Muzyka

Czy poezja umie tańczyć?

Recenzja płyty: Król, „Nieumiarkowania”

materiały prasowe
Teksty, gęste od znaczeń i na równi z muzyką budujące klimat.

Artystyczna ewolucja Błażeja Króla jest wyraźna, choć nieoczywista. Z zespołem Kawałek Kulki zaczynał od fuzji alternatywnego rocka z nową elektroniką, potem (w UL/KR, także w pierwszych solowych dokonaniach) przyszedł czas na dark wave, a wreszcie stało się jasne, że gatunek czy styl jest podrzędny wobec całości pomysłu, który w dźwiękach realizuje się tak jak układy słów w poezji. Już na poprzedniej płycie („Przewijanie na podglądzie”) stało się jasne, jak ważne są dla Króla słowa. W „Nieumiarkowaniach” mamy krok dalej w tym samym kierunku. Teksty, gęste od znaczeń i na równi z muzyką budujące klimat, mogłyby istnieć także bez muzyki. Są poezją par excellence. Przeważnie mroczną, głęboko wnikającą w sferę egzystencjalnych i społecznych lęków. Dość posłuchać takich piosenek, jak choćby „Godzina piętnasta i ciemno”, „Pierwszy i ostatni” albo „Druga pomoc”. Ale ta poezja najwyraźniej chce współistnieć z muzyką i wraz z nią stwarza wartość dodaną. „Głodne dusze” jako horrorystyczna kołysanka to prawdziwe mistrzostwo świata. Niekiedy pojawia się dyskotekowy rytm (vide: „Te smaki i zapachy”). I oto okazuje się, że poezja tańczy, choć nie przestaje dotykać bolesnych ran na duszy.

Król, Nieumiarkowania, Art2

Polityka 38.2019 (3228) z dnia 17.09.2019; Afisz. Premiery; s. 89
Oryginalny tytuł tekstu: "Czy poezja umie tańczyć?"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną