Dokumenty braunistów mówią czarno na białym. Polska 2050 podzielona. 5 ważnych tematów na dziś
1. Wiemy, kto wynajął braunistom hotel w Łochowie
Władysław Grochowski, właściciel Arche, piarowo całkiem sprytnie rozegrał temat wynajęcia hotelu na styczniowy zjazd Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Kiedy dzień przed imprezą wyszło na jaw, że odbędzie się ona właśnie tam, w mediach społecznościowych natychmiast pojawiły się wezwania do zbojkotowania całej sieci (w sumie 23 hotele).
Arche odcięło się od wydarzenia Korony, a Grochowski dodał, że przychód z imprezy przeznaczy na wsparcie walczącej Ukrainy. Tymczasem dyrektor hotelu w Łochowie Marcin Panek doskonale wiedział, że wynajmuje obiekt na zjazd Korony. Sam podpisał umowę i to bezpośrednio z Grzegorzem Braunem. Wszystko jest w dokumentach – sprawdziła Anna Dąbrowska.
2. Polska 2050 dzieli się na pół. Ciąg dalszy nastąpi
Polska 2050 rozbiła się na dwie Polski. Jednej przewodzi Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, drugą, o nazwie Centrum, steruje Paulina Hennig-Kloska. Kto na tym zyska, kto straci? O rozłamie przesądziła „nienawiść do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz” – tłumaczył w środę w Sejmie założyciel partii Szymon Hołownia. Żalił się jednocześnie, że nikt z nim o tym nie rozmawiał.
Czy ministrowie rozłamowcy z nadania Polski 2050 (Hennig-Kloska, Paweł Zalewski) mogą spodziewać się dymisji? To wątpliwe z kilku powodów. Rozłam może natomiast przekreślić szanse Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz na tekę wicepremierki – teraz większe szanse na nią ma Hennig-Kloska – ocenia Michał Tomasik.
3. Nawrocki poczuł się bezbronny
O półroczu prezydentury Karola Nawrockiego w podkaście „Temat tygodnia” Karolina Lewicka rozmawia z publicystą „Polityki” Rafałem Kalukinem.
„Widać wielką miłość własną prezydenta – mówi Rafał Kalukin. – Na pewno jest z siebie zadowolony”. Wydaje się też, że Nawrocki sam uwierzył w swoje obietnice wyborcze. Lub w siłę swego charakteru – co zaordynuje, to się stanie. Tymczasem urząd prezydencki ma w Polsce hamulec, ale bez pedału gazu. Bez sejmowej większości nie da się – choćby nie wiadomo, jak Pałac się natężał – uchwalić prezydenckich projektów ustaw, populistycznych w formie i szalenie kosztownych w treści. Widać, że Nawrocki jest w pretensjach, być może sądził, że rząd będzie go słuchał.
4. Sanae Takaichi ponownie premierką Japonii
Sanae Takaichi została w środę ponownie wybrana na stanowisko premiera Japonii. Potrzebowała raptem stu dni, by zdobyć władzę, jakiej w Japonii nie miał nikt od drugiej wojny światowej. Choć nie tak to miało wyglądać. W październiku jej partyjni koledzy – bo dotąd to wyłącznie mężczyźni zajmowali się japońską polityką na najwyższych szczeblach – chcąc nie chcąc, zgodzili się, by kobieta przejęła stery Partii Liberalno-Demokratycznej, w istocie prawicowo-konserwatywnej.
LDP rządziła od 1955 r., z małymi przerwami. Teraz zapowiadało się na dłuższą pauzę. Gdy jesienią Takaichi została pierwszą premierką w historii kraju, wydawało się, że jej pozycja polityczna będzie taka sobie. Ale splot kilku czynników niespodziewanie zapewnił jej sondażowe wzrosty – pisze Jędrzej Winiecki.
5. Wzloty i upadki olimpijskie. Czy stać nas na więcej?
Zimowe igrzyska olimpijskie są dla Polaków jednocześnie sukcesem i źródłem frustracji. Z jednej strony – plan minimum (2–3 medale) zrobiony szybko. Jest srebro Władimira Semirunnija, Rosjanina startującego już dla Polski, dwa medale 19-letniego skoczka Kacpra Tomasiaka, który wyrósł na bohatera igrzysk, i trzeci zdobyty w duecie z Pawłem Wąskiem. Są piękne historie, odporność psychiczna, sportowy charakter.
Z drugiej – masa niedosytu. Faworyci przegrywają o setne sekundy, Marynie Gąsienicy-Daniel medal ucieka przez jeden błąd, sprinterzy wracają z czwartymi miejscami. Do tego dochodzi szerszy kontekst: problemy z finansowaniem infrastruktury (hala w Tomaszowie kosztuje krocie), wątpliwości wokół PKOl i sensu „rozdrabniania się” na dyscypliny, w których i tak nie będziemy potęgą. Taki jest nasz sport zimowy: trochę heroizmu, trochę improwizacji systemowej, trochę polityki. Czy stać nas na więcej niż pojedyncze wzloty – pisze Marcin Piątek.