Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Film

Paranoid Park

Gus Van Sant wierzy w inteligencję widza.

W „Słoniu”, za którego Gus Van Sant dostał Złotą Palmę w Cannes, przytoczona była anegdota o ślepcach usiłujących opisać tytułowe zwierzę. Okazało się, że każdy zapamiętał tylko fragment, którego osobiście dotknął, tymczasem słoń nie został opisany. Wydaje się, że Van Sant, jeden z najoryginalniejszych reżyserów amerykańskich, w ogóle nie wierzy w możliwość pełnego, obiektywnego opisu rzeczywistości. Dlatego w swoich filmach, także tych pokazujących niepokojące zjawiska społeczne (w „Słoniu” była to kwestia autentycznego morderstwa w szkole), nie stawia diagnoz, nie szuka gotowych odpowiedzi. Pozostawia widzowi niepokojące niedomówienia.

Podobnie jest w najnowszym dziele „Paranoid Park”, które również rozgrywa się w środowisku młodzieżowym w Portland. Park jest miejscem, w którym spotykają się deskorolkowcy. To bardzo fotogeniczny sport, co nawet oglądamy w jednej świetnie sfotografowanej dłuższej sekwencji, ale w istocie nie chodzi tutaj o popisy sportowe, lecz o sposób życia. Skaterzy mają po kilkanaście lat i w zasadzie nic więcej oprócz swych desek. Na przykład Alex, główna postać filmu.

Rodzice się rozwodzą („Wszyscy rodzice się rozwodzą” – mówi ktoś w filmie), szkoła go nie fascynuje, koleżanka, z którą zaczyna się poważnie spotykać, to tylko pusta lalka. Seksualna inicjacja nie będzie zresztą dla chłopca żadnym szczególnym przeżyciem. Jest bardzo młody, a już zgorzkniały, znudzony, pozbawiony marzeń. Nie interesuje go świat, w którym żyje, choć intuicja podpowiada mu, że nie jest to najwspanialsze miejsce na ziemi. Jedynie Paranoid Park pociąga go coraz bardziej, tam znajdzie nowych znajomych i w rezultacie zostanie wplątany w bezsensowne morderstwo. Do szkoły przybywa detektyw. Jednocześnie Alex prowadzi dziennik, w którym przedstawi własną wersję zdarzeń, której jednak nikt oprócz niego nie pozna. Film trwa tylko 85 minut i kiedy się kończy, wydawać się może, że opowieść została za wcześnie przerwana. Ale to tylko chwilowe wrażenie. Po prostu Gus Van Sant wierzy w inteligencję widza.

  

Reklama

Czytaj także

Rynek

Mieszkania: ani kupić, ani wynająć. Prawdziwy dramat, fałszywe recepty władzy

Załamanie na rynku nieruchomości to społeczny dramat. Idealny temat na kampanię wyborczą. Po klęsce Mieszkania Plus rząd obiecuje tańsze kredyty, zapowiada walkę z patodeweloperami i zagranicznymi funduszami, które wykupują całe bloki. I diagnozy są tu fałszywe, i recepty.

Cezary Kowanda
04.02.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną