Kolejna bitwa Jerzego Hoffmana

Weteran krzepi
„Bitwa warszawska 1920” to pierwsza polska superprodukcja realizowana w technologii 3D.­ Eksperymentuje nie żaden młodziak, lecz weteran.
Jerzy Hoffman w pięknych okolicznościach przyrody
Krzysztof Kuczyk/Forum

Jerzy Hoffman w pięknych okolicznościach przyrody

Co zobaczymy na ekranie:

„Linia kolejowa w Rosji. Nagle na kamerę wyjeżdża ogromny pociąg z czerwoną gwiazdą na przedzie. Potężna masa żelaza, najeżona lufami karabinów maszynowych, z wieżyczkami armat przetacza się z łoskotem przed naszymi oczami, jak zamek warowny.

Pod kadrem pojawia się duży napis ROK 1920.

I poniżej mniejszy: Drugi rok niepodległości Polski. Trzeci rok rewolucji i wojny domowej w Rosji”.

Kiedy w czasie pierwszych filmowych pokazów braci Lumičre pociąg wjeżdżał wprost na kamerę, ludzie podobno uciekali w popłochu z kina. Teraz na ekrany wtoczy się pociąg trójwymiarowy, który raczej nikogo nie przestraszy, ale wrażenie jest ponoć niezwykłe. Tak czy inaczej, wraz z pojawieniem się w kadrze lokomotywy z czerwoną gwiazdą rozpoczyna się nowy rozdział w polskim kinie.

Potem w scenariuszu, który Hoffman napisał do spółki z Jarosławem Sokołem, pojawia się wnętrze eleganckiej salonki, gdzie Lew Trocki dyktuje telegrafiście: „Moskwa, Kreml. Do rąk własnych towarzysza Lenina. Teraz, gdy większość białych armii została rozbita, Armia Czerwona powinna dopomóc proletariatowi Polski w obaleniu burżuazyjnego rządu. Przez Polską Republikę Rad – do światowej rewolucji. Podpisano: Lew Trocki, ludowy komisarz do spraw wojny i floty”.

Następnie przenosimy się na Kreml.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną