Ludzie i style

Przed reklamą Allegro była inna, podobna, choć nie tak popularna

Polska reklama z dnia na dzień stała się przebojem internetu. Nic dziwnego, że autorzy podobnych opowieści teraz o sobie przypominają.

Świat oszalał na punkcie reklamy polskiego serwisu aukcyjnego, przygotowanej przez studio Bardzo tak, że jest czytelna i dla odbiorców za granicą. W zachodnich mediach dużo się o tej reklamie mówi. Jest rozczulająca, przywraca wiarę w mit, wzrusza, wywołuje uśmiech i doprowadza do łez – piszą komentatorzy na najróżniejszych portalach, głównie anglojęzycznych. Wspominaliśmy o tym kilka dni temu.

Zachodni widzowie nie mają wątpliwości, że to jedna z najlepszych świątecznych reklam pokazanych światu w tym roku. Film o dziadku, który z mozołem uczy się języka angielskiego, stał się viralem – materiałem, który żyje już własnym życiem, omawianym, udostępnianym szeroko na świecie i wzbudzającym głównie pozytywne emocje. Jeszcze dwa dni temu reklamę Allegro wyświetlono na YouTube 6 mln razy. Dziś to już prawie 10 mln wyświetleń.

Właściciele Allegro mogą już chyba otwierać szampana, choć – jak zaznaczają nasi czytelnicy – nie o produkt tutaj chodzi, ale o opowieść, która umiejętnie żongluje emocjami, poruszając w widzach odpowiednie struny, wywołując uśmiech, łzy, nie pozostawiając obojętnym. Reklamy same w sobie niekoniecznie dobrze się kojarzą – myśli się o nich zwykle jako o przerywniku, który trzeba przeczekać. Reklamę Allegro widzowie oglądają wielokrotnie i dla własnej przyjemności. Podobnie zajmujące są reklamy wyświetlane przy okazji SuperBowl – według badań więcej widzów śledzi tę imprezę ze względu na reklamy właśnie niż na sportowe rozgrywki.

Nic dziwnego, że przy okazji sukcesu polskiej reklamy próbują o sobie przypomnieć twórcy innych podobnych produkcji. Brytyjski serwis PinkNews (poświęcony tematyce LGBT) zastanawia się na przykład, dlaczego opublikowany w zeszłym roku film ze zbliżonym scenariuszem nie przebił się na świecie w równym stopniu. Chodzi o reklamówkę Wells Fargo, amerykańskiego holdingu finansowego. Sami zobaczcie:

Podobieństwa są rzecz jasna duże – tutaj dwie kobiety uczą się języka migowego, żeby móc porozumieć się z dziewczynką, którą zamierzają adoptować. Pomysł nienowy, ale widać skuteczny. Polskich autorów nie należy chyba jednak podejrzewać o plagiat. XX-wieczny psychoanalityk Carl Gustav Jung powiedziałby raczej, że to nieuświadomiona inspiracja – historia jest na tyle bliska życiu, że może być wykorzystywana przez różne osoby niezależnie od siebie. I każdy mógłby taką wymyślić. Różnica tkwi więc wyłącznie w niuansach.

Na koniec trzeba przyznać uczciwe, że dziadek, bohater polskiej reklamy, jest dużo bardziej ujmujący.

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Kompozytorki wchodzą do gry

Kiedyś mieliśmy wśród kompozytorek pojedyncze przykłady spektakularnych karier. Ale najmłodsze pokolenie idzie całą ławą, co było widoczne na jesiennych festiwalach muzyki współczesnej.

Dorota Szwarcman
01.12.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną