. Kobieta ma większe szanse na odbudowę zaufania obywateli między sobą i do instytucji publicznych”.

Do Jaśkowiaka mówiła zaś: „Jacku, jestem kobietą, więc nie biegam długich dystansów”. I dodała: „Ale wiem, co to jest codzienna żmudna praca, i nie zamierzam rezygnować z sympatii ludzi”.

Jaśkowiak eksponował z kolei swoje doświadczenie. Prezydentem Poznania jest od 2014 r. Podkreślał poza tym swoją niezależność wobec centrali: „Prezydent nie musi chować się za urzędem, może iść z obywatelami w obronie konstytucji, niezależnych mediów, trójpodziału władzy i może być również wtedy, kiedy rządzący robią nagonkę na nauczycieli czy mniejszości”. Jaśkowiak zapewnia, że umie wypracować kompromis z wojewodą z PiS. Przypomniał, że podczas obchodów Poznańskiego Czerwca sprzeciwił się ówczesnemu szefowi MON Antoniemu Macierewiczowi i odczytywaniu smoleńskiego „apelu pamięci”.

Jeśli chodzi o stosunek kandydatów do rządów PiS i Andrzeja Dudy, to nie ma między nimi większych różnic. Oboje zamierzają rozliczyć partię Kaczyńskiego. „Trzeba oddzielić tych, którzy głosują na PiS, od tych, którzy łamią konstytucję” – mówiła Kidawa. Jaśkowiak zapowiedział postawienie Dudy przed Trybunałem Stanu.

Czytaj także: PiS przykleił Jaśkowiakowi łatę rzecznika LGBT

Kidawa i Jaśkowiak a sprawa aborcji

Kandydaci byli pytani m.in. o stosunek do emerytur. Zdaniem Kidawy należy „zachęcać Polaków do pracy”. „Ludzie, patrząc na to, co proponuje im ZUS, wiedzą, że ich praca przekłada się na to, jak będą żyli później. W tej chwili nie wyobrażam sobie zwiększania czasu pracy ludzi, natomiast zachęcanie – tak” – oświadczyła. Według Jaśkowiaka przechodzenie na emeryturę „trzeba zróżnicować”. Są zawody i osoby, które dysponują takim zdrowiem, że można im umożliwić pracę w dłuższym zakresie, „ale przy pracy fizycznej trudno oczekiwać, że ktoś będzie przechodził na emeryturę w wieku późniejszym”.

Padło też pytanie o liberalizację prawa aborcyjnego. Kidawa-Błońska podkreśliła, że obowiązująca ustawa nie działa jak należy. „Powinna być wprowadzana edukacja seksualna, powinna być dostępna antykoncepcja, także awaryjna. Kobieta powinna mieć wsparcie – nie może być zostawiana sama sobie. Jeżeli uda nam się to osiągnąć, to nie będziemy rozmawiali o problemach aborcji” – stwierdziła.

Jaśkowiak opowiedział się „za respektowaniem istniejących ustaw”. Jeśli miałoby dojść do liberalizacji aborcji, to tylko pod warunkiem, że będzie na to przyzwolenie społeczne. „Przede wszystkim liczy się dobro kobiety i opieka nad kobietą, danie jej możliwości podjęcia pewnych dramatycznych decyzji, ale tylko w bardzo ograniczonym zakresie i w wyjątkowych sytuacjach, ze wsparciem psychologa, tak jak to działa np. w Niemczech” – mówił.

Czytaj także: Czy Jaśkowiak wywróci stolik?

Prawybory w Platformie 14 grudnia

Po debacie posypały się komentarze. Oczywiście politycy PO chwalili kandydatów i doceniali wysoki poziom ich przygotowania. „Jacek Jaśkowiak bardzo dobry, ale Małgorzata Kidawa-Błońska w mojej ocenie rewelacyjna. Przygotowana, zmotywowana, precyzyjna, pełna energii. Format prezydenta RP!” – napisał na Twitterze marszałek Senatu Tomasz Grodzki.

Zadowolony jest także europoseł Adam Bielan. „Nie możemy popełnić błędu Bronisława Komorowskiego, musimy potraktować konkurentów poważnie. Ale po tym występie jeszcze trudniej będzie nam się zmobilizować” – napisał. Posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk stwierdziła z kolei, że PO to partia antykobieca. „Małgorzata Kidawa-Błońska o tym, że trzeba przestrzegać restrykcyjnego prawa antyaborcyjnego. Jacek Jaśkowiak decyzje kobiet o ciąży i macierzyństwie nazywa »dramatycznymi«, do podjęcia tylko pod nadzorem psychologa” – dziwiła się na Twitterze.

PO kandydata na prezydenta wybierze 14 grudnia. Wskażą go delegaci partii z całej Polski na posiedzeniu Rady Krajowej.

Czytaj też: W PO najpierw kandydat na prezydenta, potem szef partii

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Niespotykanie niewidoczny człowiek. Minister Kościński

Tadeusz Kościński przyjął tekę ministra finansów, ale się nie cieszy. Nominacji nie zawdzięcza swoim kompetencjom, ale temu, że już w 2015 r. znalazł się w drużynie Morawieckiego. Teraz musi znaleźć pieniądze na wydatki projektowane na Nowogrodzkiej.

Joanna Solska
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną