Muzyka

Tymon na ostro

Recenzja płyty: Tymon Tymański, „Paszkwile”

materiały prasowe
Tymon atakuje pisowski Mordor.

Pierwsze skojarzenie to oczywiście „P.O.L.O.V.I.R.U.S.” grupy Kury, najzabawniejszej w karierze Tymona Tymańskiego. Też mieszanka stylów, gatunków i wulgaryzmy w tekstach radykalnie krytycznych wobec polskiej codzienności. Tyle że tamta, genialnie anarchistyczna i prześmiewcza, płyta sprzed 21 lat zawierała w sobie nie tylko atak na umysłowe i polityczne disco polo, ale i trochę wyrozumiałości. I jednak nadzieję. „Paszkwile” nie pozostawiają złudzeń. Tymon atakuje pisowski Mordor. W kawałkach takich jak „Pislam” czy „Sekta” pobrzmiewa rewolucyjna obietnica rozliczeń, a metafora władzy (tej władzy) personalizuje się w trójosobową figurę „bankstera, pajaca i karła”. Jest apel kierowany do Polaka, aby „obmył się z narodowych barw”… A jednak przeważają nastroje depresyjne i prosty – excusez le mot – wkurw, że mamy właśnie to, co nas otacza. Przejmująco na tym tle brzmi poświęcona Robertowi Brylewskiemu piosenka „Tamte dni” oraz „Wolność”, kończący cały album utwór z apelem: „Obudźcie się” i – mimo wszystko – wiarą, że jest to możliwe.

Tymon Tymański, Paszkwile, Nei Gong Music

Polityka 45.2019 (3235) z dnia 05.11.2019; Afisz. Premiery; s. 88
Oryginalny tytuł tekstu: "Tymon na ostro"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Nauki mistrza Kongfuzi

Chiński komunizm chciał odesłać nauki mistrza Kongfuzi na śmietnik historii, ale sam schodzi ze sceny. Za to autorzy azjatyckiego cudu gospodarczego chętnie kłaniają się duchowi Konfucjusza.

Adam Szostkiewicz
05.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną