Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Kaczyński z Morawieckim trzymają się na muszce, ale boją się strzelić. W nowym sondażu PiS ma 18 proc.

Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński w 2024 r. Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński w 2024 r. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
Konflikt w PiS trwa, jest daleki od rozwiązania, a stan gry na późny piątkowy wieczór jest następujący: Morawiecki wolałby z partii nie odchodzić, Kaczyński wolałby go nie wyrzucać, ale dynamika sytuacji może doprowadzić do rozłamu.

Sytuacja w Prawie i Sprawiedliwości to dziś klasyczny „meksykański pat”, we współczesnej kulturze popularnej znany najlepiej z filmów Quentina Tarantino: obie strony sporu trzymają się na muszce, ale ani nie mogą pociągnąć za spust, ani opuścić broni, bo w obu wypadkach ryzykują całkowitym unicestwieniem. Puszczony na żywioł frakcyjny spór wpędził partię Jarosława Kaczyńskiego w galimatias, który trudno będzie rozwikłać bez poważnych strat. Ostatnim momentem, gdy można było wyjść z tego konfliktu bez większego szwanku, była chwila wskazania kandydata PiS na premiera. Kompromisowa nominacja rozładowałaby sytuację, ale prezes Kaczyński postanowił namaścić Przemysława Czarnka, lidera radykalnych „maślarzy”, stawiając bardziej umiarkowanych „harcerzy” Mateusza Morawieckiego pod ścianą.

Dalszy ciąg tej historii znamy: Morawiecki zaczął tworzyć własne stowarzyszenie, by skonsolidować swoich ludzi i policzyć szable, a Kaczyński podburzany przez „maślarzy” przestraszył się, że były premier przymierza się do wyjścia z PiS i budowy konkurencyjnej, centroprawicowej formacji. Kulminację widzieliśmy w czwartkowy wieczór: uchwała Prezydium Komitetu Politycznego zagroziła wszystkim członkom stowarzyszenia Morawieckiego wyrzuceniem z partii za łamanie statutu PiS. „Harcerze” jednak – jak mówi się w politycznym slangu – ustali presję, nie zrezygnowali ze stowarzyszenia, więc w piątek głos musiał w końcu zabrać sam prezes Kaczyński, który do tej pory nie wypowiadał się publicznie na ten temat.

Czytaj też: „Dziwna wojna” w PiS zmienia się w gorącą. Morawiecki się policzył, Kaczyński w końcu wysłał Bochenka

Kaczyński jak zmęczony ojciec

„Pan premier Morawiecki ma już dzisiaj wiele możliwości działania w partii, odbywa mnóstwo różnych spotkań, często rzeczywiście bardzo udanych, i my tego nie kwestionujemy. Chodzi tylko o to, żeby to nie prowadziło do takiej sytuacji, w której będziemy mieli do czynienia z pewnego rodzaju pasożytnictwem, gdy przy pomocy instytucji i możliwości naszej partii będzie się tworzyło partię nową, która nie jest w tej chwili w żadnym razie potrzebna na polskiej scenie politycznej. Potrzebna jest jedność Prawa i Sprawiedliwości i szerzej jedność prawicy” – mówił na konferencji w Sejmie Kaczyński. A pytany, czy Morawiecki zostanie wyrzucony z PiS, jeśli nie zrezygnuje ze swojego stowarzyszenia, prezes odpowiedział: „Wszystko zależy od charakteru tego stowarzyszenia”.

Wcześniej lider PiS wyraził szczególne zaniepokojenie zapowiedzią budowy struktur regionalnych organizacji Morawieckiego i wypowiedziami sugerującymi zewnętrzne wobec partii cele stowarzyszenia. Zagroził też, że jeśli to się nie zmieni, nikt angażujący się w tę działalność nie znajdzie miejsca na listach wyborczych Prawa i Sprawiedliwości i może zostać usunięty z partii.

Jednak groźby Kaczyński przeplatał prośbą, zachwalając przymioty Morawieckiego, wykazując zrozumienie dla jego ambicji politycznych, a nawet wyrażając swego rodzaju ubolewanie, że Morawiecki nie może być dziś kandydatem na premiera, ponieważ na wiele grup prawicowego elektoratu „działa jak płachta na byka”. Wystąpienie Kaczyńskiego było ostre w treści, ale dość pojednawcze w formie – prezes PiS brzmiał trochę jak zmęczony ojciec, który wyraża nadzieję, że jego najzdolniejszy potomek wróci do zmysłów i nie opuści rodziny na zawsze.

Czytaj też: Wyścig do centrum. Odstawiony do kąta Morawiecki i dołujący PSL. Czy ten flirt ma szansę?

Fatalny wynik PiS w sondażu CBOS

Wydaje się, że porozumienie w Prawie i Sprawiedliwości wciąż jest możliwe, choć znalezienie wspólnej płaszczyzny będzie bardzo trudne, a niezależnie od prawdopodobnego rozejmu spór między „maślarzami” a „harcerzami” będzie trwał aż do wyborów. I zapewne wybuchnie ponownie ze zdwojoną siłą podczas układania list.

Jednak to właśnie wzmocnienie wewnętrznej pozycji w partii wydaje się horyzontem Mateusza Morawieckiego, a nie budowa własnej, odrębnej formacji politycznej. Zapewne byłby w stanie wystartować samodzielnie, ale bez gwarancji przekroczenia progu, a do tego stałby się wygodnym workiem treningowym do bicia dla wszystkich konkurentów po prawej stronie sceny politycznej. Dynamika sytuacji spychałaby go w stronę szukania trudnego porozumienia np. z PSL, a w tej relacji występowałby w charakterze petenta. Dla obu stron sporu rzeczywistość jest brutalna: PiS bez Morawieckiego będzie znacznie słabszy, a Morawiecki nigdzie nie będzie miał silniejszej pozycji niż w PiS.

Rozwiązanie konfliktu musi przyjść szybko, bo sondaże są dla Prawa i Sprawiedliwości bezlitosne: w opublikowanym dziś badaniu CBOS partia Kaczyńskiego ma tylko 18 proc., tracąc aż 14 pkt proc. do Koalicji Obywatelskiej i wyprzedzając Konfederację zaledwie o 5 pkt proc. Koalicja PiS, Konfederacji i Korony Polskiej miałaby co prawda bezpieczną większość w przyszłym Sejmie, ale w tej konfiguracji nie byłoby już hegemona, tylko sojusz trzech równoprawnych sił. Dla Jarosława Kaczyńskiego sytuacja nie do zniesienia i nie do zaakceptowania.

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Alergia na wiosnę. Cierpi aż 12 mln Polaków. Leczą się u naturopatów, problem jest gigantyczny

Już 12 mln Polaków zmaga się z wiosennymi alergiami. Gdy konwencjonalna medycyna oferuje lata leczenia, gabinety naturopatów obiecują odczulenie bez igieł i bólu. Dlaczego łatwiej uwierzyć w magię niż w naukę?

Paweł Walewski
31.03.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną