Targi śniadaniowe czy targowisko próżności?
Na naszych oczach wypacza się kolejna szlachetna idea. Tym razem tzw. targów śniadaniowych, które zamieniły się w rewię lansu i cen z kosmosu.
Gary Stevens/Flickr CC by 2.0

Moda zaczęła się w Warszawie, z czasem podchwyciły ją również inne miasta. Chodziło o to, by jeść smacznie, slow foodowo, w miłej atmosferze i za w miarę przystępne pieniądze. Jak to na targu.

Ale wiadomo nie od dziś, że żądza szybkiego i łatwego zarobku jest w stanie zniszczyć wiele z tego, co jako tako szlachetnego stanie na jej drodze. Szczególnie mocno odczuwalny jest wówczas deficyt samoograniczającego się zmysłu, że warto czasem mieć mniej jednego (czyli pieniędzy), by dostać więcej drugiego (czyli więź z klientem opartą na wspólnym uczestnictwie w interesującym i inspirującym wydarzeniu).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną