Krótka historia ptactwa domowego

Wierna jak kura
Jaja i mięso drobiowe są ważnym elementem ludzkiej diety, towarzyszą nam od tysięcy lat, ale nie przeszkadza nam to mówić o kurzym móżdżku czy głupiej gęsi.
Wyobrażenie ludowego mitu o Kukanii, czyli „Kraina szczęśliwości”, Pieter Bruegel (starszy), XVI w.
www.bridgemanimages.com/Photopower

Wyobrażenie ludowego mitu o Kukanii, czyli „Kraina szczęśliwości”, Pieter Bruegel (starszy), XVI w.

„Kura i zimorodek wiszące na sznurku”, Jacobus Biltius, XVII w.
www.bridgemanimages.com/Photopower

„Kura i zimorodek wiszące na sznurku”, Jacobus Biltius, XVII w.

Malowidło egipskie „Gęsi z Meidum”, V w. p.n.e.
www.bridgemanimages.com/Photopower

Malowidło egipskie „Gęsi z Meidum”, V w. p.n.e.

„Sokolnik”, Matfred Ermengant, XIV w.
www.bridgemanimages.com/Photopower

„Sokolnik”, Matfred Ermengant, XIV w.

Wokół cierpienia kur trzymanych w klatkach, cen jaj i mięsa kurczaków trwa od lat dyskusja między hodowcami a obrońcami zwierząt. Podobnie jest z gęśmi i kaczkami, których tuczenie w celu uzyskania pysznej foie gras wzbudza kontrowersje. Nieprzebrane ilości zjadanych przez nas jaj, piersi, nóżek, skrzydełek czy wątróbek to dowód, w jak wielkim stopniu podporządkowaliśmy sobie część ptasiego świata. Podczas gdy w antyku tłuste i kruche kurczaki uważano za danie niemal tak wykwintne jak gołąbki, strusie czy pawie, dziś są tanie i ogólnodostępne. Co prawda nasz szacunek do niegroźnych, łatwych do zdobycia i oswojenia ptaków nie był nigdy tak bałwochwalczy, jak w stosunku do drapieżnych sokołów, jastrzębi czy orłów, ale przypisywaliśmy im rozliczne zalety, a nawet wynosiliśmy na ołtarze.

Gołąb miłości i kura domowa

W religiach animistycznych wierzono, że ludzka dusza pod postacią gęsi oddziela się od ciała. W innych, że przewodnikiem duszy w zaświatach jest gołąb, który w chrześcijaństwie został symbolem dobrej nowiny, miłości, pokoju i Ducha Świętego. Wszystko przez to, że ten mały ptak wiąże się na całe życie z jednym partnerem i potrafi wracać do gniazda z odległości nawet 2 tys. km. Nic dziwnego, że pocztowce dostarczały ważne wiadomości już u Sumerów w III tys. p.n.e., a gołębie były ulubieńcami kolejnych bogiń miłości – Isztar, Astarte, potem zaś Afrodyty i Wenus, które nawet zaprzęgły je do ciągnięcia swego powozu.

Nad Nilem – choć i tam gołąb służył jako posłaniec – zwierzętami opiekunek miłości Hathor i Izydy były ptaki wodne. Gęsi i kaczki żyjące w papirusowych zaroślach, głośno nawołujące się w trakcie godów i składające mnóstwo jaj, kojarzono z płodnością, witalnością i miłością. Poza tym łowienie ptaków stanowiło jedną z elitarnych rozrywek bogaczy, więc często trafiały na ich stoły oraz służyły jako ofiary dla bogów i zmarłych. W liryce egipskiej z początku II tys. p.n.e. kochanków porównywano do ptaków, które wpadły w pułapkę miłości. Nazywanie gąską chorej z miłości dziewczyny miało pokazać, że namiętność, czyli natura, czyni z nas ślepców. Ten staroegipski motyw znalazł zastosowanie w późniejszej literaturze, np. „Dekameronie”.

Z badań behawiorystów wynika, że kury czy gęsi wcale nie są aż tak głupie, jak się dziś uważa, i potrafią przywiązać się do opiekunów, a nawet ich bronić. Szacunek do białego ptaka ze smukłą szyją mieli Celtowie i Skandynawowie, którzy gęsi nie jadali. Rzymianie uważali je „za mądrzejsze od psa”, jak pisał Owidiusz, i wiązali z boginią Junoną. Mieli też wobec nich dług, bo gęganiem zaalarmowały mieszkańców Kapitolu w 390 r. p.n.e. o ataku Galów. Kury też miały niezłą prasę, bo w Rzymie wykorzystywali je wróżbici (augurowie) do przepowiadania losów bitwy (gdy jadły ziarno, był to dobry omen), natomiast w Biblii stanowiły synonim troskliwości i opiekuńczości. W średniowiecznych bestiariuszach Chrystusa przedstawiano wręcz jako białą kwokę z uczniami jako pisklętami, ale jej alter ego, czyli czarny kogut, był już znakiem szatana.

Kraina pieczonych gołąbków

O tym, że trzymanie drobiu było opłacalne, świadczy bajka Ezopa o znoszącej złote jaja gęsi (z czasem przerobionej na kurę). Według Pliniusza Starszego to właśnie Grecy na wyspie Delos zapoczątkowali hodowlę kur i powstanie ras nieśnych oraz mięsnych, a także zaczęli kastrować kurczaki, by zrobić z nich smaczne kapłony. Ale, jak pisze Alicja Lasota-Moskalewska w „Zwierzętach udomowionych w dziejach ludzkości”, dzięki dziełom znawców rolnictwa, jak Warron (116–27 p.n.e.) i Kolumella (4–70 n.e.), wiemy, że to Rzymianie byli ekspertami w hodowli drobiu: selekcjonowali kury, tuczyli kaczki i gęsi oraz trzymali drogie i przeznaczone na stoły dla bogaczy perliczki, strusie i pawie.

W antycznych książkach kucharskich roiło się od dań z jaj i drobiu, jednak dopiero w średniowieczu pojawił się mit Kukanii, krainy dostatku i szczęśliwości, w której „pieczone gołąbki same wpadają do gąbki”. Gęsi, kurczaki czy gołąbki odgrywały w nim tak istotną rolę, ponieważ dla biedoty, jadającej zazwyczaj rosół z chudych i starych niosek, były synonimem arystokratycznej obfitości, co w 1567 r. uwiecznił na obrazie Pieter Bruegel. Dopiero wzrost dostępności drobiu sprawił, że przestaliśmy go aż tak cenić.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną