Kultura

Kontrowersje wokół dokumentu o Michaelu Jacksonie

Kontrowersje wokół dokumentu o Michaelu Jacksonie

4 marca HBO pokaże pierwszy z dwóch odcinków „Leaving Neverland”. 4 marca HBO pokaże pierwszy z dwóch odcinków „Leaving Neverland”. mat. pr.
Film dokumentalny „Leaving Neverland” wraca do oskarżeń Michaela Jaksona o pedofilię. Spadkobiercy muzyka i jego fani podważają wiarygodność bohaterów. A co ma z tą wiedzą zrobić widz?
Michael Jackson nie krył swej słabości do dzieci.mat. pr. Michael Jackson nie krył swej słabości do dzieci.

4 marca HBO pokaże pierwszy z dwóch odcinków „Leaving Neverland”, produkcji dokumentalnej poświęconej Michaelowi Jacksonowi i wysuwanym pod jego adresem oskarżeniom o czyny pedofilskie. Dokument koncentruje się na przeżyciach dwóch dziś już dorosłych mężczyzn: Wade’a Robsona i Jamesa Safechucka. Rzecz pokazano po raz pierwszy na festiwalu w Sundance i wzbudziła sporo kontrowersji. A przede wszystkim przypomniała sprawę, o której rodzina i wielbiciele Jacksona chcieliby zapomnieć.

Michael Jackson zapewniał o miłości i odsuwał chłopców od ich rodzin

Robson i Safechuck opowiadają dość podobne historie. Obaj zostali przez Jacksona dostrzeżeni i wyróżnieni – Robson ze względu na talent taneczny, Safechuck towarzyszył zaś muzykowi w reklamie Pepsi. Piosenkarz nie tylko się z nimi zaprzyjaźnił, ale też stał się częścią ich rodzin. Zaproszenie na ranczo było dla chłopców wyróżnieniem, a zaproszenie do sypialni sprawiło, że poczuli się wyjątkowi. Rodzice mieszkali z początku w pokoju obok, a z czasem odsuwano ich coraz dalej od dzieci. Safechuck opowiada, że Jackson nie tylko go molestował, ale i zapewniał o swej miłości, prezentował biżuterię, wziął z nim udawany ślub. Piosenkarz groził, że jeśli sprawa wyjdzie na jaw, chłopcy i ich rodzice pójdą do więzienia. To ważna część tej narracji.

Czytaj także: Pierwsza pośmiertna płyta Jacksona otworzyła nowy rozdział w jego twórczości

W sądzie zabrakło dowodów przeciw Jacksonowi

Oskarżenia o niewłaściwie zachowania Jacksona względem odwiedzających jego ranczo Neverland młodych chłopców padały już w latach 90. W 1993 r. Evan Chandler oskarżył piosenkarza o molestowanie jego 13-letniego syna Jordana. Nigdy nie doszło do procesu, zawarto ugodę. Umowa opiewała na 23 mln dol. Jackson i jego prawnicy twierdzili, że zdecydowali się na takie rozwiązanie wyłącznie ze względu na pogarszające się zdrowie muzyka i zagrażający jego karierze medialny cyrk.

Piosenkarz stanął przed sądem dekadę później. W 2004 r. został oskarżony o molestowanie Gavina Arvizo, 13-latka, który wystąpił w filmie dokumentalnym „Living with Michael Jackson”. Proces trwał 18 miesięcy, ale nie udało się znaleźć żadnych dowodów. Nie licząc zeznań młodych osób i służby muzyka. Po stronie Jacksona wypowiadało się wielu innych młodych (też gościli na ranczu Neverland), w tym popularny aktor Macaulay Culkin – zapewniali, że piosenkarz nigdy ich nie molestował. Skończyło się uniewinnieniem.

Czytaj także: Czy da się wyleczyć pedofila?

Świadkowie w sprawie Jacksona – mało wiarygodni?

Ponieważ Jackson nigdy nie został skazany, fani wierzą w jego niewinność. A i „Leaving Neverland” dowodzi, że sprawa nie jest taka prosta. Wade Robson w 2004 r. był jednym z głównych świadków obrony Jacksona. Zapewniał przed laty, że piosenkarz nigdy nie zachował się wobec niego nieodpowiednio. James Safechuck także wspierał muzyka, choć odmówił zeznań w procesie. Obaj pytani, dlaczego ich postawa się zmieniła, wskazują na olbrzymie naciski ze strony Jacksona, manipulację, zastraszanie. Co prawda Robson w 2013 r. pozwał spadkobierców Jacksona o wielomilionowe odszkodowanie, ale sprawę odrzucono ze względu na przedawnienie.

Po premierze filmu i ogłoszeniu planów emisji telewizyjnej odezwali się krewni i spadkobiercy. Ich zdaniem Robson i Safechuck kłamią, by wymusić finansową rekompensatę. Wskazują na brak dowodów, przywołują wyroki sądów, przypominają, że Robson jeszcze na pogrzebie Jacksona był mu całkowicie oddany i wypowiadał się o piosenkarzu w samych superlatywach.

Zwłaszcza Robson jest więc traktowany jako mało wiarygodny świadek, który dopiero po kryzysie nerwowym w 2012 r. zaczął publicznie przyznawać, że Jackson go molestował. Wcześniej, w 2011 r., starał się o pracę nad choreografią przedstawienia opartego na muzyce Jacksona – spadkobiercy piosenkarza wybrali ostatecznie kogo innego. Do tego zarzucają reżyserowi Danowi Reedowi, że nie skontaktował się z rodziną ani z nikim, kto mógłby wypowiedzieć się w kontrze. Uważają, że tego rodzaju oskarżenia, po śmierci piosenkarza, kiedy nie może się on bronić, są niemoralne i niewłaściwe. Organizacje wspierające dziś Jacksona dodają, że ataki na niego mają nie tylko wymiar finansowy, ale i rasowy.

Czytaj także: Być jak Michael Jackson

Jak uwodził Michael Jackson: dzieci i ich rodziców

Sam piosenkarz za życia nie ukrywał swej słabości do dzieci. Sugerował, że spędzając z nimi czas, nadrabia utracone (przez karierę muzyczną) dzieciństwo. Nigdy nie taił, że pozwala gościom spać w swojej sypialni i w swoim łóżku. Chętnie pozował z młodymi chłopcami, trzymał ich za ręce, przytulał. Zdaniem rodziny to właśnie dowód jego niewinności, a opinia publiczna źle interpretowała jego zachowania.

Tyle że kolejne zeznania młodych ludzi są do siebie niezwykle podobne. Te same techniki uwodzenia nie tylko dzieci, ale też ich rodziców. Trwające wiele tygodni czy lat molestowanie, kończące się, gdy chłopcy wchodzili w okres dojrzewania. Można oczywiście założyć, że wszyscy kłamią, ale opowieści są niepokojąco zbieżne i tworzą spójny obraz zaburzonego mężczyzny, który doskonale dziećmi manipulował. A rodzice oddawali mu je pod opiekę.

Gdzie byli rodzice, gdzie służba? Co może celebryta?

Nad rolą rodziców, służby i osób z obstawy Jacksona pochyliła się ostatnio Oprah Winfrey, zatrudniona do przeprowadzenia wywiadów z bohaterami dokumentu, które zostaną nadane po emisji filmu. Winfrey słusznie pyta: jak to się stało, że nikt z otoczenia Jacksona nie zawiadomił policji o jego podejrzanym zachowaniu? Piosenkarz rzadko przebywał zupełnie sam, więc takie głosy powinny się podnieść. W procesie w 2004 r. na niekorzyść Jacksona zeznawała część jego służby, ale ich wypowiedzi zostały zdyskredytowane. Nie da się jednak ukryć, że dokument rysuje dość przygnębiający obraz, w którym dorośli odwracają oczy na molestowanie dzieci ze względu na pozycję swego pracodawcy. Co ponownie skłania do refleksji nad tym, na jak wiele przyzwala się gwiazdom i celebrytom, tłumacząc to ich talentem czy wpływami.

Czytaj także: Molestowanie seksualne. Dlaczego ofiary milczą przez lata?

Michael Jackson i pytania o sprawiedliwość

Jackson nie żyje, więc nie będzie – jak w przypadku R. Kelly’ego (piosenkarz na tydzień trafił za kratki) – procesu czy aresztowania. Każdy będzie musiał rozważyć sam, co zrobi z tą wiedzą. Z całą pewnością Jackson nie zniknie z popkultury. Jego znaczenie dla wciąż jest zbyt duże. Kolejne utwory będą się pojawiać w radiu, a kolejni twórcy będą do nich nawiązywać.

Co wobec tego da się zrobić? Czy da się tu odnaleźć jakąkolwiek sprawiedliwość? Nie wydaje się, by nawet najbardziej poruszający dokument zmienił postawę zatwardziałych wielbicieli i fanów (którzy już wysyłają bohaterom dokumentu pogróżki i życzenia śmierci). Może wróci element debaty publicznej o tym, jak bardzo ignorowane są głosy ofiar, gdy chodzi o wielkich twórców? Może należałoby zachęcić innych molestowanych, by publicznie opowiedzieli o swoich przeżyciach?

Niewątpliwie w czasach #MeToo o Jacksonie nie da się już rozmawiać bez odniesienia się do powracających zarzutów. I dobrze, bo są to zarzuty zbyt ważne, by przechodzić wobec nich obojętnie.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

„Nie prowadzimy lekcji z masturbacji”, czyli na czym polega edukacja seksualna

Nie chodzi o to – jak wydaje się niektórym – żeby pokazywać techniki masturbacyjne. Raczej o to, żeby specjaliści wytłumaczyli rodzicom i wychowawcom, że coś takiego jak masturbacja dziecięca istnieje.

Dominika Buczak
17.06.2019
Reklama