Ludzie i style

Facebook opublikował regulamin. Na co zwrócić uwagę?

Facebook zapewnia, że intensywnie pracuje nad standardami. Facebook zapewnia, że intensywnie pracuje nad standardami. Book Catalog / Flickr CC by 2.0
Facebook ogłosił „standardy społeczności”. Ale żeby uporządkować komunikację w serwisie Marka Zuckerberga, potrzeba zrobić nieco więcej.

Facebook w środę 25 kwietnia upublicznił swoje „standardy społeczności” – regulamin określający, co wolno, a czego nie wolno publikować w serwisie. To krok w stronę większej przejrzystości serwisu, który można traktować jako reakcję na ostatnie problemy firmy. Standardy nie dotykają jednak kwestii najbardziej kontrowersyjnych, związanych z danymi o użytkownikach – dotyczą treści, które publikują oni w serwisie. Choć i to jest kwestią zapalną, dotyczy bowiem gorących tematów fake news czy mowy nienawiści online. Nie są to też standardy nowe – firma ujawniła wewnętrzne dokumenty, które obowiązują zespoły weryfikujące treści.

Co się znalazło w „standardach społeczności” Facebooka

Standardy zawierają oczywiste zapisy dotyczące na przykład zakazu nawoływania do nienawiści rasowej. Ale dotyczą też kwestii mniej oczywistych – i bardzo zależnych od kontekstu kulturowego – takich jak nagość. Standardy Facebooka są dość ostre i w przeszłości doprowadziły na przykład do ocenzurowania sławnego zdjęcia ofiar ataku napalmem w Wietnamie ze względu na fakt, że dziewczynka na zdjęciu jest naga.

Ujawnione standardy na pewno pomogą użytkownikom – ale pozostawiają też różne niepewności i czasem wydają się arbitralne. Przykładowo: zakaz publikowania zdjęć pośladków nie dotyczy sytuacji, w których zostały one „wklejone na zdjęcie osoby publicznej”.

Firma zapewnia, że intensywnie pracuje nad standardami, poświęca wiele czasu dyskusjom nad trudnymi przypadkami i szeroko konsultuje się z zewnętrznymi ekspertami. Facebooka moderuje dziś armia 7500 osób – niby dużo, ale to raptem jedna osoba na kilkaset tysięcy użytkowników (do końca roku liczba moderatorów wzrośnie trzykrotnie). W ramach wprowadzanych zmian Facebook umożliwi też odwołanie się od decyzji o ocenzurowaniu danej treści – i obiecuje, że w każdym takim przypadku sprawie przyjrzy się ponownie człowiek, a nie maszyna. Szkoda tylko, że firma nie tworzy publicznego rejestru tych decyzji, dającego na przykład możliwość ich zewnętrznej weryfikacji.

Czytaj także: Wnioski z przesłuchania Marka Zuckerberga w amerykańskim Kongresie

Wolność słowa kontra bezpieczeństwo internautów

Wyzwanie jest na pewno ogromne – firma szuka punktu równowagi między wolnością słowa i szeroko pojętym bezpieczeństwem użytkowników. Jednocześnie szukając wspólnego mianownika dla niezliczonych różnic kulturowych i wizji debaty publicznej. Ale trudno oprzeć się wrażeniu, że system nie działa dobrze. Wiele wskazuje na to, że Facebook nie zrobił wszystkiego, co mógł, by zapobiec eskalacji nienawiści rasowej w Mjanmie i Sri Lance. To zresztą nie tylko problem Facebooka – podobnie trudno zrozumieć, dlaczego na YouTube od lat dobrze się mają patostreamy, wideoblogi epatujące zachowaniami wulgarnymi i patologicznymi.

Ciekawy jest natomiast kolejny krok zapowiedziany przez Zuckerberga – seria konsultacji pod hasłem „Facebook Forums: Community Standards”. Wydarzenia mają pozwolić lepiej uwzględnić w standardach różnice kulturowe. I mogą być przełomową próbą wypracowania modelu partycypacji użytkowników w zarządzaniu globalnym serwisem społecznościowym – coś na kształt obywatelskiej partycypacji w procesie legislacyjnym. Pod warunkiem oczywiście, że serwis autentycznie umożliwi użytkownikom współdecydowanie.

Czytaj także: Biometria na Facebooku to gra o najwyższą stawkę

Regulamin Facebooka – na co warto zwrócić uwagę?

Po pierwsze, znaczący jest język stosowany przez Zuckerberga i jego firmę, którzy mówią o „standardach społeczności”, a nie na przykład polityce redakcyjnej. Przede wszystkim dlatego, że jak ognia unikają oni zdefiniowania Facebooka jako tytułu prasowego, co zmieniłoby status prawny serwisu. Po drugie, Zuckerberg już od jakiegoś czasu forsuje ideę Facebooka jako globalnej społeczności – to hasło, które dziś jest kompletnie na wyrost. Ponad dwóch miliardów użytkowników nie łączy żadna więź, której spodziewalibyśmy się po społeczności – a jedynie fakt, że mają konta w tym samym serwisie. Pokazuje jednak ambicje Zuckerberga, który myśli o Facebooku jako o czymś więcej niż serwis internetowy.

Po drugie, potrzeba więcej niż tylko ujawnienia wewnętrznych standardów redakcyjnych, by uporządkować komunikację na Facebooku – i w innych serwisach społecznościowych. Dziś sfera publiczna online jest w stanie opłakanym. Dlatego czekam na „Facebook Forum” w Polsce. Choć tak naprawdę nie powinniśmy czekać na zaproszenie od Facebooka, by wspólnie ustalić standardy dyskusji online i sposoby ich egzekwowania. To problem, na który nikt nie ma dzisiaj dobrej odpowiedzi. Nie chcemy, by regulował nas Facebook, ale też nie chcemy kontroli internetu na przykład przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. Nie potrafimy też internetu uregulować sami – mało kto wierzy już w sprawczą moc netykiety, ustalanych oddolnie standardów zachowań online. Pilnie potrzebujemy karty praw i obowiązków internautów, cyfrowej konstytucji dla sfery publicznej online. Wypracować ją możemy jedynie wspólnie.

Zuckerberg w piątek ogłosił kwartalne wyniki firmy i stwierdził: „Mimo znaczących wyzwań, które są przed nami, obserwujemy stały wzrost naszej społeczności”. Z serwisu korzysta 2,2 mld osób miesięcznie i ponad jedna czwarta miliarda dziennie. Traktuję to jako puentę do wydarzeń sprzed miesiąca – użytkownicy zagłosowali swoimi kliknięciami.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Zapomniana historia Mietka Kosza

Film Macieja Pieprzycy „Ikar. Legenda Mietka Kosza” z brawurową rolą Dawida Ogrodnika przypomina wielką postać tytułowego niewidomego pianisty. To powód, by raz jeszcze zastanowić się nad wciąż nośnym mitem artysty straceńca.

Mirosław Pęczak
19.10.2019
Reklama