Ludzie i style

Mamy ósmy medal w Rio. Zapaśniczka Monika Michalik zdobywa brąz

Stanislav Krasilnikov/TASS / Forum
Monika Michalik pokonała Rosjankę Innę Trażukową 6:3.

Przed czterema laty w Londynie Michalik przegrała walkę na tym poziomie i ostatecznie zajęła piąte miejsce. Michalik przyznała po walce, że towarzyszyły jej wielkie emocje. Gdy dowiedziała się, że w decydującej walce jej przeciwniczką będzie właśnie Rosjanka, popłakała się w szatni, bo przypomniała sobie swoją porażkę z Londynu: – Cztery lata temu przegrałam decydującą walkę i to właśnie z Rosjanką. Wiedziałam zatem, jak to jest ponieść porażkę na takim etapie, ale nie wiedziałam, jak to jest wygrać. Nie miałam wyjścia. Musiałam zwyciężyć. Spełnił się mój sen – mówiła dziennikarzom po walce.

Podczas igrzysk w Rio zawodniczka miała zdecydowanie więcej szczęścia. Wprawdzie w 1/8 finału przegrała z Japonką Risako Kawai, ale udało się jej wystąpić w repasażach, w których pokonała Łotyszkę Anastasiję Grigorjevą 5:2. To otworzyło jej drogę do walki o trzecie miejsce. W kategorii do 63 kg wygrała Japonka Risako Kawai, a srebro wywalczyła Maryja Mamaszuk z Białorusi.

Brąz w Rio to największy sukces Michalik w dotychczasowej karierze (ma trzy brązowe medale Mistrzostw Świata i 10 Mistrzostw Europy, w tym trzy złote). Jest żołnierzem Sił Powietrznych w stopniu starszego szeregowego i dwukrotnie zdobyła srebrny medal w wojskowych mistrzostwach świata.

Monika Michalik ma 36 lat. Jest zawodniczką klubu Grunwald Poznań. Nie myśli jeszcze o zakończeniu kariery.

Mniej szczęścia mięli inni startujący w Rio tego dnia Polacy. M.in. Maria Andrejczyk, która w eliminacjach rzutu oszczepem była najlepsza i wynikiem 67,11 m ustanowiła rekord Polski. W finale zabrakło jej zaledwie 2 cm, żeby znaleźć się na podium. Z kolei złoty medalista igrzysk w Pekinie i Londynie w pchnięciu kulą Tomasz Majewski w Rio zajął szóste miejsce.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Pierwsza matura po deformie. Żeby zdać, trzeba szczęścia albo wielkich pieniędzy

Żeby przejść przez maturę, trzeba mieć dużo zdrowia albo spore pieniądze. A najlepiej jedno i drugie – mówią rodzice i nastolatki z pierwszego rocznika wykształconego w szkołach zreformowanych przez Annę Zalewską. Za sto dni podchodzą do trudniejszych niż dotąd egzaminów.

Joanna Cieśla
31.01.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną