Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

RBN, czyli sześć godzin pary w gwizdek. Nawrocki prężył muskuły, reszta to jałowy polityczny spektakl

Rada Bezpieczeństwa Narodowego Rada Bezpieczeństwa Narodowego Mikołaj Bujak / Kancelaria Prezydenta RP
Po wyjściu z posiedzenia RBN politycy mówili to samo, co przed wejściem, i to stanowi najlepsze podsumowanie rekordowo długich obrad. Nawrocki najpierw pouczał rząd, a potem dziennikarzy wyproszono. Na koniec usłyszeliśmy, że rozmowa była dobra, choć atmosfera napięta.

„Rada trwała sześć godzin i już sam ten fakt przesądza, jak potrzebna była to dyskusja i jak trafna była decyzja prezydenta, żeby zwołać posiedzenie RBN” – oświadczył po zakończeniu rozmów szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki. I jednocześnie najtrafniej podsumował sześciogodzinną dyskusję, bo jeśli głównym argumentem za celowością rozmowy jest jej rekordowa długość, to jasno pokazuje, że nie osiągnięto żadnych przełomowych konkluzji w omawianych sprawach. Dla porządku przypomnijmy, że Radę Bezpieczeństwa Narodowego zwołuje prezydent, zapraszając na nią przedstawicieli rządu, Sejmu i Senatu, a także klubów i kół parlamentarnych.

Już wcześniej było więcej niż prawdopodobne, że ze środowych obrad RBN w sensie praktycznym nic się nie wykluje, a zwołanie Rady przez Karola Nawrockiego to jedynie narzędzie w sporze politycznym z rządem Donalda Tuska. Prezydent w świetle kamer i odpowiednio poważnej scenografii mógł wyartykułować różnicę zdań, pokazać, jak wielkim jest mężem stanu, jak czujnie trzyma rękę na pulsie polskich spraw i jak skrupulatnie pilnuje, aby broń Boże koalicja 15 października nie wyrządziła krajowi żadnej krzywdy. Otoczenie prezydenta zadbało też o to, żeby tej opowieści nie zepsuły żadne nieprzewidziane elementy, więc po transmitowanej na żywo wypowiedzi Nawrockiego z sali wyproszono dziennikarzy i zamknięto drzwi.

Same tematy obrad narzucone przez Nawrockiego zwiastowały dość jałowy polityczny spektakl.

Pierwszym był zarządzany przez Komisję Europejską program SAFE, który pozwala chętnym krajom unijnym na uruchomienie pożyczek na zakupy uzbrojenia, a Polska ma mieć do dyspozycji ponad 43 mld euro, które będziemy musieli zwrócić do 2070 r. Drugi temat to kwestia przystąpienia Polski do tworzonej przez Donalda Trumpa Rady Pokoju. Trzeci to podejrzane wg PiS i prezydenta związki z Rosją marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego.

Rada Pokoju i jedno uderzenie serca

W sprawie SAFE Nawrocki przedstawił się jako dobry gospodarz. Grzmiał, że w wypadku tak ogromnej pożyczki „potrzebna jest konkretna odpowiedź na pytanie dotyczące prawdziwego kosztu tego zaciągniętego zobowiązania i warunków, na jakie jest ono nam udzielane”. Sugerował też, że rząd chce przeznaczyć uzyskane pieniądze na zakupy zbrojeniowe w Niemczech, tymczasem według prezydenta „wszyscy mamy interes (...), aby program SAFE nie okazał się wsparciem dla przechodzącej pewien kryzys gospodarki naszego zachodniego sąsiada, któremu życzymy jak najlepiej, ale nie od tego jesteśmy, aby wspomagać naszego zachodniego sąsiada, tylko aby dbać o interes Polski”.

Nawrocki zapowiedział również, że będzie chciał mieć wpływ na kształt ustawy (została dziś przyjęta przez rząd, teraz trafi do Sejmu), która utworzy fundusz umożliwiający Polsce skorzystanie z pieniędzy oferowanych przez SAFE. Sugerował tym samym, że może ją zawetować. Byłaby to jednak opcja atomowa i decyzja szalenie ryzykowna, bo jak wytłumaczyć społeczeństwu, dlaczego głowa państwa torpeduje wydawanie funduszy na wzmacnianie polskich sił zbrojnych? O przyczynach krytyki SAFE prezentowanej przez Nawrockiego i PiS oraz o ewentualnym wpływie administracji Trumpa na stanowisko prezydenta i opozycji pisał szczegółowo w „Polityce” Marek Świerczyński.

Prezydent stanowczo domagał się też od rządu stanowiska w sprawie przystąpienia Polski do tworzonej przez Donalda Trumpa Rady Pokoju. Przy okazji popadł w patetyczny ton: „Osobiście jestem ścigany przez Władimira Putina i przez Federację Rosyjską, więc nie spieszy mi się do tego, żeby siedzieć i ze zbrodniarzem Putinem, i z przedstawicielem reżimu Łukaszenki, natomiast jeśli będzie tego wymagał interes państwa polskiego, to jako prezydent Polski jestem do tego gotowy”.

Wywód Nawrockiego był jednak o tyle bezprzedmiotowy, że rząd Tuska przed posiedzeniem RBN... przyjął stanowisko wobec Rady Pokoju. Premier wyjaśnił publicznie, że Polska do niej nie przystąpi, ale nie wyklucza takiego scenariusza w przyszłości. Podkreślił również, że jeśli prezydent Nawrocki będzie chciał mimo to wziąć udział w szczycie Rady zaplanowanym na 19 lutego, dostanie z MSZ pełne dossier w tej sprawie. Co ciekawe, stanowiskiem rządu mocno zaskoczeni wydawali się prezydenccy ministrowie, którzy sprawiali wrażenie, jakby o tym fakcie dowiedzieli się od dziennikarzy na konferencji zwołanej po zakończeniu Rady Bezpieczeństwa. Co z kolei rodzi pytania o merytoryczne przygotowanie i sprawność najbliższego otoczenia prezydenta.

W sprawie Czarzastego prezydent usilnie próbował przekonać słuchaczy, że nie chodzi o spór polityczny ani personalny, tylko o bezpieczeństwo państwa: „Możemy to określić brutalnie. Marszałek Sejmu jest o jedno uderzenie serca od prezydentury” – mówił Nawrocki, co było niezbyt zrozumiałą w polskich warunkach kalką z amerykańskiego określenia heartbeat away from the presidency, które opisuje powagę stanowiska wiceprezydenta USA. Poza tym nie usłyszeliśmy w tej sprawie niczego, czego byśmy już nie słyszeli, a sądząc z wypowiedzi polityków po posiedzeniu RBN, w trakcie rozmów nie było na ten temat nawet szczególnie poważnej kłótni.

Polityczna libacja na skwerku

Po zakończeniu obrad dowiedzieliśmy się – jak zwykle przy takich okazjach – że była to „dobra rozmowa bez kamer”, choć czasami „przebiegała w napiętej atmosferze”. Czy coś ważnego z niej wynika? Niekoniecznie. W sprawie programu SAFE PiS i prezydent będą w Sejmie składać poprawki do rządowej ustawy, niektóre być może zostaną uwzględnione, a prezydent Nawrocki z ociąganiem i odpowiednio krytycznym komentarzem zapewne w końcu ją podpisze. Jeśli chodzi o Radę Pokoju, mamy jasność, że dziś Polska do niej nie przystąpi, ale też można zakładać, że prezydent Nawrocki w roli obserwatora weźmie udział w inaugurującym posiedzeniu. A kwestia sprawdzenia marszałka Czarzastego przez służby tak jak była podnoszona przez opozycję, tak dalej podnoszona będzie, prawdopodobnie bez większych politycznych konsekwencji.

Jednym słowem, mieliśmy do czynienia z polityczną wersją słynnej „libacji na skwerku”, a przez sześć godzin posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego nie zdarzyło się nic wartego uwagi na tyle, byśmy jeszcze w weekend o tym pamiętali.

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Węgierska azylantka Patrycja Kotecka. „Są sprawy, które mogą wyjść na jaw. To ją psychicznie rozkłada”

Inteligentna, odporna psychicznie i tajemnicza. Ma wpływy w mediach. Decydowała o tym, co się działo w Ministerstwie Sprawiedliwości. Od niedawna znajduje się pod ochroną węgierskiego rządu. Jaką rolę odgrywa Patrycja Kotecka-Ziobro?

Anna Dąbrowska
29.01.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną