Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Film

Msza o tron

Recenzja serialu: „Korona królów”, reż. Wojciech Pacyna

„Korona królów”, reż. Wojciech Pacyna „Korona królów”, reż. Wojciech Pacyna Marcin Makowski / materiały prasowe
Pierwsza polska telenowela historyczna, dla której wzorem miało być tureckie „Wspaniałe stulecie” i której rządy w ramówce publicznego nadawcy prezes TVP wieszczy na najbliższe kilkanaście lat, po koronie Piastów widzowie mają oglądać korony kolejnych polskich królów.

Czołówka jest mocno inspirowana tą z „Gry o tron”, tylko że zamiast pokazywanych w hicie HBO ziem, o które walczą bohaterowie, jest pokazywana z każdej strony korona z kolorowymi świecidełkami. Dalej jest podobnie. Średniowiecze przypomina to z parodii Monty Pythona z tą różnicą, że tu wszystko jest na – bardzo – serio i są prawdziwe konie. Nieporadni aktorzy w niedopasowanych perukach i kostiumach wygłaszają drewniane dialogi, ślub Kazimierza (Mateusz Król) – w przyszłości Wielkiego – to kameralna uroczystość w małej salce, wawelski dwór składa się z kilkunastu osób, szumnie zapowiadany turniej rycerski trwa na ekranie minutę i obejmuje jedno uderzenie lancą itd. O trudach jednoczenia królestwa przez Władysława Łokietka (zagubiony we własnych wąsach Wiesław Wójcik) tylko się mówi, a zamiast bitew czy negocjacji dostajemy modlitwy, msze i dyskusje o zachowywaniu postów. Zgodnie z dzisiejszą polską polityką historyczną Piastowie na ekranie wypełniają misję chrystianizacyjną. Ale, co zabawne, najbardziej katolicka z katolickich bohaterów królowa Jadwiga (Halina Łabonarska) jest też na razie największym czarnym charakterem: zupełnie nie po chrześcijańsku nie ufa nikomu i knuje, jak rozwieść syna i pozbawić korony jego litewską żonę.

Korona królów, scenariusz Ilona Łepkowska, reż. Wojciech Pacyna, TVP1, emisja pon.–czw. godz. 18.30

Polityka 2.2018 (3143) z dnia 09.01.2018; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Msza o tron"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną