To rekiny zagrażają człowiekowi czy odwrotnie?

Strach ma wielkie zęby
To rekiny powinny obawiać się ludzi, a nie na odwrót. Dane pokazują bowiem, że ryby te bardzo rzadko atakują człowieka.
To rekiny powinny obawiać się ludzi, a nie odwrotnie.
capitalttechnologies/Pixabay

To rekiny powinny obawiać się ludzi, a nie odwrotnie.

Przerażający obraz rekinów atakujących ludzi, kiedy tylko nadarzy się po temu sposobność, utrwala od lat kultura masowa. Wystarczy wspomnieć klasyczną serię filmów „Szczęki”. Trudno zatem się dziwić, że lęk przed tymi drapieżnymi rybami jest bardzo duży i dość powszechny. Tylko jak często – tak naprawdę – rekiny traktują człowieka jako potencjalny pokarm? University of Florida od lat prowadzi rejestr takich przypadków, a niedawno uczelnia opublikowała bardzo ciekawe dane za rok 2017.

Jak często i gdzie rekiny atakują ludzi?

Otóż w ubiegłym roku odnotowano trochę więcej ataków rekinów, niż wynosi średnia z ostatnich pięciu lat. Ale i tak na całym świecie było ich zaledwie 88 (owa średnia to 83), i tylko pięć spośród nich skończyło się tragicznie.

Gdzie najczęściej rekiny biorą człowieka na ząb? 60 proc. przypadków ataków nastąpiło w USA (53), ale bez ofiar śmiertelnych. Na drugim miejscu uplasowała się Australia z 14 atakami (w tym jednym ze skutkiem śmiertelnym). Kolejne na liście są wyspa Reunion na Oceanie Indyjskim (trzy, w tym dwa śmiertelne), Wyspa Wniebowstąpienia na południowym Atlantyku (po raz pierwszy zanotowano takie zdarzenie od XIX wieku), Bahamy, Kostaryka, Indonezja i RPA (wszędzie po dwa ataki, tylko jeden śmiertelny w Kostaryce). Po jednym groźnym spotkaniu z rekinami zgłosiły Brazylia, Wyspy Kanaryjskie, Kuba, Anglia, Japonia, Malediwy i Nowa Zelandia. Na Kubie zakończyło się to tragicznie, co było pierwszym przypadkiem śmierci na skutek ataku rekina od 1930 roku.

Czytaj także: Nos rekina nie zawodzi – na czym polega tajemnica doskonałego rekiniego węchu?

W dominujących w „rekinich statystykach” Stanach Zjednoczonych „najniebezpieczniejsza” okazuje się Floryda – 31 przypadków. Dalej są Karolina Południowa (10), Hawaje (6), Kalifornia (2) i po jednym groźnym bliskim spotkaniu w Massachusetts, Karolinie Północnej, Teksasie i Wirginii.

I jeszcze jedna ważna informacja – 59 proc. ataków na całym świecie rekiny przypuszczały na surferów.

Kto kogo powinien się bać?

Jeśli zatem weźmie się pod uwagę, ile osób oddaje się sportom wodnym i pływa w morzach, to zagrożenie ze strony rekinów jest praktycznie żadne (średnio sześć ofiar śmiertelnych rocznie). Natomiast człowieka można bez wątpienia nazwać masowym zabójcą tych drapieżnych zwierząt – rybacy zabijają około stu milionów rekinów i rajowatych (płaszczek właściwych) rocznie. Więc kto kogo powinien się bardziej bać?

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj