Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Chwila i wieczność we współczesnej sztuce japońskiej

Świątynia Sanjūsangen-dō Świątynia Sanjūsangen-dō Asahi Shimbun/Getty
Japonia kojarzy się raczej ze sztuką spokojnego trwania, kontemplacji i dbania o przeszłość z poszanowaniem tradycji i dziedzictwa przodków. Niemniej - tamtejsi artyści potrafią też doskonale przedstawić ulotność pojedynczego momentu.

Na pierwszy rzut oka fotografia i architektura nie dają szans na wzajemne połączenie. Ta pierwsza to przecież z definicji wycinek rzeczywistości, pojedyncza klatka z szybkiego życia, rzadko reprezentatywna dla jego całości. Ta druga to majestat całości, wymaga koncepcyjnego myślenia, sięgania wprzód, brania pod uwagę całego wachlarza konsekwencji. W fotografii liczy się refleks, w architekturze - spokój i głębia. Obie dziedziny łączy jednak kreatywność, fundamentalna rola pomysłu założycielskiego w każdym projekcie.

Prace fotografa Hiroshi SugimotoRoberto Serra/Iguana Press/GettyPrace fotografa Hiroshi Sugimoto




Doskonale wie o tym Hiroshi Sugimoto, którego bez cienia przesady można określić mianem giganta obu tych płaszczyzn. Urodzony i wychowany w Tokio, zawodowe szlify odbierał w Kalifornii, a pierwszą inspiracją do działalności artystycznej była, jak sam wspomina, Audrey Hepburn. Po ukończeniu studiów i pierwszych doświadczeniach zawodowych w amerykańskiej Pasadenie życie rzuciło go między innymi do Nowego Jorku i Londynu, ale sztuka towarzyszyła mu wszędzie, gdzie się pojawił. Najpierw handlował japońskimi antykami, potem przerzucił się na własną twórczość - fotografował przede wszystkim seriami, realizując wielkie projekty spajane monumentalnym tematem przewodnim. W 1980 r. rozpoczął Seascapes, kolekcję wielkoformatowych zdjęć nadmorskich zachodów słońca, w których każda fotografia była równo przecięta w połowie przez linię horyzontu. W zbiorze znalazły się zdjęcia z włoskiego wybrzeża Amalfi, czarnomorskich plaż Turcji, kanału La Manche, Morza Północnego, a nawet Oceanu Arktycznego. W kolejnych latach powrócił do Japonii, gdzie na cel swojego aparatu wziął ikony tutejszej architektury. Uwiecznił chociażby XII-wieczną buddyjską świątynię Sanjūsangen-dō w Kioto, koncentrując się na 1000 niemal identycznych figur umieszczonych w jej wnętrzu. Za każdym razem, gdy przystępował do realizacji, wiedział, że musi połączyć chwilę z wiecznością, pojedynczą fotografię z wiedzą o trwaniu fotografowanego miejsca przez setki lat w niezmiennej formie.

Mazda CX-60 to samochód bezpieczny, nad wyraz solidny, silny i trwałymat. pr.Mazda CX-60 to samochód bezpieczny, nad wyraz solidny, silny i trwały

Sugimoto stał się sławny i szanowany głównie za swoje unikatowe podejście do rozumienia czasu, zarówno na gruncie filozoficznym, jak i w praktycznych aspektach swojej sztuki. W jednym z wywiadów poświęconych wspomnianej londyńskiej wystawie opisał własne cykle fotograficzne jako „kapsuły”, w których zapisuje upływ czasu podzielony na konkretne chwile, ale jednak pokazany w szerszym, spójnym ujęciu. Choć nie mówi tego wprost, jego prace mają na celu złączenie w sobie tego, co teoretycznie jest niekompatybilne, wręcz ze sobą sprzeczne. Chwila i wieczność, trwanie i znikanie, ulotność i obecność. Moment, który trwa dłużej niż jego chronologiczny zapis. Sugimoto, będący dziś jedną z najbardziej znanych postaci japońskiej sztuki współczesnej, pomimo swoich 75 lat wciąż twórczo aktywny, nigdy nie bał się projektów ambitnych, idących pod prąd, aspirujących do dokonania niemożliwego.

Załamania światła na aucie powodują wrażenie bycia w ciągłym ruchumat. pr.Załamania światła na aucie powodują wrażenie bycia w ciągłym ruchu



Właśnie to łączy go z Mazdą CX-60, największym SUV-em tej marki i jednocześnie najmocniejszym, seryjnie produkowanym samochodem, kiedykolwiek wypuszczonym na rynek przez tego japońskiego producenta. Dzięki unikatowej koncepcji projektowania Kodo, co dosłownie oznacza „duszę ruchu” samochód zyskuje dynamiczny wygląd, sprawiając wrażenie bycia w ciągłym ruchu dzięki refleksjom świetlnym. Załamania na bocznej karoserii powodują odbicia światła sprawiające, że CX-60 jest właśnie tym, co w swojej twórczości zawiera Sugimoto - chwilą, która choć z natury nieuchwytna, stanowi część większej całości, jak najbardziej możliwej do uwiecznienia i opisania.

Niesamowita dokładność i uwaga na detale zapewniają ogromny komfort jazdymat. pr.Niesamowita dokładność i uwaga na detale zapewniają ogromny komfort jazdy



Podróżowanie w Maździe CX-60 jest niejako podróżą poza czasem, bo wysoki standard wykończenia, personalizacja ustawień kierowcy, niesamowita dokładność i uwaga na detale zapewniają ogromny komfort jazdy. Zaawansowane systemy bezpieczeństwa są równie pomocne, a dwa różne dostępne napędy, diesel oraz hybrydowa technologia plug-in pozwalają nie tylko na ekologiczne przemieszczanie się, ale również dostosowanie do potrzeb kierowcy. Mazda CX-60 to samochód bezpieczny, nad wyraz solidny, silny i trwały. A jednocześnie - to auto zapewniające moc wrażeń, niepowtarzalne chwile, które, dokładnie tak jak cykle fotograficzne Hiroshiego Sugimoto, choć różnią się od siebie, razem tworzą harmonijną całość. Mazda CX-60 to samochód na wskroś japoński, wierny tradycji, ale też z dumą i odwagą wcielający w życie koncepcje przyszłości. Bezkompromisowy, stylowy, odporny na przejściowe trendy. Synonim ponadczasowości, doskonale odnajdujący się w każdych warunkach drogi, krajobrazu, pogody. Dokładnie tak, jak zachody słońca fotografowane przez Sugimoto - perfekcyjnie trwałe, nawet jeśli na pierwszy rzut oka nieuchwytne, niczym światło załamujące się w drzwiach tego doskonałego SUV-a.

Dzięki unikatowej koncepcji projektowania Kodo, Mazda CX-60 zyskuje dynamiczny wyglądmat. pr.Dzięki unikatowej koncepcji projektowania Kodo, Mazda CX-60 zyskuje dynamiczny wygląd

Materiał powstał w komercyjnej współpracy z Mazdą

Polityka 5.2024 (3449) z dnia 23.01.2024; Kultura; s. 91
Reklama

Czytaj także

null
Wydania specjalne

Czego uczy nas pokolenie „zetek”

Łączą nas podobne potrzeby, wystarczy jedynie się wzajemnie wysłuchać – postuluje prof. Tomasz Sobierajski.

Grażyna Morek
09.02.2024
Reklama