TENIS: bez pieniędzy nie ma sukcesu

Płać, płacz i graj
Tenis, sport prestiżowy i popularny, w polskich warunkach cierpi na brak pieniędzy. Marazm będzie trwał, co, paradoksalnie, potwierdzają sukcesy Radwańskiej i Kubota.
Znalezienie chętnych do wyłożenia pieniędzy na zawodowy tenis graniczy z cudem.
EAST NEWS

Znalezienie chętnych do wyłożenia pieniędzy na zawodowy tenis graniczy z cudem.

Błażej Koniusz się poddał. Branża mówiła o nim: ma papiery na mistrza.
Katarzyna Plewczyńska/Reporter

Błażej Koniusz się poddał. Branża mówiła o nim: ma papiery na mistrza.

Jerzy Janowicz jest szczęściarzem, bo dzięki znajomościom udało mu się pozyskać sponsora.
JAKUB PIASECKI / CYFRASPORT/Newspix.pl

Jerzy Janowicz jest szczęściarzem, bo dzięki znajomościom udało mu się pozyskać sponsora.

Sprowadzanie ostatnich sukcesów Łukasza Kubota do czeskiej szkoły tenisa, czeskich trenerów, a nawet praskiego powietrza, trener Lech Bieńkowski obserwował z rosnącą irytacją. – Nikt Czechom nie odbiera zasług. Ale warto też pamiętać, że gdyby nie pomoc naszej federacji, trenerów, gdyby nie pieniądze Ryszarda Krauzego, Łukasz by się nie przebił – uważa Bieńkowski, który swego czasu pracował z najlepszym dziś polskim singlistą. Sam właśnie poświęcił się tenisowej edukacji córki w kraju, ale mimochodem przyznaje, że kto chce poważnie myśleć o podboju kortów, powinien znaleźć bazę za granicą, gdzie są fachowcy, sparingpartnerzy i ogólnie lepszy klimat dla tenisa. Więc ani Kubotowi (ani rodzinie Radwańskich) się nie dziwi.

Jerzy Janowicz, nr 2 polskiego męskiego tenisa, zanim przegrał w finale z Portugalczykiem Rui Machado, musiał odsiedzieć swoje na tarasie obiektów poznańskiej Olimpii, gdzie odbywał się challenger Poznań Porsche Open (pula nagród 85 tys. dol.). Ciągle lało i czas mijał w rytm kolejnych komunikatów o opóźnieniach. Na kortach ceglane błoto. – Nie wiem, dlaczego organizatorzy ich nie przykryją. Nawet jak pogoda się poprawi, będzie ślisko. Strach grać – według Janowicza zaniedbane areny challengera to tylko fragment większej całości. – Rozpieszczani nie jesteśmy. Odkąd pod koniec 2008 r. ze sponsorowania tenisa wycofał się pan Krauze, sytuacja jest nieciekawa. W tym roku nie dostałem od związku ani złotówki.

Pompa rodzinna

Janowicz i tak jest szczęściarzem, bo dzięki znajomościom udało mu się pozyskać sponsora (holding budowlany PBG). Ma na sprzęt, tenisowe podróże – aby się wspinać w rankingu, trzeba często grać, szukać punktów. Ma wreszcie na opłacenie trenera Kima Tillikainena, kapitana daviscupowej reprezentacji Finlandii. – Na tym etapie kariery polscy fachowcy już mnie niczego nie nauczą. U nas promuje się tenis amatorski. Większość trenerów to tzw. sztundowcy – żyją z odbijania piłek ze starszymi paniami, z lekcji dla dzieciaków.

Zanim pojawił się sponsor, Janowicz szedł typową dla tenisisty drogą. W karierę pieniądze pompowali rodzice. Dobrze rokował (przed czterema laty grał w finale juniorskiego US Open, rok później powtórzył osiągnięcie podczas French Open), więc państwo Janowiczowie uznali, że trzeba postawić wszystko na jedną kartę – sprzedali większość będących ich źródłem utrzymania sklepów, pożyczali pieniądze wśród krewnych.

Zanosi się na to, że ryzyko się opłaci, bo ten rok Jurek ma niezły – zarobił na kortach prawie 50 tys. dol., pod koniec lipca awansował na 142 miejsce w światowym rankingu, jest coraz bliżej magicznej setki, która zaproszenia do turniejów głównych Wielkiego Szlema dostaje z urzędu. Już dawno wyrwał się z kręgu turniejów najniższej rangi, tzw. futures, gdzie na kortach trwa wojna na wyniszczenie.

Przeszkody spod nóg usuwa Janowiczowi międzynarodowa agencja menedżerska (zaproponowała swoje usługi po sukcesie w US Open). Nie tylko organizuje mu sportowe życie, ale przede wszystkim stara się otwierać drzwi do lepiej obsadzonych turniejów, gdzie gra więcej daje – punktów i premii. Bywa, że agencja pomoże w bardziej przyziemnych sprawach: ostatnio np. przysłała buty, bo Janowicz, chłop na schwał, miewa problemy z kupieniem właściwego rozmiaru.

Dotarcie do miejsca, w którym dziś jest Janowicz, pochłania majątek. – Gdy wyrasta się z wieku juniora, na turniejach już nie przysługuje darmowe zakwaterowanie i wyżywienie. Koszty galopują. Dla tych, którzy stawiają na poważny tenis, roczne utrzymanie to minimum 200 tys. zł. Konkurencja jest zabójcza, więc aby się przebić, trzeba cierpliwości, lat – mówi Bieńkowski. – Z czołówki mojego rocznika, 1990, zostałem właściwie sam – informuje Janowicz.

Papiery na mistrza

Ostatnio poddał się 23-letni Błażej Koniusz. Swego czasu towarzyszyły mu ochy i achy, pięć lat temu wygrał juniorski Australian Open w deblu z Grzegorzem Panfilem – branża mówiła o nim: ma papiery na mistrza. – Na wsparcie finansowe z domu nie mógł liczyć, bo rodzice są na emeryturze. Dobrych wujków brakowało. Szkoda tej decyzji, ale go rozumiem – mówi trener Błażeja z Chorzowskiego Towarzystwa Tenisowego Roman Wędrocha.

Koniusz pewnie dalej żyłby złudzeniami, gdyby nie oferta lokalnego biznesmena Stanisława Zasady (produkuje maszyny dla przemysłu mięsnego, ma stacje benzynowe). Dla swego 12-letniego syna Janka Zasada senior zaplanował karierę tenisową. Najpierw zbudował kilka kortów, a następnie zajął się tworzeniem grupy wsparcia – partnerzy do odbijania, trener. Nie wiadomo, czy doszły go słuchy o tym, że Koniusz zniechęca się do zawodowstwa, w każdym razie, gdy zaproponował mu trenowanie zespołu kręcącego się wokół Janka, Błażej nie zastanawiał się dwa razy. – Można powiedzieć, że historia zatoczyła koło. Błażej zaczynał w naszym klubie, gdy pewien bogaty jegomość szukał dla swojego wnuka partnerów do gry, kortów, trenerów. I tak ruszył u nas regularny tenis – opowiada Wędrocha.

Serce mu się kraje nie tylko w związku z odejściem Koniusza, ale i dlatego, że klub cienko przędzie – miasto ucięło dotacje, prywatni sponsorzy do pomocy się nie garną. Wychowankowie Wędrochy przenoszą się więc z Chorzowa do Bytomia, bo działacze tamtejszego klubu Czarni wykazali się operatywnością i namówili do współpracy prywatne firmy. – Na prawa wolnego rynku przecież się nie obrażę – kwituje Wędrocha.

 

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną