Nie żyje poseł Łukasz Litewka. Zginął w tragicznym wypadku. „Tej pustki nic nie wypełni”
„Dziś Polska straciła człowieka o wielkim, otwartym sercu i polityka oddanego walce o prawa najsłabszych. Łukasz był uosobieniem dobra. Nigdy nie przechodził obojętnie obok czyjejś krzywdy, zawsze był pierwszy w niesieniu pomocy, zawsze uważny na potrzeby innych, zawsze autentyczny – czytamy w social mediach Lewicy. – Odszedł w sposób, z którym nie potrafimy się pogodzić. Zginął w tragicznym wypadku, jadąc na rowerze, został potrącony przez samochód”.
„Łukaszu, dziękujemy Ci za Twoją pracę, energię, za Twoją ogromną wrażliwość i za to, że pokazywałeś nam, jak być lepszymi ludźmi. Twoja nieobecność pozostawi pustkę, której nic nie wypełni. Będziemy walczyć o Twoje dziedzictwo. Łączymy się w ogromnym bólu z Twoją rodziną oraz wszystkimi Bliskimi. Jesteśmy z Wami w tym niewyobrażalnie trudnym czasie” – piszą członkinie i członkowie Lewicy.
„To była zwykła droga przebiegająca przez las”, mówił w rozmowie z TVN24 asp. sztab. Adam Jachimczak ze śląskiej policji. Dozwolona prędkość na tym odcinku wynosi 60 km/h. Do wypadku doszło w czwartek ok. godz. 13:20. 57-latek w samochodzie marki Mitsubishi zjechał na przeciwległy pas ruchu i zderzył się czołowo z rowerzystą. „To mogło być zasłabnięcie lub zaśnięcie”, przekazał podkom. Damian Korczyński z policji w Dąbrowie Górniczej. Mężczyzna był trzeźwy. Nie ujawniono publicznie, z jaką prędkością jechał.
Ratownicy podjęli reanimację, niestety nieudaną.
„Na miejscu nadal trwają oględziny: zabezpieczamy i analizujemy ślady oraz ustalamy okoliczności, w jakich doszło do tego tragicznego zdarzenia. Na miejscu pracuje prokurator, który nadzoruje nasze czynności”, dodał asp. szt. Adam Jachimczak ze śląskiej policji.
Łukasz Litewka: sensacja wyborów 2023
Łukasz Litewka dostał się do Sejmu w 2023 r. jako 34-letni debiutant. Startował z ostatniego miejsca na liście Lewicy w okręgu numer 32 (Sosnowiec, Dąbrowa Górnicza, Jaworzno, Będzin i Zawiercie) i zdeklasował rywali. Przypomnijmy: wyraźnie pokonał lidera formacji Włodzimierza Czarzastego, zdobywając ponad 40 tys. głosów (Czarzasty otrzymał nieco ponad 22 tys.), co okazało się trzecim najlepszym wynikiem dla Nowej Lewicy w kraju – po Adrianie Zandbergu (64 tys. głosów) i Dorocie Olko (44 tys.). Wyprzedził też bardziej doświadczonych Joannę Scheuring-Wielgus (35 tys. głosów) czy Krzysztofa Śmiszka (34 tys.). W okręgu sosnowieckim pokonał też wszystkich znanych polityków KO i PiS. Do Sejmu próbował się dostać również w 2019 r., wtedy z list SLD i bez powodzenia.
Łukasz Litewka deklarował, że popiera in vitro, zmniejszenie wpływów Kościoła w państwie, rentę wdowią, posiłek dla seniora, a w sprawie aborcji opowiadał się za tym, by kobiety same o sobie decydowały. Zgłaszał też pomysł roweru dla każdego ucznia. „Przecież to takie fajne!”, wyjaśniał.
Łukasz Litewka: pierwszy w działaniu
Od 2014 r. był radnym w Sosnowcu, wcześniej pracował w Zakładzie Oczyszczania Miasta w Mysłowicach. Dzień po wyborach złożył wypowiedzenie.
Słynął głównie z tego, że troszczył się o najsłabszych, organizując dla nich błyskawiczną pomoc ze swoją społecznością w social mediach: nagłaśniał akcje ratowania chorych dzieci i cierpiących zwierząt. Udało mu się m.in. zebrać w niecałe dwa tygodnie 6 mln zł dla chorującej na SMA1 Igi oraz ufundować wózek dla Natalii dzięki zbiórce, która trwała zaledwie dwie godziny. Jako radny zaangażował się m.in. w zbiórkę szkolnych ławek i krzeseł dla Tanzanii. Kiedy potrzebne były fundusze na rehabilitację sparaliżowanej Wiktorii, zlicytował swój samochód. Gdy nagłośnił sprawę psów marznących w schronisku Krakowskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt, szybko znalazły się dla nich domy. „Aż zabrakło psiaków do adopcji”, pisała na Polityka.pl Agnieszka Sowa. Społeczność, która latami wspierała działania radnego Litewki, organizowała się pod hasłem #TEAMLITEWKA. Tę samą nazwę nosi jego pomocowa fundacja.
„Nikt w partii nie wierzył w moje zwycięstwo – mówił katowickiej „Gazecie Wyborczej”. – Nawet nie zostałem zaproszony do żadnego z lewicowych sztabów wyborczych, które zebrały się w niedzielny wieczór”.
„Kim jest ten Łukasz Litewka, sensacja tegorocznych wyborów nie tylko w województwie śląskim? – pisał w „Polityce” Jan Dziadul. – Odrobinę światła na tę postać rzucają wiszące jeszcze banery i plakaty. Zamiast zdjęć ze znanymi z wielkiego świata polityki na swoje nośniki zaprosił... dziesięć bezdomnych psów ze schroniska w Sosnowcu. I dopisał: »Ostatni na liście, pierwszy w działaniu«”.