Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Czarzasty znów szefem Lewicy. „Tusk, Kosiniak i Kaczyński wygrali u siebie. To nie czas na zmiany”

Kongres Nowej Lewicy, 14 grudnia 2025 r. Kongres Nowej Lewicy, 14 grudnia 2025 r. Lewica / Facebook
Kongres Nowej Lewicy pokazał, że partia ma plan i nie chowa głowy z piasek. Na celowniku: polexitowcy, prawica i prezydent Nawrocki.

Niepodważalnych liderów Nowej Lewicy jest aktualnie dwóch. Włodzimierz Czarzasty pozostał na stanowisku przewodniczącego, co bynajmniej nie było przesądzone, ale jest wyrazem jego najsilniejszej od lat pozycji. Marszałek Sejmu jest w bojowym nastroju i może zamknąć rok w oparach sukcesu. Wspiera go prezydent Aleksander Kwaśniewski, ideowy lider ugrupowania, który na kongresie zabrał mocny głos, a w kuluarach został uznany za najjaśniejszą gwiazdę niedzieli obok partyjnego lidera.

Czarzasty: Lewica dowozi

Zmiana zaszła bezkrwawo. Kontrkandydaci – Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Krzysztof Gawkowski i Tomasz Trela – wycofali się z wyścigu, choć jeszcze kilka miesięcy temu było głośno o potrzebie odświeżenia kierownictwa partii. Ponowny wybór Czarzastego może się wydawać oczywisty, ale stoją za nim poważne argumenty. Z informacji „Polityki” wynika, że powody reelekcji były dwa.

Po pierwsze, pozycja Czarzastego znacznie wzrosła. Objął funkcję marszałka Sejmu, jest sprawny w koalicyjnych negocjacjach. Na kongresie stwierdził, że „lewica dowozi” – przez najbliższe miesiące, aż do 2027 r., to będzie jej hasło niejako wyborcze. Z większym lub mniejszym sukcesem, ale jednak udało się przeforsować tzw. rentę wdowią, program „Aktywny rodzic”, wolną wigilię, samorządowe mieszkania na wynajem, wliczanie śmieciówek do stażu pracy, rozwój mObywatela. Politycy przypominają też głosowanie za przyjęciem KPO w 2021 r. (razem z PiS), co spotkało się wówczas z krytyczną oceną. Pozostają dwie ważne sprawy: aborcja i związki partnerskie. Ale na to partia ma plan, o czym dalej.

Drugi argument jest znacznie brutalniejszy. Rozmówca „Polityki” z otoczenia marszałka tłumaczy, że nie wyobraża sobie, by do stołu negocjacyjnego z Donaldem Tuskiem miała usiąść Agnieszka Dziemianowicz-Bąk lub Krzysztof Gawkowski.

Reklama