Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Poczobut wraca niezłamany przez reżim Łukaszenki. To nie jest zwykłe uwolnienie

Andrzej Poczobut przed sądem w Grodnie, styczeń 2023 r. Andrzej Poczobut przed sądem w Grodnie, styczeń 2023 r. Leonid Shcheglov / BELTA / AFP / East News
Dziś trzeba świętować uwolnienie Andrzeja Poczobuta, niezłomnego Polaka i Białorusina, człowieka, którego Łukaszenka nie zdołał rzucić na kolana.

Andrzej Poczobut, dziennikarz, obrońca wolności słowa, działacz polonijny, wreszcie wspaniały, prawy, bezkompromisowy i przyjacielski człowiek, przebywał w białoruskim więzieniu i kolonii karnej o zaostrzonym rygorze od marca 2021 r. Od 1800 dni. Od ponad pięciu lat.

Został skazany na osiem lat pozbawienia wolności w nieuczciwym procesie, pod wymyślonymi, absurdalnymi zarzutami. Osadzony ostatecznie w Nowopołocku, jednym z najgorszą sławą owianych białoruskich obozów karnych.

Był głosem Polaków na Białorusi. Za publicystyczną działalność Parlament Europejski uhonorował go Nagrodą Sacharowa, uważaną za europejskiego pokojowego Nobla. W Polsce otrzymał właśnie najwyższe odznaczenie państwowe: Order Orła Białego.

Poczobut jest wolnym człowiekiem

Poczobut jest już w Polsce. Na granicy w Białowieży czekał na niego premier Donald Tusk, który uściskał Andrzeja jak uratowanego od śmierci przyjaciela. Ale także niezłomnego człowieka. Poczobut był w więzieniu poddawany szczególnie wyszukanym represjom. Wystarczy zobaczyć jego twarz: przypomina twarze tych, którzy wracali z sowieckich łagrów. 167 dni w karcerze. Osadzenie w części więzienia, gdzie przetrzymywano oczekujących na śmierć. Noce przespane na gołych deskach, bez przykrycia, przy nieustannie otwartym oknie. O wszystkim mówią oczy Poczobuta i jego zabiedzona, wychudła, postarzała twarz.

Andrzej Poczobut został uwolniony w wymianie więźniów: pięciu za pięciu. Jak powiedział szef MSZ Radosław Sikorski, nie byłoby to możliwe, gdyby nie zaangażowanie Donalda Trumpa i amerykańskich negocjatorów. Uwolnienie Andrzeja to dowód perfekcyjnej międzynarodowej współpracy. Również Pałac Prezydencki przypominał o uwięzionym dziennikarzu.

Wciąż dowiadujemy się nowych szczegółów tej akcji. Jak mówi John Coale, specjalny wysłannik USA do spraw Białorusi, który negocjował z Łukaszenką w tej sprawie, rozmowy trwały od wielu tygodni. Negocjatorzy pytali Łukaszenkę, jaką ma korzyść z tego, że przetrzymuje za kratami setki opozycjonistów. Co zyskuje Białoruś?

Trump, twierdzi Coale, wielokrotnie powtarzał, jak bardzo Polsce zależy na uwolnieniu Poczobuta. W całym procesie brało udział kilka państw: Rumunia, Mołdawia, Ukraina, ale też Rosja i Kazachstan – należało zbudować koalicję i ustalić „pakiet” pięciu osób zatrzymanych przez służby, które można było wymienić.

Kluczową rolę odegrały polskie i sojusznicze służby specjalne oraz minister Tomasz Siemoniak, sam przecież kiedyś dziennikarz. Ale także dyplomacja. Białoruś już kilkakrotnie wycofywała się z obietnic uwolnienia Andrzeja w ostatniej chwili.

Wszystkim za pomoc i wsparcie podziękował dziś Donald Tusk. Jak mówił, pierwsze słowa, jakie wypowiedział Poczobut, brzmiały: „Powiedz, czy będę mógł wrócić do siebie?”. Odpowiedział Andrzejowi, że zrobi, co zechce, bo jest wolnym człowiekiem.

Czytaj też: Łukaszenka skazał noblistę. Wolna Białoruś zapamięta

To nie jest zwykłe uwolnienie

Prawdę mówiąc, coraz mniej już wierzyliśmy, że to się uda. Że Poczobut odzyska wolność. Takich wymian było kilka, a Poczobuta żadna z nich nie objęła. Dziś wiemy, że on również stawiał warunki. Nie chciał być deportowany z Białorusi, chciał wrócić do Grodna, gdzie jest jego dom, gdzie są jego czytelnicy, Polacy, do miejsca, gdzie się urodził.

Wychodzi z więzienia niezłamany przez reżim Łukaszenki. Z podniesioną głową. I nadal powtarza, że chce wrócić do Grodna.

Ta decyzja zapadła w nocy, nie spodziewał się jej sam Poczobut. Zaskoczony informacją, że ma spakować swoje rzeczy, przypuszczał, że przewiozą go do innej, może gorszej kolonii karnej. Wtedy dowiedział się, że zostanie zwolniony. Nie uwierzył, domagał się kontaktu z polskimi dyplomatami w Mińsku.

To jednak nie jest zwykłe uwolnienie. To transakcja amerykańsko-białoruska. Z udziałem Rosji, oczywiście, bo wśród wymienionych więźniów znalazł się rosyjski naukowiec, archeolog Aleksander Butiagin, zatrzymany w Polsce na wniosek Kijowa, podejrzany o zniszczenie stanowisk archeologicznych na Krymie.

Czytaj też: Poczobut odsiadkę traktował jak delegację

Czego domagał się Łukaszenka

Jeszcze do końca nie wiadomo, jakich korzyści domagał się Łukaszenka. Ostatnim razem uzyskał od Waszyngtonu złagodzenie sankcji, zwłaszcza na eksport nawozów potasowych, i zniesienie restrykcji wobec linii lotniczych Bieławia. Poczobut w talii przetargowych kart Łukaszenki był niewątpliwie asem.

Wymiana więźniów, kolejna już, wpisuje się w proces łagodzenia relacji między Mińskiem a Waszyngtonem. Donald Trump już kilkakrotnie dość pochlebnie wypowiadał się o białoruskim dyktatorze. Może trudno uwierzyć, ale – być może – Trump próbuje powoli oderwać Białoruś od Rosji. Nie jest nawet wykluczone, że przyjmie Łukaszenkę w Białym Domu. Dlaczego nie, skoro rozwinął już czerwony dywan przed Putinem? Wiadomo, że Łukaszenka bardzo o takie spotkanie zabiega. Może jego fotografia zawiśnie w Białym Domu obok zdjęcia Trumpa z Putinem...

Uwolnienie Poczobuta wpisuje się w to szersze tło. Ale to temat na jutro. Dziś trzeba świętować uwolnienie Andrzeja, niezłomnego Polaka i Białorusina, człowieka, którego Łukaszenka nie zdołał rzucić na kolana.

Reklama

Czytaj także

null
Świat na zakręcie

Aleksander Kwaśniewski dla „Polityki”: Pracowałem z Clintonem i Bushem. Polityka Trumpa jest bezrozumna

Czy Polska powinna bezgranicznie wierzyć w amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa? Czy Rosja może kiedyś przestać zagrażać Europie? Jaka powinna być nasza polityka zagraniczna? Mówi o tym Aleksander Kwaśniewski w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz i Mateuszem Mazzinim w najnowszym odcinku „Świata na zakręcie”.

Agnieszka Lichnerowicz, Mateusz Mazzini
20.04.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną