Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Prawo w czasach zarazy

Władzy udało się na swój sposób zaszantażować opozycję. Senat przyjął ustawę antywirusową bez poprawek. Mamy prawo niepotrzebne, a w wielu miejscach groźne, jeśli władza zechce go używać w złej wierze. To kolejny przykład uchwalania prawa poszerzającego wkraczanie w nasze prawa i wolność pod pretekstem walki z zagrożeniem. Tak wcześniej pod pretekstem grożącego terroryzmu uchwalono nowe przepisy inwigilacyjne. Ustawa antywirusowa pozwala na użycie tych przepisów w ramach „przeciwdziałania COVID-19”: służby będą miały niekontrolowany dostęp do danych telekomunikacyjnych o naszej aktywności w internecie.

Ustawa zawiera szereg pojęć niedookreślonych, pozwalających na dowolność działań władzy. I w nieproporcjonalny sposób ogranicza m.in. prawo własności i wolność gospodarowania.

Jeśli ktoś uważa, że jest potrzebna, to niech zada sobie pytanie: na jakiej podstawie policja zatrzymała na stacji benzynowej w Lwówku Śląskim parę młodych ludzi po anonimowym doniesieniu, że „mają koronawirusa”, trzymała kilka godzin w samochodzie i eskortowała do szpitala? Na jakiej podstawie umieszczano do tej pory przymusowo w szpitalach osoby podejrzane o zakażenie koronawirusem? Na jakiej podstawie trzymano w zamknięciu uczniów w internacie w Policach?

Potrzebne do tego przepisy są od lat. Łącznie z prawem do użycia przymusu bezpośredniego z wielogodzinnym unieruchomieniem dla podania leku – w ustawie o zapobieganiu i zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych. Są przepisy o przymusowej hospitalizacji i kwarantannie. Nie ma przepisów o kwarantannie domowej, ale nie ma ich też w nowej ustawie. To forma kwarantanny oparta wyłącznie na obywatelskiej odpowiedzialności.

Inne potrzebne przepisy, np. o zlecaniu rozmaitych zadań samorządowi terytorialnemu czy prywatnym przedsiębiorcom, są m.in. w ustawie o zarządzaniu kryzysowym i w prawie farmaceutycznym. Nie jest także konieczne zwalnianie zamówień publicznych z przetargu w związku z epidemią. Zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych (art. 67 ust. 1 pkt 3) dziś można to robić w pilnych sytuacjach. I władza to robi. Jak inaczej firma Blirt z Gdańska, związana z doradcą prezydenta Dudy Jerzym Milewskim, byłym radnym PiS, dostałaby bez przetargu rządowe zamówienie za ponad 3,5 mln zł na dostarczenie testów na koronawirusa?

Opozycja chwali się, że poprawiła ustawę w Sejmie. Rzeczywiście zniknęły najbardziej „krwawe” przepisy, jak ten mówiący, że władza nie odpowiada za szkody wyrządzone jej działaniami w ramach przeciwdziałania i zwalczania koronawirusa, co było w sposób oczywisty sprzeczne z konstytucyjną ochroną własności.

Ale to, na czym władzy zależało, jest poutykane w innych miejscach ustawy. Nadal będzie mogła przerzucać koszty walki z epidemią i jej przeciwdziałaniem na samorządy, prywatną służbę zdrowia, prywatne firmy i osoby (będzie mogła np. zająć teren, zburzyć istniejące na nim budynki). Przewidziane są jakieś formy zapłaty, ale według taryfikatorów, które ustali władza, i nie we wszystkich przypadkach. A o odszkodowanie można będzie walczyć przed sądem, ponosząc spore koszty.

Opozycja jest dumna, że wprowadziła poprawkę, według której ustawa będzie obowiązywać czasowo. Owszem, ale tylko kilka jej przepisów. A większość ustawy to zmiany w innych ustawach, jak wspomniane prawo zamówień publicznych, które daje jeszcze większą dowolność w zakupach bez przetargów, czyli możliwość nadużyć. I te zmiany pozostaną.

Polityka 11.2020 (3252) z dnia 10.03.2020; Komentarze; s. 8
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama