Muzyka

Jagger i Stewart to dzieciaki

Cała płyta doskonała. Precz z metryką!

Z pewnym zaskoczeniem przeczytałem gdzieś notatkę o nowej płycie niejakiego Iana Huntera. Tylko najstarsi interesujący się big-beatem górale pamiętają, że był on niegdyś frontmanem brytyjskiej grupy Mott the Hoople. Od 1975 r. nagrywa solo, ale dawno już minęły czasy jego świetności.

W światowym rocku moda podąża za modą, pojawiają się i nikną tysiące nazwisk, a tu nagle – Hunter! Ludzie, pomyślałem, gość musi być zdesperowany, że jeszcze pcha się do studia. Przecież 64-letni Mick Jagger to fenomen i dziwo nadające się do księgi Guinnessa, Rod Stewart to dwa lata młodszy malec, a tu nagle rockmana udaje Ian Hunter z siedemdziesiątką na karku. Uśmiałem się jak norka i pewnie śmiałbym się jeszcze długo, gdybym nie posłuchał płyty „Shrunken Heades”. Już przy pierwszym kawałku zacząłem sprawdzać, czy przypadkiem w pudełku nie zamieniono krążka. Nie zamieniono, a „Words (Big Mouth)” brzmi tak mocno, rasowo i rockowo, że aż usiadłem.

Cała płyta jest doskonała. Ian Hunter nie jest desperatem – jest świetnym rockmanem, niezwracającym uwagi na metrykę i grającym to, co zawsze lubił najbardziej – mocnego, mięsistego rocka. I tak pewnie w naszym kraju, pełnym ćwierkających plastikowych dźwięków, nikt nowoczesny nie kupi tej płyty, ale może jakiś stary bigbeatowy góral, w przerwie między robieniem oscypka a udawaniem niedźwiedzia, doceni tę muzykę. Śwarny muzykant ten Hunter, panocku.

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną